"Nie pytacie o rekordy. Rekordem jest to, że gramy"

- Oczywiście gramy dla tych pieniędzy, ale pieniądze to nie jest filar wokół którego wszystko budujemy. Teraz budujemy bardziej finał na filarze solidarności, byciu ze sobą ponadto wszelkimi podziałami, murami. Chcemy wznieść się ponad to - mówi Krzysztof Dobies, rzecznik WOŚP.

To już 26 finał Orkiestry. Zebrane pieniądze przeznaczone będą na wyrównywanie szans w leczeniu noworodków. Przed rokiem zebrano ponad 72 mln 696 tys. złotych. Czy tegoroczny finał skończy się rekordem?

- To że to 26 finał to jest absolutny rekordy. Ile niesamowicie wartościowych idei przeciekło między palcami, uciekło gdzieś w niebyt, a WOŚP  jest, co by się nie działo. To nasze czerwone serce pulsuje, ma się dobrze i pompuje w naród energię działań społecznych, jak tylko sił starcza. To jest rekord absolutny i z tego rekordu się cieszymy najbardziej - zapewnia Krzysztof Dobies w rozmowie z Anną Wacławik-Orpik.

Sam Jerzy Owsiak, na konferencji zapowiadającej tegoroczny finał, pytany o szanse na rekordową zbiórkę, powiedział: Nie pytacie o rekordy. Rekordem jest to, że gramy.

Ale nie da się uciec od rozmowy o pieniądzach i rekordowych zbiórkach, bo jak podkreślił rzecznik WOŚP, od tego ile uda się zebrać zależy to, ile sprzętu uda się kupić dla szpitali.

- Oczywiście gramy dla tych pieniędzy. Ale dziś pieniądze to nie jest filar, wokół którego wszystko budujemy. Teraz bardziej budujemy finał na filarze solidarności, byciu ze sobą ponadto wszelkimi podziałami, murami. Chcemy wznieść się ponad to. I zbudować finał Orkiestry, jako wielkie oddolne działanie wszystkich Polaków, bez względy na cokolwiek. Solidarność to bardzo ważne słowo, godność to ważne słowo. I chęć pomocy drugiemu człowiekowi - mówił gość "Wywiadu pogłębionego" w TOK FM.

Radio TOK FM i portal tokfm.pl tradycyjnie grają z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Zobacz nasze aukcje>>>

Pieniądze zebrane w niedzielę, oraz w czasie trwających znacznie dłużej aukcji internetowych, trafią do szpitali, w których jak podkreślił Dobies: rodzi się ogromna większość dzieci w Polsce. To tzw.  odziały I stopnia referencyjności. - Zdarza się niestety tak, że na tych oddziałach rodzą się dzieci wymagające natychmiastowej interwencji medycznej lekarza. Powinno to wyglądać tak, że takie dziecko powinno być zdiagnozowane już wcześniej - w czasie ciąży - i taka mama powinna trafić na odział lepiej przygotowany. I w większości przypadków tak się dzieje, ale i porodów jest coraz więcej, i coraz więcej niestety jest też organizacyjnego zamieszania w całym systemie opieki zdrowotnej.Ii zdarza się że, dzieci przychodzą na świat na oddziałach, które nie są do końca przygotowane, by je ratować tu i teraz. Chcemy doposażyć te oddziały w sprzęt, który pozwoli lekarzom szybko zainterweniować, m.in. w nowoczesne inkubatory czy sprzęt do wspomagania oddychania.

Im gorzej, tym lepiej?

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to fenomen, nie tylko ze względu na kwotę zebraną przez lata działalności. To inicjatywa, której - jak się do niedawna wydawało - skutecznie udało się połączyć Polaków. Bo sytuacja polityczne w kraju nie miała wpływu ani na działanie orkiestry, ani na hojność Polaków, którzy wspierali zbiórki bez względu na sympatie i antypatie.

Aż do zwycięskich dla PiS wyborów. Telewizja Publiczna zrezygnowała z organizacji studia finału Orkiestry, z transmitowania imprez. Poczta Polska zrezygnowała z wydania okolicznościowego znaczka pocztowego.

- Jak wam się funkcjonuje w czasach "dobrej zmiany", gdzie nagonka na organizacje pozarządowe zaczęła się jakiś czas temu jakiś? - pytała Anna Wacławik-Orpik.

- Prawda jest taka, że im więcej dziwnych działań, które utrudniają życie społeczeństwu obywatelskiemu, tym - mam wrażenie - to społeczeństwo się umacnia. Nikt nam tak realnie, także jeśli patrzymy na stronę rządową i formalną, nie przeszkadza w organizacji finału, niczego nie zablokował i nie zabronił. Ale oczywiście służby państwowe dystansują się. Cały sektor publiczny się dystansuje. Jeśli telewizja publiczna nie chce pokazać finału Orkiestry, to jest to smutne, bo to w TVP zostało wymyślone i stworzone. Ktoś może fachowo powiedzieć, że telewizja straciła swój własny produkt, markę, którą zbudowała w ciągu 25 lat i za nic oddała ją swojemu konkurentowi.

Jak podkreślił Dobies, współpraca z TVN, który jest teraz partnerską stacją Orkiestry i nowym bankiem, obsługującym działania fundacji, układa się bardzo dobrze.

Od współpracy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy dystansują się też służby mundurowe i placówki dyplomatyczne. Choć miejsc poza Polską, gdzie organizowane są lokalne finały jest coraz więcej. W tym roku będzie to 80 miejscach, m.in. Chiny, Nowa Zelandia, USA.

- Serduszko Orkiestry jest tym, co skupia społeczność polską na całym świecie. To taki symbol, można powiedzieć, narodowy. Coś co jest na świecie pokazywane przez Polaków jako made in Poland. I ludzie na świecie słysząc o Orkiestrze mówią: wow, macie naprawdę fajną rzecz. Polska się zaczyna z tym kojarzyć. Ale służby dyplomatyczne są w tym roku zdystansowane wobec akcji. I też nikt nie mówi o zakazie, bo nikt takiego zakazu na oczy nie widział. Ale sztaby słyszą w konsulatach czy ambasadach: nie bardzo możemy. Mają prawo do takich decyzji, a finał i tak się odbędzie. I będzie jeszcze bardziej gorący. I jeszcze bardziej pokażemy, że jesteśmy razem. To jest właśnie przestrzeń na naszą aktywność.

Zakazy zakazami. A życie życiem...

Rzecznik Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest przekonany, że nie da się zakazać  obywatelom działania. A takim oddolnym działaniem jest właśnie finał Orkiestry.

A nawet jeśli ktoś zakazać próbuje, to nie zawsze mu się udaje.

- Często opowiadam, że w jednym z miast rok w rok na finale grała dęta orkiestra wojskowa. Rok temu orkiestra nie mogła zagrać. Nikt nie powiedział, że był zakaz, ale że nie bardzo orkiestra jest w stanie wystąpić. Ale muzycy powiedzieli: zagramy. Przyszli nie w mundurach tylko w cywilu, i zagrali dokładnie ten sam koncert, który zawsze grali. I podziękowano im nie jako orkiestrze wojskowej tylko wolontariackiej. Do takich absurdów dochodzi, ale Orkiestra jest ponad tym i po prostu gra - mówił Krzysztof Dobies w TOK FM.

Zdaniem gościa TOK FM, działania przeciwników WOŚP mogą... pomóc społeczeństwo obywatelskiemu.

- Być może przyszedł dobry moment, by pokazać ludziom, że ich aktywności, oddolne działanie na rzecz społeczności, to jest właśnie ta kluczowa sprawa.  Że taki finał Orkiestry to świetny moment do pokazania, że co by się nie działo - jako Polacy jesteśmy razem, mamy wartości które są dla nas nienaruszalne.

Krytykom nie uda się też zdyskredytować efektów pracy fundacji, czyli sprzętu medycznego kupionego za pieniądze ze zbiórek.

- Grać będziemy do końca świata i jeden dzień dłużej, bo zawsze będzie tak, że Orkiestra się przyda. Wielu naszych przeciwników używa takiego argumentu: czym są miliony Orkiestry wobec miliardów w budżecie systemu ochrony zdrowia? Jest tym inkubatorem, którego by nie było, gdyby nie Orkiestra. Jest tym łóżkiem na oddziale geriatrycznym, którego by nie było, gdyby nie Orkiestra.

Cała rozmowa Anny Wacławik-Orpik z Krzysztofem Dobiesem w "Wywiadzie pogłębionym"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM