Reforma edukacji tak się udała, że trudno ustalić nawet to, ile mamy podstawówek

Pierwsze półrocze reformy edukacji praktycznie za nami, a ministerstwo nie spieszy się z podsumowaniem. - Mam wrażenie, że MEN z premedytacją nie podsumowuje. Od listopada czekam na odpowiedź na pytania dotyczące tego, ilu nauczycielom zredukowano etaty - mówiła w TOK FM Justyna Suchecka z "GW".

Zdaniem Justyny Sucheckiej, kierowany przez min. Annę Zalewską resort po prostu... nie wie, jak wygląda sytuacja nauczycieli po wprowadzeniu reformy.

A to nie jedyna niewiadoma. Bo, jak mówiła dziennikarka "Gazety Wyborczej" w TOK FM, trudno nawet uzyskać odpowiedzieć na pytanie, ile szkół podstawowych działa po wprowadzeniu reformy.

- Przed reforma mieliśmy ok. 13 tysięcy szkół podstawowych, ale nie wiemy, co się stało z 7 tys. gimnazjów. Bo one albo zostały przekształcone w nowe podstawówki, albo "wciągnięte" do istniejących podstawówek, albo zostały zlikwidowane i przez dwa lata będą funkcjonowały jako gimnazja - wyliczała Suchecka.

- Myślałem, że tą wiedzą MEN nie chce się dzielić. Ale mówisz tak jakby ministerstwo tej wiedzy nie miało - dopytywał zaskoczony Jakub Janiszewski, gospodarz "Połączenia".

- Padały takie interpelacje poselskie, gdzie padały pytania co do liczby szkół, i padała odpowiedź, że jeszcze czegoś nie wiemy. To były odpowiedzi z listopada - odpowiedziała dziennikarka.

Monitoring bez monitoringu

Wątpliwości co do tego, że ministerstwo edukacji nie ma danych, pozwalających na rzetelne podsumowanie przebiegu reformy, nie ma też Iga Kazimierczyk z fundacji Przestrzeń dla edukacji.

-  W dokumentach przygotowanych przez MEN dla uczestników ubiegłotygodniowego posiedzenia sejmowej komisji edukacji pojawił się zwrot "monitroing wprowadzania reformy".  A w podrozdziale, w którym jak liczyłam, znajdę informacje np. o tym, co MEN planuje zrobić z podwójnym rocznikiem, znalazła się tylko informacja, iż nauczyciele zostali przeszkoleni z nowej podstawy programowej. I to jest wszystko co MEN wie na temat monitoringu wdrażania reformy. My złożyłyśmy pod koniec listopada oficjalne zapytanie, żeby dowiedzieć się czy MEN chce monitorować reformę. I otrzymaliśmy informację, że jakiekolwiek plany informacje będą pod koniec roku szkolnego.

"Wszak wróżka Pisuszka rządzi już do dwóch lat" - list mamy niepełnosprawnego chłopca do MEN>>>

Zdaniem Kazimierczyk, skoro resort każe czekać jeszcze co najmniej pół roku, to bardzo dobrze, że "w tym roku reformą ma się zająć NIK",  która swoje raporty wykonuje porządnie". -  Nie wiadomo tylko jakie zada pytania.... Ale czegoś się dowiemy, ktoś wejdzie do szkół i będzie to ktoś inny niż kurator, który podlega ministerstwu. A w papierach kuratorów wszystko się zgadza.

To nie tylko szkoły

Jak podkreśliła Iga Kazimierczyk, w rozmowie z Jakubem Janiszewskim, nie można zapominać, że reforma dotknęła nie tylko uczniów i nauczycieli w szkołach. Jej skutki odczuwają tez młodsze dzieci.

- Ofiarami tej reformy  są także dzieciaki w przedszkolach, te słowa są w pełni uzasadnione. Bo w przedszkolach skumulowały się też poprzednie reformy -  przede wszystkim ta nakładająca na samorząd obowiązek utworzenia miejsc przedszkolnych dla wszystkich dzieci 3-letnich i decyzja o cofnięciu 6-latków do przedszkoli. To spowodowało że przedszkola, które przez lata przygotowywały się na trzy roczniki, w tej chwili mają tych roczników o jeden więcej. Ofiarami tych zmian są dzieciaki, które np. pracują w łączonych grupach.

Przedszkola do których trafiło znacznie więcej dzieci mają duży problem z obsadą etatów. -  Opieka nad dziećmi jest właściwa, ale przedszkola... urządzają polowania na nauczycieli, ponieważ nie ma chętnych. Organizując praktyki studenckie otrzymywałam dziesiątki telefonów od przedszkoli, czy przypadkiem nie mam kogo polecić, bo dramatycznie brakuje rąk do pracy; nie ma się kto tymi przedszkolakami zająć. To jest rzeczywiście dość duży problem, ale on się jakoś nie przebił do debaty publicznej - podkreśliła działaczka fundacji Przestrzeń dla edukacji.

 Całą rozmowę Jakuba Janiszewskiego z Anną Dzierzgowską, Igą Kazimierczyk i Justyną Suchecka wysłuchać można tu:

Gdzie naprawdę była Barbara Nowacka?

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM