"Min. Kowalczyk - nowe wcielenie Szyszki. Dziki to kozły ofiarne niechlujstwa i niedbalstwa ludzi"

- Bardzo się dziwię, że pan Kaczyński, który autentycznie dba o zwierzęta, pozwala na powołanie na ministra środowiska również myśliwego - mówi prof. Andrzej Elżanowski. Gość TOK FM alarmuje, że decyzje Henryka Kowalczyka mogą doprowadzić do wystrzelania przez myśliwych populacji żyjących w Polsce dzików.

Odstrzał dzików uzasadniany jest walką z Afrykańskim Pomorem Świń. Decyzje o strzelaniu do tych zwierząt zapadały za czasów słynnego ministra środowiska Jana Szyszki. Ale okazuje się, że jego następca też jest bardzo aktywny.

Min. Henryk Kowalczyk zdecydował o zdjęciu okresu ochronnego z ciężarnych loch. I wyznaczył 650 zł nagrody za ustrzelenie takiego zwierzęcia.

- Nawet myśliwi, część przyzwoitych myśliwych, jest zbulwersowana tym, że minister środowiska – zresztą sam myśliwy – wydał takie rozporządzenie. Nowy minister jest niestety myśliwym. Okazuje się, że to nowe wcielenie pana Szyszki. Bardzo się dziwię, że pan prezes Kaczyński, który autentycznie dba o zwierzęta i ma w tym względzie wrażliwości, pozwala na powołanie na następnego ministra środowiska również myśliwego - komentował w TOK FM prof. Andrzej Elżanowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wina leży po stronie ludzi

Rozprzestrzeniający się w Polsce od 2015 roku Afrykański Pomór Świń to bardzo groźna choroba. Zaczęło się od kilku ognisk, teraz choroba przywędrowała już ze Wschodniej Polski do centrum. Pierwsze ogniska pojawiły się za linią Wisły.

Czytaj też: Już nie tylko ekolodzy. Przeciwko rzezi dzików buntują się sami myśliwi. "To sprzeczne z etyką">>>

Rządzący walczą z chorobą rozporządzeniami dotyczącymi odstrzału dzików, które mają być głównymi winowajcami rozprzestrzeniania się ASF. Tylko - jak podkreślił prof. Elżanowski - problem byłby znacznie mniejszy, gdyby nie ludzie. I ich zaniedbania.

- Uważam, że to pewnego rodzaju kompromitacja cywilizacji polskiej; że wynik straszliwego niechlujstwa i łamania prawa przez indywidualnych rolników, niewykonywania obowiązków przez Inspekcję Weterynaryjną, wadliwego i źle przeprowadzonego programu bioasekuracji przez Ministerstwo Rolnictwa, kończy się tym że będą masakrowane dziesiątki tysięcy zwierząt. Jak stwierdzono w wielu dyskusjach, to są po prostu kozły ofiarne niedbalstwa

Trzeba zbierać trupy

Gość TOK FM formułował swoje oskarżenia cytując ustalenia Najwyższej Izby Kontroli. W raporcie dotyczącym "realizacji programu bioasekuracji jako elementu zwalczania ASF" krytycznie oceniono m.in. działalność resortu rolnictwa i Głównego Lekarza Weterynarii w zakresie zwalczania zarazy.

- Ten program ministerstwa był niewłaściwe przygotowany do tego stopnia, że nie przewidziano nawet przestrzegania obowiązku rozłożenia mat dezynfekcyjnych. A prawie każdy wie, że w przypadku zarazy rozkłada się takie maty. Program był nierzetelnie realizowany,  okazało się że 74 proc. gospodarstw nadal nie posiadało zabezpieczeń – i nadal wiele nie posiada - wyliczał prof. Elżanowski.

Jak zatem należałoby walczyć z rozprzestrzenianiem się Afrykańskiego Pomoru Świń? Zdaniem naukowca, najlepiej posłuchać fachowców i wziąć przykład z państw, w których także pojawiła się choroba.

Eksperci doradzają - przede wszystkim - zbieranie zwłok padłych dzików. - Padły dzik rozprzestrzenia chorobę przez wiele miesięcy, natomiast żywy zaraża przez 8-10 dni. W Estonii w ciągu roku zbierają 1500 trupów, na Łotwie 1200. A na większym obszarze Polski Wschodniej do tej pory zebrano... kilkadziesiąt padłych dzików. Zamiast podjąć odpowiednią akcję zbierania najbardziej zaraźliwych trupów padłych dzików, to się będzie robić masakrę tych zwierząt - podsumował prof. Andrzej Elżanowski.

Posłowie PiS i Kukiz'15 nie chcą zmian w prawie łowieckim. Odrzucili poprawki. "Minister zawiódł">>>

"Przypominał dzika". Myśliwi, którzy postrzelili człowieka zazwyczaj tłumaczą się tak samo

DOSTĘP PREMIUM