"Stworzymy wroga i będziemy was przed nim bronić" - mowa nienawiści to prawdziwa plaga

- Napad na jednego czy drugiego cudzoziemca to nie są pojedyncze incydenty - alarmuje w rozmowie z TOK FM zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, dr Sylwia Spurek i przytacza konkretne dane.

Chodzi m.in. o pobicie 14-latki w Warszawie czy Hindusa we Wrocławiu. Z wypowiedzi przedstawicieli rządu, w tym dotychczasowego szefa MSWiA, można było odnieść wrażenie, że mowa nienawiści jest problemem marginalnym.

Dr Sylwia Spurek w rozmowie z TOK FM przywołuje dane Prokuratury Krajowej za pierwsze półrocze 2017 roku. Wynika z nich, że śledczy w tym okresie prowadzili 947 postępowań w sprawie przestępstw z pobudek rasistowskich, antysemickich czy ksenofobicznych - podczas gdy w tym samym okresie 2016 roku były 863 takie śledztwa.

Dane prokuraturyDane prokuratury Printscreen z pisma Prokuratury Krajowej



Z danych Prokuratury Krajowej wynika również, że w pierwszym półroczu 2017 zakończono 692 sprawy związane z mową nienawiści, z czego do sądu skierowano 108 aktów oskarżenia. Pozostałe zakończyły się głównie umorzeniami.

Następuje wzrost przestępstw z użyciem siły fizycznej

O ile jeszcze rok czy dwa lata temu hejt wobec cudzoziemców był jednak głównie w internecie, o tyle teraz coraz więcej jest zachowań przemocowych na ulicy, często związanych wprost z agresją fizyczną. Choćby ostatnio napaść na 14-latkę w Warszawie czy pobicie Hindusa we Wrocławiu. - Obserwujemy większą intensywność i gwałtowność agresji kierowanej do osób o ciemnym kolorze skóry. Atakowane są też takie osoby, które są jedynie kojarzone z daną cechą, choć de facto wcale nie są innego wyznania czy innej narodowości – mówi dr S. Spurek.

Czytaj także:

Wrocław przeciw rasistom. Po pobiciu Hindusa rusza bezpłatna pomoc prawna. "Jest bardzo potrzebna"

Z danych prokuratury wynika, że najczęściej atakowani są muzułmanie (około 20 procent spraw), ale coraz częściej także Ukraińcy (około 10,6 procent). Jeśli chodzi o Ukraińców, takich spraw przybywa.

Zastępczyni RPO nie zgadza się z tym, co słychać z ust polityków partii rządzącej m.in. o tym, że Polska jest bezpieczna, że przestępstwa z nienawiści to „margines marginesów” (wypowiedź ministra M. Błaszczaka) czy że w Polsce nie ma problemu rasizmu. - Mówiąc delikatnie, to jest niedobra sytuacja, jeżeli osoba pełniąca funkcję publiczną, odpowiedzialna za obszar związany z bezpieczeństwem, mówi o danych, które nie znajdują pokrycia chociażby w informacjach zbieranych przez Prokuraturę Krajową. To może sugerować lekceważenie tego problemu ze strony władzy publicznej – mówi dr Spurek.

„Stworzymy wroga, a potem będziemy tłumaczyć, że was przed nim obronimy”

Zdaniem Natalii Gebert z nieformalnej grupy Dom Otwarty (grupa pomaga cudzoziemcom) to, co mówi i robi dzisiejsza władza ma bezpośredni wpływ na niechęć społeczeństwa do cudzoziemców, ale też na wzrost przypadków mowy nienawiści. – Niewątpliwie dyskurs, jaki narzuciła partia rządząca bardzo przyczynił się do obecnej sytuacji. Jest to – tak jak nazywał Bauman – klasyczne zarządzanie strachem: najpierw stworzymy wroga, a potem będziemy wszystkim tłumaczyć, że my was przed tym wrogiem obronimy. Tylko problem polega na tym, że na tej socjotechnice cierpią bardzo konkretni ludzie – mówi Gebert.

Czasami, gdy trzeba pomóc uchodźcy, wolontariusze słyszą „Nie ma mowy”

Tak właśnie było w przypadku specjalistki w wąskiej dziedzinie, do której pani Natalia zadzwoniła z prośbą o wsparcie. Nie chce zdradzać szczegółów, ale gdy powiedziała, że chodzi o pomoc dla uchodźczymi, usłyszała, że nie ma mowy, bo specjalistka ta z zasady cudzoziemcom nie pomaga (ze względu na swoje poglądy dotyczące uchodźców). – Ale kiedy jej "wyłuszczyłam", o co chodzi, to złapała się za głowę i powiedziała, że tak nie można, że tej cudzoziemce trzeba pomóc. I bardzo jej pomogła. Choć ogólnego zdania na temat uchodźców nie zmieniła – opowiada przedstawicielka Domu Otwartego.

Edukacja? Koniecznie, koniecznie, koniecznie

Zdaniem Sylwii Spurek, w walce z mową nienawiści, ale też ze stereotypami na temat uchodźców najważniejsza jest edukacja antydyskryminacyjna i działanie państwa przez wartości takie jak prawo czy równość. – Do tego szkolenia dla służb – dla policji, prokuratury, sądów. Tylko tak zatrzymamy dyskryminację i przemoc – dodaje Sylwia Spurek.

Tyle, że edukacja antydyskryminacyjna zniknęła z podstawy programowej dla szkół. A szkolenia dla służb? Jest ich coraz mniej, o czym pisaliśmy już wcześniej.

O tym, że mowa nienawiści, rasizm, antysemityzm rozsiewają się, świadczą m.in. wpisy na specjalnie stworzonym portalu, na którym można zgłaszać takie przypadki (choć oczywiście nie są to wszystkie zdarzenia, z całej Polski). Warto zajrzeć tutaj, by wiedzieć, jak duży to dziś problem.

Czytaj też: Niemcy: cienka granica między walką z mową nienawiści a cenzurą. Dyskusję wywołało nowe prawo

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM