Zorganizowała koncert Natalii Przybysz - straciła pracę. "Nie zgadzam się na niszczenie ośrodków kulturalnych"

Kamila Michalska zorganizowała w domu kultury w Nadarzynie koncert Natalii Przybysz. To nie spodobało się przedstawicielom środowisk pro-life. Niedługo potem została zwolniona z pracy. Będzie walczyć o swoje prawa.

Dom kultury to nie siedziba partii. A scena jest dla zarezerwowana dla dobrych artystów i ciekawych ludzi. To przekonanie doprowadziło byłą już dyrektorkę ośrodka kultury w Nadarzynie do bezrobocia. Kamila Michalska nie chciała ulec naciskom organizacji pro-life i zorganizowała koncert Natalii Przybysz, która publicznie przyznała się do przeprowadzenia aborcji. Trudno byłoby ją zwolnić za preferencje muzyczne, więc rządzący od stycznia w gminie komisarz z PiS, Dariusz Nowak, zarzucił jej "ciężkie naruszanie obowiązków na zajmowanym stanowisku". Michalska walczy o sprawiedliwość w sądzie pracy.

Dyrektorka zasłużona dla kultury polskiej

Kamila Michalska, była szefowa Nadarzyńskiego Ośrodka Kultury, kierowała nim od 14 lat. Na stanowisko trafiła drogą konkursu. Za swoją pracę w placówce, dwa lata temu otrzymała odznakę "Zasłużonej dla Kultury Polskiej" od obecnego ministra kultury, wicepremiera Piotra Glińskiego.

Organizowała koncerty zespołów, solistów, zapraszała do Nadarzyna aktorów, w repertuarze nie brakowało propozycji dla najmłodszych mieszkańców okolicy. Były animacje, wykłady filozoficzne dla maluchów, spotkania z pisarzami, reportażystami, w programie pojawiały się recitale, wykłady otwarte. Dla każdego coś ciekawego.

Tak było od lat. Dobra passa skończyła się niedawno. Dokładnie miesiąc temu. Nie pomogło ministerialne odznaczenie za zasługi ani uznanie wśród mieszkańców.

Artystka niechętnie widziana na nadarzyńskiej scenie

W sierpniu 2016 roku szefowa NOK podpisała umowę z Agencją yMusic na koncert Natalii Przybysz. Występ zaplanowano na listopad. W październiku artystka udzieliła wywiadu dla Wysokich Obcasów. Opowiada w nim m.in o piosence „Przez sen”. Piosenka z kolei opowiada o kobiecie, która zdecydowała się na aborcję. Tą kobietą jest sama Przybysz.

W rozmowie z Pauliną Reiter mówiła: - Ja naprawdę nie chciałam tego dziecka. Nie widziałam się znów w pieleszach domowych, w pieluchach. Mój narzeczony jest wspaniałym ojcem i cudownie zajmuje się naszymi dziećmi, ale nie chciałam mu już tego dokładać. Ja bardzo często wyjeżdżam, taką mam pracę, koncertuję, często nie ma mnie w domu. Z dwójką dzieci nie jest łatwo, ale jest cudownie i chciałam, żeby tak pozostało. Te dzieci, które mam, też potrzebują uwagi, czegoś więcej niż tylko jedzenia i bycia transportowanym z miejsca na miejsce - tłumaczyła.

Czytaj też: "Czuję ulgę. Pięć minut i masz z powrotem swoje życie". Natalia Przybysz wyznaje, jak rok temu przerwała ciążę

Wyznanie artystki odbiło się szerokim echem w całej Polsce. W Nadarzynie usłyszał o tym jeden z mieszkańców gminy i napisał list otwarty do wójta w sprawie odwołania koncertu.

Natalia Przybysz jest aborterką, ostatnio promującą swoją płytę wykorzystując do tego historię zamordowania przez nią jej trzeciego dziecka. Nie godzi się osobie takiej udostępniać pomieszczeń należących do społeczeństwa gminy Nadarzyn.W tych pomieszczeniach, w których ma przebywać dzieciobójczyni, zazwyczaj bawią się i uczą nasze dzieci. Takie działanie to wstyd i hańba dla Nadarzyńskiego Ośrodka Kultury i dla gminy Nadarzyn!

Ówczesny wójt, nieżyjący już Janusz Grzyb zdał się w tej sprawie na szefową ośrodka kultury. Kamila Michalska nie zamierzała odwoływać koncertu pod presją. Występ się odbywa. Przed NOK-iem protestowało wtedy pięć osób z transparentem, znanym akcji ruchów pro-life.

Po koncercie, autor listu otwartego, zażądał opublikowania honorarium, jakie otrzymała Natalia Przybysz. Kamila Michalska odmówiła, tłumacząc decyzję klauzulą tajności umowy. Mieszkaniec poszedł do sądu. Ten nakazał dyrektorce ujawnienie kwoty, ponieważ została wypłacona ze środków publicznych. Michalska odwołała się od decyzji sądu. Wyrok w tej sprawie nie zapadł do tej pory.

