Klauzulą sumienia w wyborców PiS? Pytamy, czy lekarz mógł odmówić przyjmowania pacjentów

Lekarz z Pomorza wywiesił na gabinecie kartkę, że nie przyjmuje "pacjentów z PiS", bo wyposażenie gabinetu sfinansował WOŚP. Sprawa trafiła do Komisji Etyki Lekarskiej. - Lekarz może powstrzymać się od udzielania świadczeń z jakiegokolwiek powodu, ale pod warunkiem, że nie jest to sytuacja zagrożenia życia i zdrowia pacjenta - mówi w rozmowie z tokfm.pl prawnik dr Radosław Tymiński.

Kartka z informacją pojawiła się na drzwiach prywatnego gabinetu Wojciecha Wieczorka. Temat szybko podchwyciły prawicowe media, skupiając się na poglądach lekarza i tym, w jakiej przychodni pracuje. Jak informuje PAP, zachowaniem lekarza z Pomorza zainteresowała się Wojskowa Izba Lekarska, do której należy, i skierowała skierowała sprawę do Komisji Etyki Lekarskiej.

Ze zdjęć umieszczonych w sieci wynika, że lekarz odmówił przyjmowania "pacjentów z PiS", ponieważ "wyposażenie gabinetu zostało zakupione z dotacji funduszy z WOŚP".

-  Lekarz może powstrzymać się od udzielania świadczeń z jakiegokolwiek powodu, pod warunkiem, że nie jest to sytuacja zagrożenia życia i zdrowia - komentuje dr Radosław Tymiński.

Prawnik podkreśla, że w przypadku lekarza z Pomorza nie należy używać określenia "klauzula sumienia". - Jeżeli całą sprawę traktować poważnie, pacjent ma prawo złożyć  zawiadomienie. Nie wnikając jednak w motywację tego lekarza, nie oceniając tego absolutnie, mogę powiedzieć, że prawo daje lekarzowi możliwość odmawiania świadczeń - powtórzył dr Tymiński.

Przykład idzie z góry. Zły przykład

Dla prof. Moniki Płatek, karnistki z UW i aktywistki kobiecej, sprawa pomorskiego lekarza pokazuje do czego prowadzą działania ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

Płatek przypomina słynną sprawę drukarza z Łodzi, który odmówił jednej z organizacji wydrukowania materiałów o prawach ludzi LGBTQ. Według sądu, drukarz naruszył prawo. Ale innego zdania jest min. Ziobro, który postanowił zaskarżyć do TK przepis, na podstawie którego skazano właściciela drukarni za dyskryminację.

- Odpowiedzialnym za to, co robi ten lekarz, jest bezpośrednio pan Ziobro. Bo spowodował, że w Polsce ludziom się wydaje, iż mogą swoje usługi uzależniać od cech i poglądów ludzi, z którymi mają do czynienia. Niestety ze względu na brak poszanowania porządku prawnego i bardzo zły przykład, który idzie z góry, mamy teraz ten niezbyt fortunny przypadek lekarza - mówiła prof. Płatek w rozmowie z Tokfm.pl.

"Drukarz-case: min. Ziobro próbuje tylnymi drzwiami wprowadzić powszechną klauzulę sumienia">>>

Jak stwierdziła karnistka, lekarz nie powinien brać przykładu z min. Zbigniewa Ziobry.  - Drukarz ma świadczyć usługi, lekarz ma świadczyć usługi. To nie znaczy że drukarz ma specjalnie popierać działania LGBTQ; to nie znaczy, że pan doktor ma chodzić na spotkania PiS. Natomiast swoje niezadowolenie z tego, że są ludzie którzy są przeciwni Orkiestrze -  która pomaga wszystkim - musi wyrażać na innych formach i w inny sposób. Ponieważ jest zobowiązany do świadczenia usług bez względu na poglądy ludzi, których przyjmuje. Ponieważ ma dbać nie o poglądy tych ludzi, tylko o ich zdrowie.

Sumienie lekarza

Filozof i etyk prof. Zbigniew Szawarski ocenia, że lekarz, który nie chce przyjmować pacjentów popierających PiS, "ma za sobą autorytet Trybunału Konstytucyjnego". - Jeśli sumienie rzeczywiście nie pozwala mu leczyć pacjentów z PiS, to ma prawo taką kartkę wywiesić. Tak samo też może postąpić ginekolog, któremu sumienie nie pozwala skierować zgwałconej i chcącej przerwać ciąży dziewczyny, do innego lekarza, który mógłby to uczynić. Taka jest logiczna konsekwencja przyjętej przez Trybunał Konstytucyjny, wywiedzionej z Konstytucji, koncepcji sumienia, które staje się absolutnym, najwyższym autorytetem moralnym, swoistą kartą kartą atutową, która przebija inne karty.

Sprawa protestu pomorskiego lekarza to chyba pierwszy przypadek, kiedy lekarz tak ostentacyjnie manifestuje swoje poglądy. Do tej pory mieliśmy do czynienia przede wszystkim z lekarzami, którzy z powodu swoich poglądów religijnych np. nie przepisywali kobietom środków zapobiegających niechcianej ciąży.

Polska coraz bardziej zbliża się do Salwadoru. Projekt zaostrzający przepisy skierowany do komisji

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM