Zakaz handlu w niedziele. "Rozpoznanie bojem". Pierwsze starcie już za tydzień

- Ustawa zakazująca handlu w niedziele otwiera szeroką furtkę dla sklepów internetowych - mówił w TOK FM Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. Pierwsza niedziela z zakazem już za tydzień - 11 marca.

Ustawa dotycząca zakazu handlu jest tak niejasna, że Ministerstwo Rodziny razem z Państwową Inspekcją Pracy wydały wytyczne dla przedsiębiorców - tak, by mogli sprawniej zorientować się w gąszczu przepisów.

Stawka jest wysoka, bo kara za złamanie zakazu handlu może sięgnąć nawet 100 tys. złotych.

Wytyczne nie są wiążące

- Wytyczne to miły gest, mamy nadzieję, że kontrolerzy PIP będą się nimi podczas kontroli sugerować. Ale mimo wszystko jest to jedynie niezobowiązująca interpretacja prawa - mówił w audycji "Analizy" Łukasz Kozłowski, główny ekonomista "Pracodawców RP".

- W razie sporów prawnych sprawy trafią do sądów a ich ocena niekoniecznie będzie zbieżna z wytycznymi ministerstwa i PIP - dodawał ekspert.

Wsparcie dla małych sklepów

Gospodyni "Analiz" Agata Kowalska zwróciła uwagę, że w świetle wytycznych małe sklepiki rodzinne - oraz te działające na zasadzie franczyzy - będą w lepszej sytuacji, niż mogło się wcześniej wydawać.

Bo za ladą, w niedziele z zakazem handlu, będzie mógł stanąć nie tylko franczyzobiorca czy właściciel ale też - okazjonalnie i nieodpłatnie - rodzina właściciela.

Łukasz Kozłowski krytycznie ocenił precedensowe uregulowanie, że można wykonywać pracę bez wynagrodzenia.

Czytaj też: "Pracę może stracić nawet 100 tys. osób. Zagrożeni są studenci". Zakaz handlu w niedziele>>>

Ekspert Pracodawców RP przyznał też, że nie jest w stanie odpowiedzieć na celne pytanie słuchaczki Radia TOK FM, czy niezatrudnieni, nieopłacani, okazjonalnie pracujący członkowie rodziny będą mieli obowiązek posiadania aktualnych badań z Sanepidu. Był natomiast przekonany, że warto będzie opłacić za nich dodatkowe ubezpieczenie na ewentualność wypadku przy pracy.

Sklep na dworcu - nadal nie wszystko wiadomo

Wytyczne nadal nie do końca rozstrzygają, czy osoby znajdujące się na dworcu kolejowym (bo niekoniecznie muszą to być przecież pasażerowie) będą mogły liczyć na działające tam placówki handlowe.

Jak tłumaczył Kozłowski, autorom zmian chodzi o to, by osoby podróżujące mogły dokonać zakupy, a osoby które przyszłyby na dworzec jak do sklepu -  nie. Ale trudno rozgraniczyć te dwa rodzaje sprzedaży tak jak trudno przesądzić, jak blisko peronu położona placówka będzie mogła działać a od jakiej odległości - już nie.

Nie można zapominać, że wiele wyremontowanych dworców jest praktycznie połączonych z galeriami handlowymi. Tak jest np. w Krakowie i Poznaniu. Jak ironizowała Agata Kowalska w przypadku takich dworców prawdopodobnie przeprowadzone będzie "rozpoznanie bojem".

Showroom nie, punkt odbioru towaru - tak

W myśl przepisów ustawy, i wytycznych, sprzedaż w "niehandlową" niedzielę przez internet będzie możliwa, tyle że płatność musi być zrealizowana przez internet, i na odległość.

Zabronione są tzw. showroomy, czyli miejsca, gdzie fizycznie klienci oglądaliby towar, a jedynie transakcja odbywałaby się przez internet. Za to otwarte mogą być  tzw. "punkty odbioru towaru".

- Wyobrażam to sobie w ten sposób, że skoro w takich punktach odbioru przesyłek nie trzeba będzie umieścić tabliczkę, iż zabrania się dokonywania płatności na terenie punktu - tylko trzeba będzie wyjść za drzwi i korzystając z aplikacji taką transakcję sfinalizować - tłumaczył ekspert Pracodawców RP.

- Po czym wrócić do sklepu, odebrać towar i zakaz handlu w niedzielę mamy zrealizowany - śmiała się Kowalska.

Jestem absolutnie przekonany, że konsekwencją funkcjonowania tej ustawy będzie bardzo potężny impuls do rozwoju sektora e-commerce w Polsce. Bo ten sektor bez naciągania prawa będzie mógł w niedzielę prowadzić intensywną działalność handlową

- ocenił Kozłowski.

Od kiedy zaczyna się niedziela?

Państwowa Inspekcja Pracy stoi na stanowisku, że handlowa niedziela trwa od 6:00 rano w niedzielę do 6:00 rano w poniedziałek. Ale gość TOK FK przypominał postulaty handlowców, którzy zwracają uwagę na to, że praca w sklepie zaczyna się jeszcze przed jego otwarciem. M.in. by rozłożyć towar.

Dlatego pojawiająca się w przepisach 6:00 rano w poniedziałek, to dla nich kłopot. Jak ocenił Łukasz Kozłowski, z interpretacji PIP wynika, że rano po niedzieli z zakazem handlu będą np. o 5:00 rozpoczynały osoby, z którymi podpisano umowy zlecenia. Etatowi pracownicy przyjdą o 6:00.

Ta ustawa jest ewidentnie ustawą wadliwą, skoro rodzi szereg wątpliwości, nie w pełni te wątpliwości są wyjaśniane przez tego rodzaju wytyczne, wiele problemów pozostaje i nie można wykluczać, że wytyczne mogą zostać podważone na etapie ewentualnego sporu sądowego

- podsumowywał gość "Analiz".

Czytaj też: Fiskus uderzył w samotnych rodziców. "Pierwszy raz od 1992 r. coś takiego się zdarza">>>

"Ustawa dotycząca zakazu handlu dyskryminuje pracowników"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM