Ten przepis ubódł myśliwych. Chcą mieć prawo do zabierania dzieci na polowania

- Myśliwi tak protestowali przeciwko zakazowi udziału nieletnich w polowaniach, bo zabieranie dzieci na łowy to element ważnej dla nich tradycji - mówił w TOK FM Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot przypominając, że dla dzieci to trauma.

Sejm znowelizował prawo łowieckie. Za uchwaleniem ustawy wraz z poprawkami zagłosowało 221 posłów, 196 było przeciw, a 7 wstrzymało się od głosu. 

Zgodnie z nowymi założeniami prywatni właściciele terenu będą mogli, na podstawie oświadczeń, wyłączyć swoje grunty z polowań. Dodatkowo politycy zagłosowali za zakazem polowań w obecności lub przy udziale dzieci do 18. roku życia. Przeciwko temu zapisowi głośno protestowała posłanka Urszula Pasławska. 

- Czy ja jako matka, polityk i myśliwa, mogę chcieć dla moich dzieci źle? Pozwólcie rodzicom wychowywać zgodnie ze swoimi tradycjami i oczekiwaniami - apelowała. Przeciwko tej zmianie protestuje również Polski Związek Łowiecki, który wydał oświadczenie powołujące się na zapisy Konstytucji RP.

Tradycję się dziedziczy

- Myśliwi bronili prawa do uczestnictwa w polowaniach dzieci jak Częstochowy, bo to dla nich bardzo ważne - mówił w audycji Analizy Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i Koalicji "Niech Żyją!". - Jest taka książka "Farba znaczy krew", której autorem jest nasz członek Zenon Kruczyński. On nauczył się polować od ojca. I cała tradycja łowiecka przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. I bardzo ważne jest dla rodzica, by zabrać dziecko na polowanie, pokazać mu to, by to wsiąkało w dziecko. Z drugiej strony są badania, które jasno wskazują, że dla osoby małoletniej to traumatyczne przeżycie. Nie powinniśmy na takie przeżycia pozwalać.

Czytaj też: Nie myśliwi są groźni dla ekosystemu, ale... psie zaprzęgi. "Wjechał w środek polowania"

Łowiectwo to biznes

- Poseł Bartosz Jóźwiak ogłosił po głosowaniach, że "właśnie zarżnięto polskie łowiectwo" - to znaczy, że pan jest chyba dzisiaj szczęśliwy? - pytała prowadząca rozmowę Agata Kowalska.

Ślusarczyk podkreślał, że tak wielki opór ze strony myśliwych bierze się między innymi stąd, że łowiectwo to niezły biznes, dochody sięgają ponad 300 mln zł. rocznie, Polski Związek Łowiecki ponad 70 mln zł ma z polowań krajowych i zagranicznych a ponad 140 mln zł to dochody ze sprzedaży tusz. Jednocześnie: myśliwi stanowią zaledwie 0,3 proc. polskiego społeczeństwa a mieli ogromne wpływy, czego dowodzi obowiązujący przepis, że myśliwy może wyprosić z lasu inne osoby. Według przyjętej przez Sejm nowelizacji nie będzie już kar za utrudnianie polowania, od praw myśliwych do polowania ważniejsze będzie teraz prawo innych obywateli do przebywania w lesie.

Aktywista podkreślał, że przyjęte przez Sejm poprawki są jego zdaniem rezultatem zmiany sposobu myślenia o myślistwie, jaka zaszła w naszych umysłach.

Ta zmiana wzięła się stąd, że dojrzało do niej polskie społeczeństwo. Po wielu latach kampanii, prowadzonych również przez naszą organizację, stało się jasne, że polskie łowiectwo wymaga zmian - widać to w badaniach CBOS, które robiliśmy albo w sondażach w mediach społecznościowych. Naszym celem było ucywilizowanie łowiectwa i pomyślenie o rozsądnym kompromisie

- mówił Radosław Ślusarczyk.

Kowalska zastanawiała się, czy istnieje coś takiego, jak cywilizowane polowanie i czy, po prostu, polowań nie można po prostu zabronić. Jak przypomniał Ślusarczyk: jest na świecie jeden kraj, który nastawił się w stu procentach na turystykę przyrodniczą, w związku z tym polowania tam są całkowicie zabronione. To Kostaryka.

Jakie jeszcze zmiany w prawie łowieckim przyjął Sejm? Czytaj tutaj: "Wiem, jaką traumę przeżywa dziecko widząc dorzynanie sarny". Sejm zakazał polowania z dziećmi

DOSTĘP PREMIUM