"Przyjaciele" weszli na Netflixa i się zaczęło. Millenialsi są oburzeni kultowym serialem z lat 90-tych

Trwające 10 lat przygody Rachel, Moniki, Phoebe, Rossa, Chandlera i Joey'a śledziły miliony widzów na całym świecie. Teraz okazuje się, że są tacy których ten serial "Przyjaciele" oburza. Bo jest - zdaniem krytyków - m.in. homofobiczny i rasistowski. Czy dziś wypada śmiać się z żartów z "Przyjaciół"? - pytała w TOK FM Patrycja Wanat.

A wszystko zaczęło się od udostępnienia przez Netflix wszystkich sezonów kultowego serialu z lat 90-tych. To przyciągnęło zupełnie nowych widzów - pokolenie millenialsów. A oni spojrzeli na  amerykański serial - o sześciorgu mieszkających w Nowym Jorku przyjaciołach - w zupełnie nowy sposób.

- Okazało się że urodzeni w XXI wieku widzowie zaczęli pytać: dlaczego wszyscy zachwycają się „Przyjaciółmi”? Dlaczego wszyscy głowni bohaterowie są biali? Dlaczego w serialu padają niewybredne żarty, na temat ludzi otyłych czy homoseksualistów? - mówiła Patrycja Wanat, autorka programu "Kultura osobista" w TOK FM.

- Ta dyskusja, szczerze mówiąc, zaskoczyła mnie - przyznała filmoznawczyni i producentka Joanna Malicka. Sama film oglądała w latach 90,. w płatnej telewizji i jak podkreśla, jest z pokolenia "wychowanego na "Przyjaciołach'".

Przeczytałam artykuły dotyczące serialu i... najpierw się zdziwiłam, potem trochę zawstydziłam, a potem zawstydziłam się, że się zawstydziłam.

"Przyjaciele" zwierciadło, w którym przeglądają się lata 90.

Zdaniem Joanny Malickiej, dyskutując dziś o amerykańskim serialu, nie można zapominać o czasach w jakich powstał. Bo kiedy "Przyjaciele" święcili triumfy, w codziennym życiu trzeba się było obejść bez internetu, smartfonów, mediów społecznościowych i platform oferującym produkowane przez siebie seriale i filmy.

-  To był serial nakręcany w bardzo konkretnym gatunku telewizyjnym, a to coś co już dziś praktycznie nie istnieje. „Przyjaciele” to był sitcom – ze śmiechem z puszki, kilkoma zaledwie lokalizacjami. Wtedy nikt nie miał z tym problemu, bo wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jakimi regułami rządzi się ten gatunek telewizyjny. Wydaje mi się, że nie wybaczono telewizji... że była telewizją. Dziś jak oglądamy np. „Opowieść podręcznej” to mamy wielki temat, realizację filmową, niesamowitą formę. A tamte seriale i bohaterowie byli trochę jak nasi przyjaciele, z którymi siedzimy przy jednym stole.

 

Jak przypomniała filmoznawczyni, w latach 90. nikogo nie oburzało, że wszyscy bohaterowie "Przyjaciół" to przedstawiciele białej klasy średniej. - Bo można też było oglądać np. "Bill Cosby Show", a tam wszyscy bohaterowie byli czarnoskórzy. I można było w nim usłyszeć niewybredne dowcipy o "białasach".

Według Malickiej, krytyka pod adresem "Przyjaciół" doskonale pokazuje, jak przez te lata zmieniły się m.in. normy społeczno - kulturowe.

Rozbawił mnie jeden zarzut, że Rachel romansuje ze swoim asystentem, a tak w ogóle to nie jest romans, tylko molestowanie.

Śmieszne to? Trochę straszne, ale pamiętajmy, że kultura popularna to trochę lustra, które się przed nami stawia tu i teraz. I wtedy kultura, świat były trochę inne. Polskie realia to zupełnie inna sprawa. Ale Ameryka lat 90 XX wieku była inna i przykładanie naszych współczesnych miar, do tamtych czasów, może nas doprowadzić do absurdu

Prawda ekranu i tamtych czasów

Choć współcześni krytycy przedstawili długą listę zarzutów wobec amerykańskiego serialu, to nie można zapominać, że produkcja pokazywała też zjawiska, które wtedy mogły wielu szokować.

- Ten serial wydawał się w Polsce bardzo odważny, ja tak na niego wtedy patrzyłam. Na przykład to, że bohaterowie chodzą do łóżka z kim chcą, wymieniają partnerów dość często, a była żona Rossa jest lesbijką. Wtedy wydawało to się dosyć odważne - mówiła Patrycja Wanat.

- Zgadzam się, wydaje mi się, że to serial w którym przełamywano tabu, mówiono rzeczach niewygodnych. Oczywiście w ramach klasy średniej, ale przecież istnieje coś takiego jak konwencja. Wtedy telewizja inaczej wygadała, były inne standardy i o innych rzeczach mówiono. Najczęściej seriale - zwłaszcza sitcomy - opowiadały o rodzinie.

Więc opowiadanie o wyzwolonych młodych ludziach, którzy walczą z uprzedzeniami, zmieniają się, to pokazuje że serial "Przyjaciele" przyglądał się pewnym sytuacjami społecznych i wyciągał z tego wątki, które wydają się ciekawe. Wyolbrzymiał, ale przecież do tego nas telewizja przyzwyczaiła, więc to oburzenie millenialsów jest dla mnie dyskusyjne – stwierdziła Joanna Malicka w audycji "Kultura osobista".

Całej rozmowy Patrycji Wanat z Joanna Malicka wysłuchasz tu:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM