Siemoniak o sankcjach USA wobec Dudy i Morawieckiego. "PiS stworzył sytuację, z której nie jest w stanie wyjść"

- Kryzys w stosunkach USA - Polska będziemy odpracowywać wiele lat - mówił w TOK FM Tomasz Siemoniak. Wg wiceszefa PO, PiS "w jakiś zdumiewający sposób stworzył sytuację, z której nie jest w stanie wyjść".

Departament Stanu USA zaprzeczył doniesieniom, by Stany Zjednoczone zawiesiły stosunki z Polską. Zapewniono też, że persona non grata nie jest ani prezydent Duda, ani premier Morawiecki.

Czytaj też: USA zamknęły drzwi przed Polską? Tłumaczymy, czy rzeczniczka Tillersona faktycznie ogłosiła dementi

Tomasz Siemoniak zwrócił w TOK FM uwagę, że Departament Stanu wydał dwa mocne oświadczenia, jedno podpisane nawet przez sekretarza stanu Rexa Tillersona. W obu "mocno napomniano Polskę" w związku z nowelizacją ustawy o IPN.

- Fakty są takie: prezydent Duda nie był w Białym Domu przez 33 miesiące. Każdy z polskich prezydentów, począwszy od prezydenta Wałęsy, w pierwszym roku urzędowania zawsze był gościem prezydenta Stanów Zjednoczonych. Andrzej Duda nie był. A ostatnim polskim premierem, który był w Białym Domu, był Donald Tusk. Więc takie interpretowanie wypowiedzi rzeczniczki Departamentu Stanu, że jest wszystko świetnie, jest bardzo dalekie od rzeczywistości - ocenił były wicepremier i minister obrony.

Tak źle dawno nie było

Jak mówił Tomasz Siemoniak, polsko-amerykańskie relacje "są w najtrudniejszym punkcie od 29 lat, za sprawą właśnie obecnie rządzących".

- I nigdy nie jest tak, że zatrzaskiwane będą drzwi itd. Ale nie ma planu wizyty prezydenta Dudy w Waszyngtonie. Jakoś prezydent Rumunii był u Trumpa.

Ja się z tego stanu rzeczy wcale nie cieszę, nie ma we mnie jakiejś opozycyjnej satysfakcji, że tak ta sprawa jest kładziona. Bo za to będziemy przez długie lata płacili naszym bezpieczeństwem. Bo USA są jego gwarantem, są najważniejszym sojusznikiem w NATO. I jeżeli my nie potrafimy z nimi rozmawiać, to będziemy za to płacili. A PiS w jakiś zdumiewający sposób stworzył sytuację, z której nie jest w stanie wyjść

- mówił były wicepremier w "A teraz na poważnie" w TOK FM.

Wizyty nie są planowane

Prowadzący rozmowę Mikołaj Lizut przypominał doniesienia o wczorajszym, wieczornym spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Prezydent Andrzej Duda miał tam rozmawiać z premierem Morawieckim i szefem MSZ Jackiem Czaputowiczem. Spekulowano, że obok oficjalnie podawanych tematów spotkania, jednym z głównych wątków był właśnie kryzys w relacjach z Waszyngtonem.

Zdaniem Siemoniaka prezydent, premier i minister są świadomi złej sytuacji Polski w stosunkach z USA. - O tym, że ten kryzys jest, to myślę, że ci trzej politycy wiedzą. To jest taki bardzo krytyczny obszar dla PiS, bo ta partia jest w stanie skłócać Polskę z Unią Europejską i to przy ich eurosceptycyzmie może się jakoś broni. Ale PiS chce uchodzić za ugrupowanie proamerykańskie czy wręcz protrumpowskie, czyli współpracujące czy wręcz afirmujące obecną administrację amerykańską, więc każda informacja, że tak nie jest, jest dla nich bardzo ciężka - powiedział wiceszef PO.

I stąd takie nerwowe wypowiedzi wczoraj, a dzisiaj fałszywy triumfalizm, bo jak się wsłuchać w wypowiedź rzeczniczki Departamentu Stanu to nijak się to nie odnosi do tej oceny, która zresztą pochodzi z wewnątrz MSZ, z notatki, którą mieli dziennikarze, że te relacje są w krytycznym punkcie. Przecież rzeczniczka nie powiedziała, że prezydent Duda czy premier Morawiecki w jakiejś bliższej przyszłości pojawią się w Waszyngtonie, przeciwnie, informowała, że takiego planu nie ma

- mówił Siemoniak. 

I podkreślił raz jeszcze, że Polska długo będzie "odrabiała" obecną sytuację w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

DOSTĘP PREMIUM