Dyscyplinarka "bez żadnego trybu"

W grudniu 2017 roku umarł wójt Nadarzyna, Janusz Grzyb. Na jego miejsce, na funkcję Komisarza, premier Mateusz Morawiecki powołał związanego z PiS Dariusza T. Nowaka, członka Zarządu Powiatu Pruszkowskiego i "ochroniarza" miesięcznic smoleńskich. To był początek kłopotów Michalskiej. W styczniu dyrektorka NOK-u dostała dyscyplinarkę. Po 10 dniach roboczych urzędowania Komisarz bez konsultacji ze związkami zawodowymi i lokalnymi NGO-sami (wymóg ustawowy) zwolnił kobietę. Trudno byłoby ją wyrzucić za preferencje muzyczne, więc Nowak zarzucił jej "ciężkie naruszanie obowiązków na zajmowanym stanowisku i naruszenie przepisów prawa w związku z zajmowanym stanowiskiem, polegające na wielokrotnym bezpodstawnym odmawianiu udostępnienia informacji publicznej, przekraczaniu terminu udzielenia odpowiedzi".

Nie zgadzam się na to, jak władza traktuje ośrodki kulturalne

Dziś Michalska tłumaczy swoją decyzję w TOK FM: - Nie odwołałam koncertu, bo to było jedyne prawidłowe wyjście. Nie można ulegać światopoglądowym czy politycznym naciskom. Kierowałam się wyłącznie kryterium artystycznym. To był koncert biletowany. Jeśli ludzie nie chcieliby słuchać Natalii Przybysz, nie kupiliby biletów. Ale kupili. Przyszło 150 osób.

26 stycznia Kamila Michalska dostała wezwanie do urzędu, gdzie wręczono jej zwolnienie dyscyplinarne. - Bez żadnej rozmowy. Postanowiłam zabrać głos, bo nie zgadzam się na to, jak obecna władza lekką ręką niszczy i demontuje ważne ośrodki kulturalne, jak np. wrocławski Teatr Polski. Nie jestem sama, mam ogromne wsparcie. Mam nadzieję, że przez moje zwolnienie dyscyplinarne komisarz straci trochę głosów w wyborach, które odbędą się w Nadarzynie 4 marca.

- Nie wyobrażam sobie, żeby podlegać naciskom, że ktoś przyjdzie i powie, że nie życzy sobie jakiegoś koncertu, bo artysta je mięso albo czyta "Wyborczą", albo źle wypowiada się o obecnej władzy. To są obce mi światy i sytuacje, natomiast coraz częściej spotykane. Ostatnio w Ośrodku był ze swoim monodramem "Belfer", Wojciech Pszoniak. Przeczytałam w internecie komentarze, w stylu "nie chcemy tego Żyda" lub "ciekawe, ile wziął szekli za występ". To dramatyczne sytuacje, których jest coraz więcej. Anonimowo i pod nazwiskiem, i na wszelkich forach - tłumaczy Michalska

- We mnie jest duża niezgoda na to, że tak się dzieje. Generalnie musi być w nas niezgoda i musimy o tym mówić głośno, nie możemy się bać, bo takie drobne akty są po prostu niezbędne. Może one też dadzą siłę komuś innemu - dodaje.
Cieszę się, że nasz 14-letni wysiłek jest doceniany, bo nie zostałam z tym sama. Mam ogromne wsparcie. Aż mnie to zawstydza. Mam nadzieję, że przez moje zwolnienie dyscyplinarne, komisarz straci trochę głosów w wyborach, które odbędą się w Nadarzynie 4 marca.

Komisarz odpowiada

Komisarz Nadarzyna, Dariusz Nowak odpowiedział na nasze pytanie: "Pani Redaktor, ani koncert Pani Natalii Przybysz, ani tym bardziej organizowany w NOK finał WOŚP nie mają i nie miały nic wspólnego z podjętą decyzją. Chciałbym temu kategorycznie zaprzeczyć i uciąć tego typu spekulacje. Tak jak podkreślałem to już niejednokrotnie należy oddzielić od siebie kwestie działalności kulturalnej od kwestii pracy zarządczej pani Kamili Michalskiej jako dyrektora placówki w 100 proc. finansowanej ze środków publicznych. Prawo obowiązuje wszystkich bez wyjątku. Jeśli zatem Pani Dyrektor mimo upomnień sądu i kilku decyzjom Samorządowego Kolegium Odwoławczego nie stosuje się do prawa, to musi liczyć się z tego konsekwencjami. I nie ma znaczenia to, z kim przedmiotowa umowa była zawierana, choć zdaję sobie sprawę, że akurat
postać Pani Natalii Przybysz znakomicie wpisuje się tu w trwający spór światopoglądowy. Decyzja byłaby taka sama niezależnie od tego, z jakim artystą umowa była zawierana, bo nie tego w istocie ta sprawa dotyczy."

Dla Michalskiej, decyzja komisarza to jednak ewidentny przykład brutalnej walki politycznej i zawłaszczania sfery publicznej przez jedynie słuszną linię. Co ciekawe, pięć lat temu, Dariusz Nowak złożył pismo do dyrektorki Nadarzyńskiego Ośrodka Kultury o wynajęcie Sali widowiskowej dla PiS. Dostał odmowę.

Michalska była pierwszą zwolnioną przez działacza PiS pracownicą gminy. Komisarz zerwał też współpracę z wieloletnim zastępcą wójta, posadę straciła również m.in sekretarz gminy .

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM