Przepis na to, jak zrobić karierę w Sejmie. Prof. Matyja przeanalizował elity polityczne Polski

Jakie są elity polityczne współczesnej Polski? Przede wszystkim dojrzałe. Pod względem wieku.

Najważniejszy polityk w kraju ma 69 lat i z lekceważeniem wypowiada się o 40-latkach. Prof. Rafał Matyja, historyk i politolog uważa, że kwestia wymiany pokoleniowej będzie u nas jednym z głównych czynników rywalizacji politycznej. Naukowiec był gościem Agnieszki Lichnerowicz w "Światopodglądzie" TOK FM.

Liderzy światowych potęg, USA, Rosji czy Niemiec, to ludzie dojrzali. Ale coraz więcej jest państw, w których politycznymi gwiazdami - i liderami - są osoby znacznie młodsze. Kanada, Austria, Francja, której prezydent w grudniu skończył 40 lat.

My też mieliśmy niewiele starszego prezydenta. Bo Aleksander Kwaśniewski, kiedy po raz pierwszy wygrywał wybory prezydenckie, miał niespełna 41 lat. A najmłodszy polityk desygnowany na stanowisko premiera miał 33 lata. Był to Waldemar Pawlak.

Dziś gwiazdami polskiej polityki są osoby, które trzydziestkę dawno mają za sobą. - Dość powiedzieć, że rząd Beaty Szydło był najstarszym rządem. A w  zrekonstruowanym rządzie Morawieckiego – przed przeprowadzoną przez premiera rekonstrukcją -  średnia wieku wyniosła, jeśli dobrze pamiętam, 53 lata - mówił w TOK FM prof. Rafał Matyja.

W rządzie Beaty Szydło najstarszy minister - Jan Szyszko - urodził się w 1944 roku. Cztery lata później urodził się Antoni Macierewicz.

"Nieopierzeni" 40-latkowie

W obecnym rządzie 70-latków nie ma, ale i tak - jak zauważył prof. Matyja - w gabinecie Morawieckiego jest tylko jeden minister poniżej 40. roku życia. To Witold Bańka, szef resortu sportu.

- Ta średnia wieku nie jest efektem bardzo dużej liczby osób w podeszłym wieku. Ona jest wynikiem tego, że ta klasa polityczna jest podobna wiekowo - mówił politolog w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Nie można zapominać też o osobie, której w poprzednim i obecnym rządzie nie ma, ale w polskiej polityce gra pierwsze skrzypce. Jarosław Kaczyński w czerwcu skończy 69 lat.

- Pamiętamy, z czasów kryzysu lipcowego (dotyczącego sądownictwa - red.), słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane z lekkim dystansem o „wojnie 40-latków” Ziobro (rocznik 1970 - red.)  kontra Duda (rocznik 1972 - red.), że to są ci najmłodsi, stawiają pierwsze kroki w polityce, nieopierzeni - przypominał politolog.

Jak idzie młodość?

Prof. Matyja zwrócił uwagę, że w polskiej polityce - na prestiżowych stanowiskach - słabo jest widoczne pokolenie wyżu demograficznego z lat 1975-1985.

Warto też zwrócić uwagę na to, jaka jest droga do zaszczytów w polskiej polityce.

- Trudno młodszym robić karierę w „starych” ugrupowaniach. Ja to nazywam, że mamy legion asystentów w polityce; ludzi którzy przeszli przez karierę asystenta, pracy w biurze poselskim, młodzieżówki partyjne. To są wychowankowie PiS  czy PO. To nic nienormalnego, ale proporcje są niedobre.

Przykładami takich karier są choćby Bartłomiej Misiewicz, który pracę w biurze poselskim Antoniego Macierewicza zaczął w wieku 17 lat. Przed laty ścieżkę od młodzieżówki do wysokich stanowisk przeszli m.in. Sławomir Nowak i Marcin Mastalerek.

Jak podkreślił prof. Matyja, wśród swoich studentów miał takich, dla których widział miejsce w polityce. Ale wybierali oni inną drogę. - Nie podjęli się roli noszenia teczki za politykiem... Uznali, że nie ma takiego wejścia do polityki, które nie kazałoby im przez kilka lat być po prostu lojalnym, posłusznym, giermkiem - uważa.

Ci, którym nie odpowiada taki model, próbują innego sposobu - tworzą nowe partie. - Są dwa ugrupowania, gdzie średnia wieku to niewiele ponad 40 lat. To Nowoczesna i Kukiz’15. Widać wyraźnie, że to ścieżka, którą wielu interesujących młodych ludzi weszło do parlamentu.

Plecami do prowincji

Prof. Rafał Matyja jest współautorem - z dr. Błażejem Sajdukiem - książki "Wybory 2014-15 a przemiany elit politycznych Trzeciej Rzeczypospolitej”. Naukowcy wpadli na pomysł badania, które "zmierzy elity od strony, od której nie są mierzone – ze względu na wiek, płeć, wykształcenie, miejsce pochodzenia".

Zebrane dane pokazują nie tylko dominację polityków ze starszych pokoleń. Widać też m.in. jak po przejęciu rządów przez PiS nastąpiło odwrócenie się od prowincji 

- Dlaczego rząd Beaty Szydło był mniej zdecentralizowany? Z jednej strony to rola Jarosława Kaczyńskiego i jego znajomości, koneksji, ludzi którym ufa. Ale to też prawda o mentalności elit PiS, które są centralistycze. W pewnym momencie elity PiS polemizowały z metropoliami, broniąc interesów peryferii głębszych niż metropolie, bo to była istota polemiki z PO. Ale PiS, jak kiedyś Porozumienie Centrum,  to ugrupowanie które często broni centralistycznego modelu : z silnym wojewodą i słabym samorządem wojewódzkim - przypominał gość Agnieszki Lichnerowicz.

Czytaj też: "Ul. Lecha Kaczyńskiego jest nazwą obowiązującą" - wojewody mazowieckiego wojna z radnymi Warszawy>>>

Lubnauer pierwsza

Ostatnie lata przyniosły nam aż dwie panie premier. Ale nie oznacza to wcale, że rola kobiet w polskiej polityce uległa znaczącej poprawie. Dobrą zmianę widać głównie tam, gdzie obowiązują wybory proporcjonalne.

Znacznie gorzej jest w przypadku okręgów jednomandatowych. Dotyczy to m.in. wyborów prezydentów miast, senatu. Spośród zasiadających obecnie w senacie stu osób, kobiet jest zaledwie 14.

Prof. Matyja zwrócił uwagę na to, że ostatnie panie premier - Ewa Kopacz i Beata Szydło - były wybrane przez liderów swoich partii. I choć Kopacz, po wyjeździe Donalda Tuska do Brukseli, kierowała pracami Platformy Obywatelskiej, to nie wywalczyła tego stanowiska w wyborach.

- Prawdziwy przełom dokonał się pod koniec ubiegłego roku. Pierwsza kobieta w wyborach wywalczyła sobie stanowisko szefa partii parlamentarnej. To Katarzyna Lubnauer. To naprawdę duża zmiana, większy przełom niż sobie dziś myślimy. Lubnauer pokonała założyciela partii, to bardzo duża zmiana.

Czytaj też: Lubnauer da kobietom przełom w polityce? "Najpierw musi wyjąć nóż z pleców">>>

Całej rozmowy Agnieszki Lichnerowicz z prof. Rafałem Matyją można wysłuchać tu:

DOSTĘP PREMIUM