"Ogień i furia" nie musi zatopić prezydenta. "Ameryka wstała z kolan. A tu mamy tylko plotki"

- To czarowanie rzeczywistości, plotki. Może nawet pomówienia - tak książkę "Fire and Fury: Inside Trump White House"ocenia amerykanista Artur Wróblewski. Wg gościa TOK FM, koniunktora gospodarcza w USA jest tak dobra, a dowody przeciwników Trumpa tak słabe, że na razie prezydent nie musi się bać impeachmentu.

Autorem książki „Ogień i furia wewnątrz Białego Domu” jest Michael Wolff. I już to, zdaniem Artura Wróblewskiego, powinno wzbudzić czujność. - Pod koniec lat 90. był stosunkowo młodym biznesmenem, który próbował sił w branży internetowej. Nie udało mu się, zbankrutował. Swoje doświadczenia opisał więc w książce. Wiele osób zarzuciło mu, że rozmijał się z prawdą lub koloryzował, konfabulował inaczej mówiąc - wspominał amerykanista w rozmowie z Karoliną Głowacką w TOK FM.

Ekspert z Uczelni Łazarskiego przypomniał, że Wolff "powymyślał np. historię na temat chirurgicznej operacji, na otwartym sercu, swojego teścia; żeby się z kimś nie spotkać".

- Po prostu studzę nasze emocje. Przyjmujemy pewną wersje, ale czy ona jest zgodna z prawdą? Ta wersja pokazuje Trumpa trochę jak osobę niezrównoważoną psychicznie, a jego córkę jako "głupią jak osioł", wg osób z otoczenia prezydenta. Być może część z tych rzeczy jest prawdziwa, ale patrzmy na to ostrożnie.

Sam Trump określił książkę Wolffa, jako "stek bzdur".

Gdzie twarde dowody?

Zdaniem Wróblewskiego, w książce nie ma raczej twardych dowodów, które dałyby możliwość odsunięcia Donalda Trumpa od władzy. Najmocniejsze oskarżenia pod adresem prezydenta formułuje Steve Bannon, który wiele zrobił, by miliarder wygrał wybory.

- Bannon był głównym strategiem Trumpa, chwalił go, doradzał. W rozmowie z Wolffem stwierdził, iż uważa, że spotkanie do którego odbyło się w  czerwcu 2016 roku, między Donaldem Trumpem Jr., Jaredem Kushnerem a Rosjanami, tak naprawdę było zdradą, aktem zdradzieckim. Jedna z trzech wersji dotyczących zachowania Bannona mówi, że on chce się zdystansować od Rosjan, którzy mieli "mieszać" w czasie kampanii wyborczej, i pokazać: ja nie byłem tym złym, wiedziałem że to zdrada.

Jak stwierdzi rozmówca Karoliny Głowackiej, wbrew oczekiwaniom przeciwników Donalda Trumpa publikacja "Ognia i furii w Białym Domu" może wzmocnić prezydenta. -

-  Ataki na Trumpa wzmacniają ten zakon, twardy elektorat, wyborców którzy go popierali. Oni uważają, że teraz to "bagno w Waszyngtonie" chce go zniszczyć. Ta książka pokazuje pewne rzeczy nieprzychylne dla prezydenta Trumpa, ale - w czytaniu informacji na temat tej książki - nie dostrzegłem rzeczy zupełnie nowych, które by nas zaskoczyły np. na temat zeznań podatkowych. Takich informacji które mógłby go pogrążyć. Tu mamy plotki, a pamiętajmy że plotki nie pogrążają. Bo muszą być uzasadnione argumenty, które mógłby pozwolić na impeachment prezydent Trumpa.

"Gospodarka, głupcze!"

Wyborców Trumpa nie przekonają sugestie dotyczące jego zdrowia psychicznego, czy opinie na temat jego córki. Tym bardziej, że widzą w prezydencie polityka, który dotrzymuje słowa. A obiecywał m.in. że zmniejszy bezrobocie.

- Realizuje swoje postulaty wyborcze, więc można powiedzieć, że w pewnym sensie jest prawdomówny. A politycy często zapominają - on robi to, czego chcieli jego wyborcy. Można powiedzieć że Ameryka - w przenośni - wstała z kolan. W ubiegłym roku wykreowano 2,1 mln miejsc pracy. W grudniu stworzono 148 tys. nowych miejsc pracy - to był 97 miesiąc, gdzie więcej ludzi zatrudniano niż zatrudniano.Mówi się, że to Obama podjął decyzje, które skutkują obecnie dobrą koniunkturą. Ale w polityce trzeba mieć szczęście.

- Jaki jest autorytet Donalda Trumpa, skoro co i rusz wyciekają określenia używane wobec niego przez jego podwładnych, bliskich współpracowników. Że jest idiotą, że trzeba mu pokazywać grafiki, bo nie rozumie co jest napisane, że ma mózg przedszkolaka. To przecież niepoważne - mówiła Karolina Głowacka.

- Ale co z tego? To czarowanie rzeczywistości, to plotki. Może nawet pomówienia. To wizerunkowo wygląda fatalnie, ale równocześnie buduje - u jego zwolenników - wizerunek oblężonej twierdzy. Więc albo trzeba znaleźć dowody na to, że Trump nie jest w stanie sprawować urzędu, albo będziemy po prostu zaczarowywać rzeczywistość. Mówić, że trzeba go usunąć, a faktycznie nie będzie dla Trumpa żadnych negatywnych skutków. A ekonomia będzie go "ciągnęła", bo ludzie mają pracę - podsumował amerykanista z Uczelni Łazarskiego.

"Trump ma problemy i postanowił zalicytować bardzo wysoko. Skutki mogą być ogromne"

Całej rozmowy o książce "Fire and Fury: Inside Trump White House" można wysłuchać tu:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM