Polityka PiS dotknie Polaków za granicą? "Przeciętny obywatel będzie niesprawiedliwie traktowany"

- Głupi, szkodliwy, nieprawdziwy, obrzydliwy - tak Agnieszka Magdziak-Miszewska, była ambasadorka Polski w Izraelu, komentowała filmik Fundacji Rudermana, w którym powtarzał się zwrot "polski Holokaust".

Nagranie, które było odpowiedzią na nowelizację ustawy o IPN przez PiS, już zniknęło ze strony fundacji, ale jego kopie krążą w sieci. Magdziak-Miszewska wyraziła zadowolenie, że organizacje żydowskie odcięły się od tego wideo.

Jak mówi była ambasadorka, wizerunek Polski przez politykę władzy stał się katastrofalny, a blisko trzydziećści lat dialogu polsko - żydowskiego zostało zaprzepaszczone.

Jak wskazywała Magdziak-Miszewska, lawina zaczęła się od ustawy PiS o IPN. "Nie rozumiałam po co ta ustawa w ogóle jest procedowana" - powiedziała była ambasadorka. Oceniła, że data przegłosowania ustawy, czyli dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci Ofiar Holokaustu, jest "aberracją". Dodała, że takie postępowanie byłoby zrozumiałe ze strony osób, które źle życzą Polsce i chcą osłabić jej pozycję.

- Ta lawina się toczy, sądzimy, że już osiągnęła dno doliny, a ciągle jest miejsce, by mogła spaść niżej i niżej, i niżej - mówiła Magdziak-Miszewska o awanturze międzynarodowej wywołanej nowelizacją ustawy.

Dobre, choć zatrute owoce partyjne

Była ambasadorka skomentowała też słowa Bartosza Kownackiego, wiceministra PiS, który powiedział, że partia chciała dobrego rozwiązania i przyznał, że być może nie wyszło. Wyraził też nadzieję, że ostateczne skutki nowelizacji ustawy o IPN będą pozytywne.

- Jeżeli tym pozytywnym owocem miałaby być konsolidacja bardzo twardego elektoratu PiS, przyciągnięcie tych, którzy byli od PiS bardziej na prawo, to rzeczywiście z punktu widzenia interesu partii te owoce mogłyby być dobre, choć zatrute - stwierdziła Magdziak-Miszewska.

Gościni Doroty Warakomskiej powiedziała, że opinia publiczna w USA nie jest szczególnie zainteresowana polityką zagraniczną, ale ludzie czytają nagłówki gazet, z których wynika, że w Polsce partia rządząca łamie trójpodział władzy i nie przestrzega wolności słowa, a Polacy są antysemitami.

Polacy za granicą

- Może się tak zdarzyć, że przeciętny obywatel naszego kraju, który się pojawi za granicą, będzie niesprawiedliwie traktowany jako przedstawiciel ksenofobicznej, autorytarnej Polski - mówiła Magdziak-Miszewska. Oceniła, że nawet jeśli rząd PiS wycofałby się teraz z tej nowelizacji, to wśród zagranicznych partnerów władze Polski i tak mają już opinię nieracjonalnych i niepragmatycznych.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM