Zamieszanie wokół nominacji Macierewicza. Mazurek dementuje własne słowa

Beata Mazurek dementuje swoje własne słowa, dotyczące nominacji Antoniego Macierewicza na szefa podkomisji smoleńskiej. Rzeczniczka PiS twierdzi że oficjalna informacja o nominacji, przekazana przez resort obrony została wycofana - ale samo ministerstwo w rozmowie z reporterką TOK FM zapewnia, że komunikatu nie wycofuje.

- Ewidentnie w partii rządzącej czegoś nie uzgodniono - tak Karolina Lewicka, reporterka sejmowa TOK FM, komentuje zamieszanie wokół komunikatu MON powołującego Antoniego Macierewicza na szefa podkomisji smoleńskiej. 


Jak podkreślił cytowany w komunikacie sam minister Mariusz Błaszczak: "Antoni Macierewicz gwarantuje to, że okoliczności największej tragedii w dziejach powojennej Polski zostaną wyjaśnione". Posłowie PiS, jak choćby Wojciech Skurkiewicz, decyzję zdążyli pochwalić.

Komunikat był, ale go już nie ma

Tymczasem chwilę później do dziennikarzy wyszła rzeczniczka PiS, Beata Mazurek i oznajmiła, że komunikat był, ale już go na stronach MON nie ma, więc nieprawdą jest, że Macierewicz szefem podkomisji został.

- To nie jest do końca jest tak jak państwo przedstawiacie, czy jaki był komunikat, i jeżeli ten komunikat zostanie powtórzony, to ustami ministra Błaszczaka i jego rzecznika - komentowała dla TOK FM rzeczniczka PiS, Beata Mazurek.

Chodzi o komunikat przesłanym przez Centrum Operacyjne MON informował, że Mariusz Błaszczak, nowy minister obrony narodowej, powołał Antoniego Macierewicza na stanowisko przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10.04.2010 r. w Smoleńsku.

Komunikat wrócił

Tyle tylko, że i owszem - komunikat o nominacji zniknął ze stron MON, by o 14:40 na nią powrócić. Lewicka rozmawiała też z Biurem Prasowym resortu obrony, które przekazało jej, że nie wie, dlaczego Beata Mazurek powiedziała to, co powiedziała. I że decyzja o nominacji Macierewicza pozostaje w mocy. Chwilę później Beata Mazurek zdementowała swoje własne słowa.

DOSTĘP PREMIUM