Ukarano konserwatystów, a nie "tchórzy, którzy nie potrafią wyrazić swoich poglądów"

Wyrzucenie trojga posłów, to "mniejsze koszty polityczne, które PO musiała ponieść". Tak Agata Kondzińska komentowała decyzję władz Platformy o usunięciu Joanny Fabisiak, Marka Biernackiego, Jacka Tomczaka. Grzegorz Schetyna zapowiada, że we wtorek partia zajmie się posłami, którzy nie poparli skierowania do komisji projektu liberalizacji przepisów antyaborcyjnych.

Do tego, by obywatelski projekt, przygotowany przez komitet Ratujmy Kobiety, trafił do prac w komisjach zabrakło 9 głosów. W czasie nocnego głosowania skompromitowała się sejmowa opozycja. Zaskakująco wielu posłów Nowoczesnej nie wzięło udziału w głosowaniu, albo podniosło rękę za odrzuceniem projektu.

- Jeden poseł nie dotarł do Sejmu, bo był chory. Inny się schował, wyjął kartę do głosowania z czytnika. Trzeciemu nie pozwoliło sumienie. A czwarta pani posłanka myślała, że jej głos... nic nie znaczy. Odesłanie projektu do prac w komisji nie było przecież jednoznaczne z tym, czy posłowie opowiadają się za tym, by takie prawo wprowadzić - komentowała w "Analizach" w Radiu TOK FM Agata Kondzińska.

Poleciały głowy

Władze PO zdecydowały dziś o wyrzuceniu z partii trojga posłów, którzy głosowali za odrzuceniem obywatelskiego projektu Ratujmy Kobiety: Joanny Fabisiak, Marka Biernackiego i Jacka Tomczaka.

- To mniejsze koszty polityczne, które PO musiała ponieść, bo łatwiej ukarać troje posłów. To konserwatyści, od lat tak głosowali. Ale teraz była wprowadzona dyscyplina, a wcześniej przy podobnych głosowaniach dyscypliny nie było. I jak rozumiem, Schetyna podjął taką decyzję, bo posłowie złamali dyscyplinę - oceniła Kondzińska. Choć jak podkreśliła, szybkiego ukaranie trojga konserwatystów nie sposób zestawić z brakiem kar dla reszty posłów PO, którzy przyczynili się do tego, że projekt obywatelski trafi do kosza - z osobami, "które nie potrafią wyrazić swoich poglądów, tylko są tchórzami i wyciągają karty do głosowania".

"Nie tylko aborcja. Posłowie opozycji nie przepracowują się także przy innych głosowaniach">>>

We wtorek, jak informuje reporter TOK FM Roch Kowalski, władze klubu parlamentarnego PO zajmą się sprawą posłów, którzy - mimo tego, że byli na sali sejmowej - nie wzięli udziału w głosowaniu nad ustawą liberalizującą prawo aborcyjne.

Tego się nie da zapomnieć

- Nie można chodzić na czarne marsze, rozkładać czarnych parasolek, mówić że popiera się kobiety, a potem nie mieć odwagi wygłosić swojego poglądu w Sejmie. Wyborcy takie gesty pamiętają. Gesty są ważne w politycy, tym bardziej, że opozycja niewiele mogła stracić. Przecież wiadomo, że ten projekt obywatelski nie ma szans, bo wiemy kto ma większość w Sejmie. Ale gesty są ważne. Tak buduje się tożsamość partii - mówiła dziennikarka "Gazety Wyborczej" w rozmowie z Agatą Kowalską.

Partia Razem zapowiada na sobotę manifestacje przed Sejmem.

- Będziemy relacjonować, kto pójdzie manifestację, a  kto już nie ośmieli się pokazać - zapowiedziała Agata Kowalska. Całej rozmowy z Agatą Kondzińską można posłuchać dzięki podcastowi:

DOSTĘP PREMIUM