Chodzi po klasach i "promuje" biało-czerwoną Polskę. Ten eksperyment pokazuje, jak łatwo zmanipulować młodzież

Nacjonaliści, którzy prezentowali swoje poglądy na godzinie wychowawczej w jednej ze szkół, skłonili Bartka Miernika do stworzenia spektaklu o ksenofobii i mowie nienawiści.

Hubert wchodzi do klasy. Mówi, że startuje w wyborach do szkolnego samorządu. Chce przedstawić uczniom swój program. Opowiada o tym, że Polska ma być tylko dla Polaków, że on sam - kupuje tylko polskie produkty, że ojczyzna jest najważniejsza. Kpi z bycia "innym".

To tylko teatralna konwencja, ale młodzież daje się wciągnąć. Mowa o spektaklu "Kolorowa, czyli biało-czerwona", który powstał, by pokazać młodym ludziom problem ksenofobii i mowy nienawiści, ale też by rozmawiać z nimi o manipulacji. - Reżyser Bartek Miernik zdecydował, że zrobi ten spektakl po tym, jak w jednej ze szkół na godzinie wychowawczej pojawili się nacjonaliści. Spektakl miał być na to odpowiedzią - mówi Luiza Nowak z Fundacji Banina. To fundacja, zajmująca się na co dzień edukacją teatralną, przygotowała to przedstawienie.

Zagrano je już ponad 100 razy w szkołach w całej Polsce, głównie w szkołach średnich. Emocje i reakcje uczniów są - w zależności od szkoły, miejscowości, części kraju - skrajnie różne. I, jak mówią realizatorzy, nie da się uogólnić, że w dużych miastach jest tak, a w małych miejscowościach - inaczej.

Spektakl zaczyna się nietypowo

Tuż po dzwonku do jednej z klas wchodzi "uczeń" - Hubert, który startuje do samorządu uczniowskiego. Mówi, że wybory są następnego dnia i że chce wygrać. Przedstawia uczniom swój program wyborczy, przy okazji prezentując swoje skrajnie prawicowe poglądy. Pyta "kolegów", czy mają w domu flagę, czy znają polski hymn, czy kupują polskie produkty. Częstuje ich kanapkami, stara się zaprzyjaźnić. Podkreśla przy tym, że dla niego najważniejsza jest Polska i wszystko, co jest z nią związane. Skrót BHP rozszerza jako "Bóg, Honor, Polska".

Czytaj też: Płatek: Nacjonaliści? To Wildstein, który był uchodźcą, Krasnodębski, który jest emigrantem

Hubert zachowuje się bardzo otwarcie, jak "kumpel", chodzi po klasie, wdaje się w bezpośrednie interakcje z uczniami, zadaje pytania, prowokuje. W swoją opowieść o programie wyborczym wprowadza elementy manipulacji. Mówi, że nie należy do żadnej partii ani żadnej partyjnej młodzieżówki. Podkreśla, że - w kwestii cudzoziemców - jest przepaść między tolerancją a patriotyzmem. - Patriotą trzeba być zawsze i wszędzie - mówi Hubert. - To nie jest żaden nacjonalizm, to są moje poglądy. Mam do nich prawo. To mi gwarantuje konstytucja - dodaje "uczeń". Nietolerancyjnych, skrajnych tekstów jest więcej.

Klasa albo "idzie" za nim i otwarcie go popiera, albo stanowczo sprzeciwia się jego poglądom. Całe przedstawienie ma zmusić młodzież do myślenia, do krytycznego spojrzenia na rzeczywistość czy do większej otwartości. Ma pokazać, że postawy ksenofobiczne i rasistowskie mogą ranić. Po spektaklu jest godzinna dyskusja - o relacjach, ksenofobii, braku tolerancji, rozróżnianiu patriotyzmu od skrajnego nacjonalizmu.

Spektakl o rasizmie.Spektakl o rasizmie. Fot. Jakub Połajdowicz

Aktor: "Początkowo nie wierzyłem, że uczniowie dadzą się wciągnąć"

Zawodowy aktor Dominik Rybiałek trafił do "Kolorowej" z castingu. - Początkowo w ogóle nie wiedziałem, jaki to będzie spektakl. Gdy już poznałem scenariusz, w ogóle nie wierzyłem, że uda mi się tych młodych ludzi zaangażować, że wciągnę ich w "swoją" historię, że uwierzą, że jestem "kolegą" z innej klasy. Myślałem, że potraktują to jako „ściemę” - mówi aktor.

Tymczasem na koniec spektaklu jest sondażowe głosowanie - Hubert chce sprawdzić, ilu uczniów ewentualnie poprze go w wyborach do samorządu. - I są takie klasy, gdzie za Hubertem głosują komplety. Hubert - czyli moja postać, czasami wygrywa. I to momentami jest dla mnie przerażające - dodaje nasz rozmówca.

- Często się zdarza, że klasy są bardzo zgrane. Trzymają się razem i sprzeciwiają się temu, co mówi Hubert. Graliśmy też w szkołach, w których nie było odzewu z widowni, a jednak podczas głosowania okazywało się, że większość uczniów na niego zagłosowała - mówi Luiza Nowak. - Czasami zdarza się też, że spotykamy się z bardzo dużym protestem w klasie, a potem nagle okazuje się, że i w takich grupach są osoby, które popierają Huberta - dodaje nasza rozmówczyni.

Program wyborczy Huberta jest szowinistyczny i manipulujący

Dominik Rybiałek podkreśla, że najczęściej uczniowie w ogóle nie czują konwencji teatralnej, wierzą we wszystko, co mówi ich "szkolny kolega", mimo że program, który głosi, jest szowinistyczny, nacjonalistyczny, manipulujący. - Spektakl jest szczepionką na manipulację – tak to nazywamy – żeby ci młodzi ludzie zauważyli, jak często się nimi manipuluje i jak łatwo zmienić znaczenie słowa, nie opierając się na faktach - dodaje Dominik Rybiałek. Jak mówi producentka spektaklu, oprócz szkół grano go np. w domach kultury i tam wśród widzów – którzy dokładnie wiedzieli, że jest to spektakl – również wywoływało to ogromnie silne reakcje. - Oni także dawali się wciągnąć w interakcję z "uczniem" - mówi Luiza Nowak.

Improwizacja. "Wszystkiego nie da się przewidzieć"

– Podczas prób byłem wielokrotnie testowany przez reżysera i przez psychologów na różne słowa, które mogą paść, różne zachowania ze strony widowni, ale to co wyszło podczas zderzenia ze szkolną publicznością, jest nie do porównania - mówi. Mówi, że to jak chodzenie po minach. - Na tej drugiej godzinie, gdy rozmawiamy, uczniowie często są zmieszani, nie wiedzą, co powiedzieć, ale widać po nich, że coś dzieje się w ich głowach. Z opowieści uczniów, jak i nauczycieli wiemy, że temat "Kolorowej" potem u nich powraca – dyskutują na lekcjach wychowawczych, ale odnoszą się do spektaklu także w wypracowaniach, które piszą - mówi aktor. - Widać, że młodzież ma problemem z definiowaniem takich pojęć jak: patriotyzm, nacjonalizm, ksenofobia, rasizm. Mylą je, są zagubieni w natłoku różnych słów - dodaje Luiza Nowak.

DOSTĘP PREMIUM