"Gdyby kogoś z nas zatrzymano, to Władek w naszej obronie by stanął" - "Solidarni z Frasyniukiem"

Około 200 osób zebrało się na wrocławskim Rynku. To gest solidarności z zatrzymanym w środę o świcie Władysławem Frasyniukiem.

Policja pojawiła się w domu Frasyniuka kilka minut po godzinie 6 rano, bo ten dwa razy odmówił stawienia się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

Chodzi o jego udział w kontrmanifestacji miesięcznicy smoleńskiej, 10 czerwca ubiegłego roku.Frasyniuk był wśród osób, które siedząc na ulicy próbowały zablokować przemarsz uczestników miesięcznicy.  Według prokuratury, Frasyniuk miał naruszyć nietykalność cielesną dwóch policjantów na służbie.

Na wrocławskim Rynku, w geście solidarności dla Frasyniuka, zebrało się około 200 osób. - Popieramy Frasyniuka. Cenimy, lubimy i wiemy, ile dokonał - mówili w rozmowie z reporterką TOK FM uczestnicy pikiety. Jak podkreślał jeden z manifestujących: "gdyby kogoś z nas zatrzymano, to Władek w naszej obronie by stanął". - Dziś zatrzymują Władysława Frasyniuka, legendę Solidarności, którego Lech Kaczyński odznaczył medalem jako zasłużonego dla "S"; a za rok pewnie zatrzymają kogoś z nas - stwierdził rozmówca Małgorzaty Waszkiewicz.

- Jak przyjdą po kogokolwiek z nas czy z was, to będą mieli na to papiery, przepisy, procedury. I będą mieli historyjkę, że "zupa była za słona", i ten którego wygarnęli z domu o 6 rano miał coś za uszami. I na to musimy się uodpornić - mówiła biorąca udział w manifestacji Marta Lempart współorganizatorka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

"Solidarni z Frasyniukiem" na wrocławskim Rynku

Czytaj też: Żona o zatrzymaniu Frasyniuka: Policjanci tłumaczyli, że procedura wymaga kajdanek>>>

Władysław Frasyniuk po dowiezieniu do prokuratury i postawieniu zarzutów został zwolniony. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM