Marcinkiewicz o vecie prezydenta w sprawie noweli o IPN: Nie wierzę w Andrzeja Dudę

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz ostro krytykował w TOK FM obecne polskie władze za nowelizację ustawy o IPN oraz za resztę polityki dyplomatycznej i informacyjnej w tej sprawie. Podkreślał, że PiS kosztem opinii o Polsce dowartościowuje swój elektorat w Polsce.

Szef polskiej dyplomacji jest zadowolony: Polska bardzo zyskuje na sporze wokół nowelizacji ustawy o IPN, też w tym sensie, że uświadamia opinii publicznej jaka była prawda - tak powiedział dzisiaj Jacek Czaputowicz. Dodał także, że pozycja Polski wzmacnia się a nie osłabia - przypominała prowadząca rozmowę Karolina Lewicka.

- Nie no, oni naprawdę żyją w jakimś innym świecie. To jest drwienie z nas wszystkich. Po pierwsze: wystarczy zobaczyć co jest w (zagranicznych - przyp. red.) mediach. W mediach nie jest o obozach niemieckich w Polsce tylko o tym, że Polska jest ksenofobiczna, że jest rasistowska, że nawet jest faszystowska, że nikt nie rozumie nowych władz o co im chodzi.

Nakłada się kolejny ciąg zdarzeń na siebie i my wychodzimy na świecie naprawdę jak debile po prostu w tej chwili. Polska jest jakimś potwornym krajem z kompletnie nierozumnym rządem, który kłóci się ze wszystkimi wokoło i ze wszystkimi wszczyna wojny. Zresztą to nie tylko jest w mediach zachodnich ale wystarczy pogadać ze zwykłymi ludźmi obojętnie czy w Londynie, czy w Nowym Jorku, czy w Paryżu. Oni wszyscy, jak widzą Polaka pytają: kurczę - o co wam chodzi? Co jest grane?

- mówił wzburzony Kazimierz Marcinkiewicz.

Czytaj też: List byłych ambasadorów: Obecna polityka PiS wiedzie Państwo do katastrofy

Zdaniem byłego premiera rząd PiS nie spodziewał się aż tak wielkiej reakcji świata. - Wiedzieli, że Izrael będzie się na to boczył ale uznali: to jeszcze przejdziemy. Nie spodziewali się takiej reakcji USA kompletnie. Widać, że oni tego kompletnie nie przygotowali, natomiast ich wewnętrzne badania pokazały, że to w Polsce się podoba. Ze w Polsce ludzi o ksenofobicznych, antysemickich, rasistowskich poglądach jest, niestety, bardzo dużo. To jest pewnie ze 40 procent polskiego społeczeństwa i oni ten elektorat cały czas mobilizują i skupiają właśnie po to, by utrzymywać władzę. Czyli poświęcają dobre imię Polski w świecie za utrzymywanie władzy przy pomocy tej części społeczeństwa, która jest antysemicka, ksenofobiczna - mówił Marcinkiewicz.

Były szef polskiego rządu, zapytany: co zrobi teraz prezydent Andrzej Duda, do którego zarówno Stany Zjednoczone, Izrael, i Ukraina, jak i opozycja w Polsce, kierują apele, żeby zawetował nowe przepisy o IPN przyjęte przez Parlament odpowiadał jednoznacznie:

- Powiem jasno i wyraźnie: nie wierzę w Andrzeja Dudę, nie wierzę, by był w stanie stanąć po stronie całej Polski, on jest prezydentem PiSu i widać wyraźnie, że nawet jeśli się miota i zmienia front na chwilę to tylko po to, żeby umocnić się, ale żeby dalej realizować zamierzenia PiSu, co zrobił w przypadku sądów. To samo zrobi i tym razem - mówił Kazimierz Marcinkiewicz.

Całej rozmowy posłuchasz tutaj:

"PiS nie jest spadkobiercą idei Lecha Kaczyńskiego. Rujnuje relacje z Ukrainą i Żydami"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM