Kwaśniewski:"Boję się scenariusza: w nocy Senat uchwalił, dzisiaj prezydent podpisze"

Wg Aleksandra Kwaśniewskiego, Andrzej Duda nie powinien się spieszyć z podpisywaniem ustawy o IPN. Jak mówił gość TOK FM, "prezydent ma szczególny tytuł" by próbować uspokoić sytuację; m.in. przez "swoje osobiste doświadczenia związane z tym problemem".

Kontrowersyjna nowelizacja ustawy o IPN została przyjęta w nocy przez Senat. Bez żadnych poprawek. Teraz o jej losach zdecyduje prezydent Andrzej Duda.

- Najbardziej obawiałbym się takiego scenariusza, że w nocy Senat uchwalił, a jutro prezydent podpisze. Prezydent ma szczególny tytuł, bo był w Izraelu,  ma kontakty z izraelskimi politykami, ma swoje osobiste doświadczenia związane z tym problemem. Powinien  wyjść z inicjatywą, by porozmawiać z partnerami - także po polskiej stronie.  I  gdyby udało mu się wytłumaczyć bezsens tej ustawy, to ta ustawa jest do zawetowania. - komentował w TOK FM Aleksander Kwaśniewski.

"Zdecydowane stanowisko amerykańskich kongresmenów ws. ustawy o IPN. Napisali do prezydenta Dudy">>>

Były prezydent nie ma wątpliwości, że ustawa tylko szkodzi Polsce, psuje wizerunek naszego kraju, szkodzi relacjom z partnerami. A dodatkowo, jej "praktyczny efekt jest bliski zeru". - To jest pusta ustawa - ocenił Kwaśniewski w "Poranku Radia TOK FM".

Czy Andrzej Duda "postawi się" PiS ws. ustawy o IPN?

Jednak były prezydent przyznał, że nie wierzy zbytnio w to, by Andrzej Duda skutecznie rozwiązał kryzys wywołany nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

- Obawiam się, że prezydent nie będzie osobą, która przywróci w tej kwestii normalność Raczej sądzę, że będzie próba tłumaczenia – jak mówił już marszałek Stanisław Karczewski: niech ustawa wejdzie w życie, a jak coś nie będzie wychodzić, to będziemy zmieniać. Ale mleko się rozlało, starty wizerunkowe mają miejsce.

Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, na pogorszeniu relacji z Izraelem cała sprawa się nie skończy. - Nie można lekceważyć komunikatu Departamenty Stanu, że ta kwestia może zważyć na tym, czy Polska będzie wiarygodnym partnerem. To ewidentna - zawoalowana - ale groźba. Tego nie wolno lekceważyć i przyjąć teorii: niech się dzieje Bóg wie co, a my będziemy szli w zaparte - uważa gość TOK FM.

Antysemityzm wraca 50 lat po Marcu 68

Były prezydent uważa, że nowelizacja ustawy o IPN doprowadzi do pojawienia się bardzo wielu zagranicznych publikacji dotyczących zachowania Polaków podczas II wojny światowej. I nie będą to artykuły, jedynie chwalące heroizm Polaków.

- Będziemy czytali o szmalcownikach, o działaniu różnych oddziałów wojskowych. Już ten zwrot "polskie obozy śmierci" jest bardzo często przywoływany. To więcej niż strzał samobójczy, to przykład nieodpowiedzialności, głupoty i premedytacji. Bo z premedytacją chcemy pokazać się jako kraj, któremu Niemiec nie będzie pluł w twarz, a Żyd pisał ustaw.

- Dlaczego Jarosław Kaczyński gra kartą antysemityzmu? - pytała swojego gościa Dorota Warakomska.

- Po pierwsze to kwestia polityczna. Kaczyński nie chce nie chce mieć konkurencji po prawej stronie sceny politycznej. Po drugie - kwestia premedytacji  by pokazać, że jesteśmy twardzi i nikt nam niczego nie narzuci. A trzecie to brak profesjonalizmu, nie wierzę by ktokolwiek wymyślił przyjmowanie tej ustawy w przededniu Dnia Holocaustu;  nikt po prostu o tym nie pomyślał, nie wiedział.

Czytaj też: "Otworzyliśmy puszkę Pandory". Czy ws. ustawy o IPN zainterweniuje Donald Trump? >>>

Jak podkreślił Aleksander Kwaśniewski, prezes PiS broniąc się przed ewentualnym pojawieniem zagrożenia po prawej stornie sceny politycznej, chce uniknąć kłopotów, jakie ma Viktor Orban, któremu wyborców "podbiera" skrajnie prawicowy Jobbik.

- Stąd ten flirt Kaczyńskiego z nacjonalistami, ksenofobami i antysemitami. Ale to niezwykle niebezpieczne, na zewnątrz - ze względu na wizerunek Polski, a wewnętrznie dlatego że ta fala kiedyś może się podnieść. Pamiętajmy o historii sprzed 50 lat. Wtedy wydawało się, że mamy do czynienia z rozgrywką partyjną między Gomułką i Moczarem. A skończyło się straszliwym wzrostem antysemityzmu, wyjazdem tysięcy wartościowych ludzi z Polski, krótko mówiąc katastrofą.

Były prezydent ostrzegł też, że dziś znacznie łatwiej podburzać ludzi. Bo w 1968 roku władza musiała organizować wiece antysemickie, a dziś mamy internet. A w sieci, jak mówił Kwaśniewski w TOK FM, "antysemityzm wylewa się strumieniami".

Cała rozmowa Doroty Warakomskiej z Aleksandrem Kwaśniewskim do wysłuchania tu:

Pożar na linii Polska-Izrael. Kryzys wywołała nowelizacja ustawy o IPN

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM