"Małe dziewczynki nie zostają małe na zawsze" - koniec bezkarności lekarza amerykańskich gimnastyczek

Gimnastyka artystyczna to w USA sport narodowy. Każda dziewczynka marzy, by zostać mistrzynią w tej dziedzinie. Gwiazdy reprezentacji narodowej nie tylko wygrywają zawody, są bohaterkami zbiorowej wyobraźni, gwiazdami, darzy się je szacunkiem i podziwem. Mimo atmosfery uwielbienia nie przeszkodziło to lekarzowi kadry amerykańskich gimnastyczek wykorzystywać je seksualnie. Przez około trzy dekady. W sumie ponad 150 kobiet.

Kolejne fale akcji #metoo pokazują, jak szerokim zjawiskiem jest molestowanie seksualne wobec kobiet. Nie ma ono ograniczeń wiekowych, nie zawęża się do jednej branży. Molestowanie współgra z pozycją władzy. Zwykle molestującymi są mężczyźni na stanowiskach, którzy nie muszą obawiać się o reputację. Zawsze można przecież powiedzieć, że zarzuty to próba zrobienia kariery kosztem sławnego mężczyzny. Argument stary jak świat. Dużo zmienia się, gdy zarzuty pojawiają się masowo – przykładami mogą tu być Bill Cosby, Henry Weinstein. Sytuacja powinna być jednak zgoła inna, gdy ofiarą staje się gwiazda. Okazuje się, że niekoniecznie. Utytułowane zawodniczki alarmowały, ale przez lata nikt nie słuchał. Do teraz.

Ulubieńcy Ameryki

Latem 2016 roku igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro zawojowała „Finałowa Piątka” („Final Five”). Pięć amerykańskich gimnastyczek przywiozło stamtąd worek medali, w tym ten, na który Ameryka liczyła najbardziej – złoto w konkurencji drużynowej.

Najjaśniej rozbłysła jednak gwiazda Simone Biles – 19-letnia wówczas gimnastyczka z Ohio, po matce także obywatelka Belize, zachwyciła świat swoją sprawnością i precyzją, a specjaliści od neurofizjologii próbowali naukowo wyjaśniać, skąd bierze się jej niezachwiana równowaga. Biles triumfowała w Rio cztery razy, do tego dołożyła jeden medal brązowy – tym samym pobiła kilka rekordów, między innymi najczęściej nagradzanej amerykańskiej gimnastyczki.

Po powrocie do Stanów Biles wkroczyła do pierwszej ligi ulubieńców Ameryki – wylądowała na okładce magazynów TIME, Teen Vogue i Sports Illustrated, gdzie pozowała ze swoimi medalami ramię w ramię z Michaelem Phelpsem (dzieli ich blisko 50 centymetrów różnicy wzrostu), występowała w Tańcu z Gwiazdami i w show Ellen DeGeneres  - a także wydała książkę, w której pisała o dzieciństwie spędzonym w rodzinie zastępczej.

 

 Jednak dopiero dwa lata później zdecydowała się napisać #metoo – i przyznać, że ona także była molestowana przez lekarza kadry gimnastyczek Larry’ego Nassara.

Lekarz, który szkodzi

Pierwsze doniesienia o tym, że szanowany lekarz i wieloletni współpracownik krajowego związku gimnastyki krzywdził podopieczne, pojawiły się tuż po szczęśliwych dla Amerykanów igrzyskach w Rio. We wrześniu 2016 roku na łamach dziennika Indianapolis Star powiedziała o tym Rachael Denhollander. Jako pierwsza publicznie wyznała, że Larry Nassar – pod przykrywką badań lekarskich – łapał ją za piersi, dotykał w miejscach intymnych i sugerował jej seks oralny. Denhollander była też pierwszą, która zeznała to policji.

Wkrótce po publikacji artykułu do gazety zgłosiło się kolejnych 16 kobiet, których historie brzmiały niemal identycznie. Liczba ofiar Nassara rosła lawinowo – do dziś ujawniło się ich ponad 150. Wśród nich są trzy z pięciu zawodniczek „Finałowej Piątki”: Simone Biles, Gabby Douglas i Aly Raisman.

Zbiorowe katharsis

Nassar usłyszał zarzuty w listopadzie. Początkowo wszystkiemu zaprzeczał i bronił się, twierdząc, że wykonywał tylko „obowiązki lekarskie”. Przestał, gdy FBI znalazło w jego domu 37 tysięcy plików z dziecięcą pornografią oraz kamerę z nagraniem, na którym widać, jak molestuje dzieci na basenie – za co w oddzielnej sprawie skazano go na 60 lat więzienia. Wciąż jednak próbował się tłumaczyć. „Nie czuję do nikogo żadnej niechęci. To było jak ogień z zapałki, który przerodził się w pożar lasu – ale wszyscy musimy pójść dalej”.

 Larry Nassar zawarł z prokuraturą ugodę. Przyznał się do siedmiu zarzutów o molestowanie w nadziei na złagodzenie wymiaru kary. Decyzja o tym, jaki wyrok usłyszy, miała jednak zapaść na rozprawie skazującej. Prowadziła ją sędzia Rosemarie Aquilina, a sama rozprawa stała się – jak pisze „New York Times” – zbiorowym katharsis. 

Wysłuchania ofiar ruszyły 16 stycznia i trwały tydzień.– a w ciasnej sali sądu w Lansing, stolicy stanu Michigan, pojawiło się łącznie 156 kobiet, więcej niż początkowo planowano. Przez siedem dni stawały twarzą w twarz z siedzącym w tym samym pomieszczeniu Nassarem. Mówiły, zwracając się do niego po imieniu. Tak jak Aly Raisman, trzykrotna złota medalistka olimpijska.

Nie sądziłam, że tu przyjdę. Byłam przestraszona i zdenerwowana, do momentu, kiedy usłyszałam historie innych ofiar. Larry, kobiety, które tak bez serca wykorzystywałeś, stanowią teraz siłę – a ty jesteś nikim.

Raisman mówiła o tym, jak Nassar wywołał u niej poczucie winy, wstydu, że żerował na jej pasji i marzeniach. Podkreślała, że przez 30 lat korzystał ze swojej pozycji zawodowej, by dla własnej przyjemności krzywdzić niewinne dzieci.

Zawodniczka tłumaczyła też, dlaczego lekarz tak długo mógł działać bezkarnie.

Gdyby choć jeden dorosły posłuchał nas i miał odwagę, by zareagować, tej tragedii dałoby się uniknąć. Wiele osób na wysokich stanowiskach chroniło cię, wmawiając ofiarom, że dramatyzują.

Wkrótce po tych zeznaniach do dymisji podały się władze Amerykańskiego Związku Gimnastyki. Ale Raisman zarzuciła bezczynność także Amerykańskiemu Komitetowi Olimpijskiemu. Obie te organizacje przerzucały się odpowiedzialnością za to, co przez 30 lat działo się za drzwiami gabinetu Nassara.

Przemowa Raisman trafiła na nagłówki czołowych amerykańskich dzienników. New York Times zdecydował się wydrukować ją w całości. Ale zasługiwała na to każda z historii, które usłyszeli zgromadzeni w sądzie w Lansing.

Kyle Stephens, której rodzice przyjaźnili się z Nassarem, była przez niego molestowana od 6. do 12. roku życia.

Może już się zorientowałeś, ale małe dziewczynki nie pozostają małe na zawsze. Wyrastają na silne kobiety, które wróciły, by zniszczyć twój świat.

 Madeleine Jones w czasie procesu nie chciała ujawnić swojego nazwiska. Odważyła się dopiero na rozprawie skazującej. „Przed każdą wizytą płakałam w łazience. Po wyjściu od ciebie chciałam jak najszybciej wziąć prysznic, bo czułam się brudna, ale nieważne, ile razy się kąpałam – to nie mijało”.

Donna Markham to mama Chelsea, gimnastyczki, która padła ofiarą Nassara: „Po wizycie u lekarza (córka) zaczęła dosłownie ryczeć w samochodzie. Zapytałam, co się stało. Powiedziała, że Nassar dotykał ją bez rękawiczek”. Markham opisywała, jak jej córka od tego momentu zaczęła pogrążać się w depresji. W wieku 23 lat odebrała sobie życie. Markham: „W marcu minie 10 lat od kiedy straciłam moje dziecko. A wszystko zaczęło się od niego”.

Nie zasługujesz na to, by żyć w społeczeństwie

Po każdym zeznaniu następowała przerwa, w czasie której sędzia Rosemarie Aquilina rozmawiała z roztrzęsionymi kobietami. 59-letnia prawniczka, autorka powieści kryminalnych, postawiła sobie za cel, by wysłuchać i odnieść się do każdej przemowy. Byłej gimnastyczce Bailey Lorencen powiedziała: „Wojsko nie opracowało jeszcze materiału tak silnego, jak ty. Dziękuję za tę siłę i za to, że tu jesteś”. Inną pokrzywdzoną, która mówiła o myślach samobójczych, przekonywała: „Zostań z nami, zostań ze swoją rodziną. Gdyby ciebie zabrakło, zyskałby tylko Larry Nassar”.

Zeznania ofiar zamykała przemowa Rachael Denhollander. Aquilina nazwała ją pięciogwiazdkowym generałem w armii kobiet, które przeżyły molestowanie. Z kolei Aly Raisman, skarżąca się na bezczynność dorosłych usłyszała od sędzi: „Ja jestem dorosła i cię słucham. Przepraszam, że tyle to zajęło. Ale zapewniam cię, że wszystkie twoje słowa, i słowa twoich ocalałych sióstr wezmę pod uwagę przy wyroku”.

Wzięła. Sędzia Rosemarie Aquilina wymierzyła Larry’emu Nassarowi karę 175 lat więzienia. „Wydaję na ciebie wyrok śmierci, bo nie zasługujesz, by żyć w społeczeństwie. Nie zostawiłabym z tobą swoich psów”.

 

Dostała owacje na stojąco. Proces Nassara pokazuje nie tylko to, że nawet gwiazdy masowej wyobraźni mogą przez lata żyć we wstydzie i obawiać się oskarżyć swojego oprawcę. Ważną nauką jest też to, jak sędzia może ułatwić ofiarom przejście przez proces i trudne zeznania, które wiążą się ze wstydem i upokorzeniem.

Simone Biles, jedna z ofiar Nassara, napisała potem na Twitterze, że Aquilina to jej bohaterka i zacytowała jej słowa, także z sali sądowej: „Zostawcie tu swój ból. Wyjdźcie na zewnątrz i nadal róbcie swoje wspaniałe rzeczy”.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (1)
"Małe dziewczynki nie zostają małe na zawsze" - koniec bezkarności lekarza amerykańskich gimnastyczek
Zaloguj się
  • getz54

    Oceniono 1 raz 1

    Jaka szkoda, ze stolicą kościoła katolickiego nie jest Boston, Nowy Jork, czy Filadelfia. Watykan jest największym na świecie homoseksualnym burdelem, i nawet mój kolega Frank nie moze sobie z tym problemem poradzic. Jaka szkoda, ze w Watykanie nie wyciągnięto wniosków z Oskarowego filmu ,,Spotlight,, ale tam się ogląda wyłącznie filmy nakręcone przez siebie, z dziecmi, które się osobiście gwałciło i molestowało. 12 apostołów i ich herszt, prymitywni, niewykształceni cwaniacy, analfabeci, (kto, i kiedy, im te ewangelie napisał ?) robili to samo. P o p ę d jest niezwykle silnym bodzcem, i często wykorzystywanym przez silniejszego, sprawniejszego, przeciwko, słabszemu, ułomnemu, bezbronnemu. Arcybiskup Wesołowski, ksiądz Gil, wykorzystywali, biedne, bezdomne sieroty na Dominikanie. Myśleli, ze nikt, nigdy się nie dowie o ich nikczemnościach. Oczywiście nic nie mieli sobie do zarzucenia, robili to przeciez w imię Boga Ojca Wszechmogącego i syna jego jedynego Jezusa Chrystusa, który dał im jakiś przykład. Zdarza się. Gdyby ci zboczeńcy wierzyli w te pierd&ły które opowiadali tym dzieciom na lekcji katechezy, ich niewykształconym i biednym rodzicom z ambony kościelnej, nigdy by tych dzieci nie skrzywdzili. Strach przed wiecznym potępieniem, którym straszą wiernych, jak babcie parasolem, by im na to nie pozwolił. Nie byłoby Rydzykowni w Betlejem nad Wisłą, hrabiego Jankowskiego, dyrektora św. Brygidy w Gdańsku,
    kolegi Paetza, który jezdził do Burdelo Vaticano po świezą dostawę od tyłu od ,,burdel taty,, Pawła VI. Co kraj to obyczaj. Niedługo niedziela, i znowu wierne owieczki pobrzękując dzwoneczkami pobiegną do swoich oprawców pomodlic się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX