Polska pod rządami PiS. "Wydaje się, że osiągnęliśmy dno, a jednak do dna jeszcze bardzo daleko"

- Po nie jest anty-PiS-em, chociaż to PiS jest teraz największym problemem kraju. Z dnia na dzień okazuje się, że może być jeszcze gorzej - oceniła w "Poranku TOK FM" Małgorzata Kidawa-Błońska z PO.

Dorota Warakomska pytała Małgorzatę Kidawę-Błońską o to, czy może do sukcesu nie wystarczy dziś być tylko w opozycji do partii rządzącej. Wicemarszałkini Sejmu uznała, że PO nie jest „anty-PiS-em”.

- Chociaż działania PiS to w tej chwili nasz największy problem. Z dnia na dzień okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Wydaje się, że osiągnęliśmy już dno, a jednak do tego dna jeszcze bardzo daleko - oceniła posłanka PO w "Poranku Radia TOK FM".

Platforma złożyła projekt ustawy o IPN, mimo że ustawą podpisaną przez prezydenta Andrzeja Dudę ma się teraz zająć Trybunał Konstytucyjny.

– Zwracaliśmy uwagę, że to jest zła ustawa. Może nie wszystkie wady zauważyliśmy, ale żadna z naszych uwag nie została uwzględniona – powiedziała Kidawa-Błońska. Uważa, że PO dobrze zrobiła, wstrzymując się od głosu, a nie głosując przeciwko ustawie, ponieważ partia chce chronić dobre imię Polski.

"Dyplomacja RP zmarła. Partnerzy patrzą na nas ze zdumieniem" - komentują byli ambasadorzy>>>

– Tylko że trzeba to robić mądrze, rozsądnie, tworząc dobre prawo i nie wchodząc w głupie konflikty ze wszystkimi wokół – oceniła. Jej zdaniem najlepiej działać poprzez edukację. – Do tej pory w historii pojawiały się krzywdzące dla nas słowa, interweniowali naukowcy, interweniowały służby dyplomatyczne. I słyszeliśmy słowo „Przepraszam. Tak, źle użyliśmy tego sformułowania” – dodała.

Według posłanki PO, to było najbardziej właściwe działanie. – A teraz to sformułowanie, które chcielibyśmy, żeby zniknęło ze sfery publicznej, słyszymy codziennie we wszystkich mediach. I to jest przerażające. W ciągu kilku tygodni odwrócono wizerunek Polski do góry nogami – dodała Kidawa-Błońska.

Czy PO właściwie wybierze?

Paweł Adamowicz od 1998 roku jest prezydentem Gdańska. Dorota Warakomska pytała Małgorzatę Kidawę-Błońską, czy decyzja Grzegorza Schetyny o tym, by go nie popierać była słuszna.

– Musimy znaleźć kandydata, który da pewność, że te wybory samorządowe będą wygrane.  To na nas spada odpowiedzialność, żeby nasz kandydat wygrał wybory – mówiła wicemarszałkini Sejmu.

PO nie wskazała jeszcze kandydata, ale o starcie w wyborach na prezydenta Gdańska myśli m.in. europoseł Jarosław Wałęsa.

Kidawa-Błońska przypomniała, że Platforma Obywatelska od wielu miesięcy rozmawia z różnymi środowiskami o wspólnych kandydatach, którzy mogliby przeciwstawić się Prawu i Sprawiedliwości.

– PO nie odsuwa się od własnych ludzi. Są lepsze, gorsze momenty w życiu każdego, ale staramy się być zespołem. Możliwe, że będzie tak, że wystawimy kandydata wbrew naszym potencjalnym kandydatom; ale nie przedstawimy go, dopóki nie będzie kandydatury. Na razie tylko w Warszawie, Łodzi i Lublinie wybrano pewne osoby –  wyjaśniła.
Czytaj też: Trzaskowski cieszy się z wyników sondażu. Ale już rośnie wróg, który może mu zaszkodzić>>>

Posłanka PO przyznała, że żałuje odejścia z PO  byłego wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza. Ale jej zdaniem, w okresie przygotowania do wyborów samorządowych nie należy myśleć o własnych ambicjach, tylko o tym, co można zrobić wspólnie.

Wojciechowicz w oświadczeniu napisał, że Platforma Obywatelska Grzegorza Schetyny nie jest jego partią.

– Nie ma Platformy Grzegorza Schetyny, jest Platforma. Szefem był Donald Tusk, Ewa Kopacz, teraz jest Grzegorz Schetyna. Każdy z szefów partii sprawuje tę władzę w inny sposób – stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska w "Poranku Radia TOK FM".

"Powinien podać dziennikarzowi rękę lub go objąć". Kraśko o tym, że premier zachował się w Monachium w najgorszy sposób

DOSTĘP PREMIUM