Zmiany w ustawie o IPN mogą przynieść odwrotny skutek. "Seria artykułów o szmalcownikach"

- Trzeba wynająć zagraniczną instytucję i każdego, kto użyje określenia "polskie obozy śmierci", najpierw prosić o sprostowanie i przeproszenie, a jeżeli się na to nie zgodzi, to składać pozew do sądu - uważa Marek Borowski. Wg gościa TOK FM, na podstawie nowych przepisów o IPN, nie uda się "efektywnie" skazać nikogo z zagranicy.

Marek Borowski krytykował projekt zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej, gdy tylko dokument ujrzał światło dzienne - w 2016 roku. Już wtedy uznał, że nowelizacja to "potworek". I tak jak wtedy, także dziś uważa, że najlepszym sposobem karania za używanie określenia "polskie obozy zagłady" powinien być proces cywilny.

- Trzeba wynająć zagraniczną instytucję prawną, najlepiej amerykańską - bo oni mają duże doświadczenie, i każdego kto użyje takiego określenia, prosić o sprostowanie i przeprosiny. A jeżeli się na to nie zgodzi, to złożyć pozew do sądu - mówił Borowski w "Poranku Radia TOK FM".

Czytaj też: "Samokrytyka" byłego wykładowcy UŁ po ustawie PiS o IPN. "Uprzejmie donoszę"

Zdaniem senatora, większość takich spraw skończyłaby się na etapie sprostowań i przeprosin. - To też ma duże znaczenie, dlatego że czytelnik takiej gazety przeczytałby  takie sprostowanie - stwierdził w rozmowie z Piotrem Kraśką.

Zamiast ustawy z takim rozwiązaniem mamy dokument, na podstawie którego "nikogo efektywnie nie skażą na więzienie". -  Bo przecież gdy na przykład "New York Times" napisze o "polskich obozach śmierci", to przecież ten redaktor nie wsiądzie w samolot i nie przyleci do Polski, by odsiedzieć karę. Wiem, co zrobią takie gazety, może nie "New York Times", ale takie mniej znaczące. Takie redakcje uznają, że to absurd, by karać ich więzieniem i zaczną wyciągać różne przypadki z historii Polski, kiedy Polacy zachowywali się fatalnie, niegodnie.

A to może zaowocować, zauważył Piotr Kraśko, np. serią artykułów na temat szmalcowników.

Co na to Polska Fundacja Narodowa?

Jak ocenił senator Borowski, z używaniem określenia "polskie obozy śmierci" trzeba walczyć, bo - szczególnie w przypadku młodych ludzi - taka "szkodliwa klisza" może się utrwalić. Ale należy pamiętać, że w większości przypadków takie określenie używane jest "w kontekście geograficznym".

- Walka jest słuszna, ale trzeba to robić we właściwy sposób. Jest przecież Polska Fundacja Narodowa, która dostała miliony złotych. Czym ona się zajmuje? Przecież ta fundacja powinna podjąć stosowne działania - uważa Marek Borowski.

Czytaj też: Polska Fundacja Narodowa wzięła 100 mln zł. "Działa rok, nie chcę przedwcześnie oceniać"

Polska Fundacja Narodowa została powołana za czasów premier Beaty Szydło, a na jej budżet "złożyły" się największe firmy Skarbu Państwa. Do tej pory fundacja wykazała się jedną znaczącą akcją - wystawieniem w całym kraju billboardów dotyczących nadużyć wymiaru sprawiedliwości. Była to kampania, która miała przekonać do forsowanej przez rząd tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości.

Na akcję szybko zareagowały m.in. sądy, bo na billboardach znalazły się nieprawdziwe informacje, dotyczące decyzji przez nie podejmowanych.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM