Dwa lata, a wyrok wciąż nieopublikowany. "Jesteśmy jak kamień w bucie"

Dziś mijają dwa lata od wydania nieopublikowanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. To także dwa lata protestowania KOD-u pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

9 marca 2016 roku rozpoczęły się protesty społeczne przed siedzibą Prezesa Rady Ministrów, w których domagano się publikacji wyroku. Impuls dała Partia Razem, która zaczęła wyświetlać wyrok Trybunału na fasadzie budynku KPRM. Obok niej ustawili się aktywiści KOD ze swoim namiotem. Stoją tam już 730 dni. W poranku radia TOK FM była Marta Franas-Michalska, koordynatorka pikiety pod Kancelarią Premiera, która opowiadała o dwóch latach stałego protestu:

- To jest grupa około 40 wolontariuszy, którzy dyżurują regularnie, każdy bierze tak długi dyżur, jaki mu pasuje. Oprócz ludzi z Warszawy i okolic dyżurują u nas dziewczyny z Rzeszowa, ekipy ze Szczecina, są też ludzie z Ostrołęki, Siedlec, z Kielc, Poznania, Leszna. Nie ma takiego wymogu, żeby pikietujący był członkiem KOD-u. Ogromna większość nimi jest, ale nie wszyscy -tłumaczyła rozmówczyni.

To jest miejsce wspólne, tam może przyjść każdy

Pikieta wpisała się w stały element krajobrazu miasta. Niektórzy mieszkańcy reagują bardziej przychylnie, inni mniej.

- Trąbią przejeżdżające samochody, czasem trąbią z entuzjazmem. Ci, którzy trąbią bez entuzjazmu dokładają do tego coś jeszcze, zwalniają, potrafią powiedzieć coś albo pokazać niemiły gest - śmiała się Ferenc Michalska.

W zimę interakcji jest znacznie mniej, natomiast gdy robi się ciepło pikieta staje się też punktem informacyjnym, miejscem, gdzie można porozmawiać, zapytać:

- Przyzwyczailiśmy się, że się tam spotykamy, że to jest miejsce wspólne, że tam może przyjść każdy. Jeśli pogoda na to pozwala siedzimy na zewnątrz po to, żeby mieć kontakt z ludźmi, żeby móc z nimi rozmawiać, żeby móc rozdawać materiały, które przygotowujemy - tłumaczyła gościni.

Czytaj także: Lempart o Strajku Kobiet ósmego marca. "To nie my zaczęłyśmy. Żądamy Polski dla wszystkich"

Zostaniemy tam do skutku, do opublikowania wyroku

Przez ten czas protestujący zamienili skromny namiot w przyczepę, w której założony jest alarm, mają też monitoring. Michalska podkreśla, że wolontariusze są zmobilizowani. Przez cały czas nie było godziny bez pikietującego.  Koordynatorka twierdzi, że przyczepa będzie stała pod siedzibą Prezesa Rady Ministrów do skutku:

- Nie ma w nas takiej myśli, że można z tego zrezygnować. Z każdym dniem ta pikieta jest ważniejsza. Do tego mogą się przyzwyczaić ci, którzy codziennie przejeżdżają tędy do pracy, ale Premier Polskiego Rządu nie może się do tego przyzwyczaić - dodała.

Demonstranci wierzą, że ich upór przyniesie efekty.

- Jesteśmy jak kamień w bucie, na początku się wydaje, że nawet wcale nie uwiera, a potem z każdym dniem  jest coraz gorzej, aż przyjdzie taki moment, że nie będzie można myśleć o niczym innym i będzie trzeba coś z tym zrobić i najlepszym wyjściem będzie publikacja wyroku.

Zarówno Beata Szydło jak i obecny premier Mateusz Morawiecki nie podpisali zgody na publikację wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał nowelę PiS za niekonstytucyjną.

DOSTĘP PREMIUM