Ukrócenie wyzysku czy zamach na wolność obywatelską? Gorący spór o niedziele wolne od handlu

"Trzeba jeszcze bardziej skracać czas pracy", "Niedługo trzeba będzie się najeść w sobotę na zapas, bo w niedzielę restauracja zamknięta", "Nareszcie jest czas by przebywać z rodziną", "To fantastyczne", "To niedopuszczalne". Politycy w TOK FM spierali się o wolne od handlu niedziele.

- Nie chcę, aby ktokolwiek decydował o tym, co robię w soboty, niedziele czy poniedziałki - mówiła Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej. - Jeśli chcę iść do sklepu w niedzielę, to idę, nie chcę - to nie idę. Jeśli chcę pracować w niedzielę, to mogę pracować. Wolałabym, żeby Prawo i Sprawiedliwość przyjęło ustawę, którą złożyła Nowoczesna, mówiącą o zmianach w kodeksie pracy, czyli o zagwarantowaniu każdemu pracownikowi dwóch niedziel wolnych od pracy. I gdyby PiS poszło tym tokiem myślenia to nie mielibyśmy takich populistycznych działań jak teraz - dodawała.

Czytaj też: Przez ograniczenie handlu wydamy więcej! W sobotę spore kolejki w niektórych sklepach

- Bardzo się cieszę, że wreszcie tysiące polskich kobiet będą mogły spędzić czas z rodziną - oponowała Małgorzata Gosiewska z Prawa i Sprawiedliwości. Przyznawała, że zdarzało jej się robić w niedzielę zakupy z braku czasu w tygodniu teraz jednak dostrzega, że można sobie zorganizować tak czas, żeby zakupy zrobić w sobotę.

To nie koniec świata

- Bardzo dobrze się stało, to nie jest żaden koniec świata, tylko niech wreszcie te liczne kobiety pracujące będą mogły organizować czas dzieciom inaczej niż spacer do galerii - dodawała Gosiewska.

To fantastyczne

- To fantastyczne co się dzieje - zachwycała się Marcelina Zawisza z partii Razem. Jej zdaniem zakaz pracy w niedzielę w handlu to bardzo dobry krok do rozmowy o prawach pracowniczych i o sytuacji pracowników w Polsce ale też o zorganizowaniu przez miasta zadaszonych przestrzeni, które pozwalałyby rodzinom spędzać wspólnie czas bez wydawania dużych pieniędzy

W niedzielę powinno się więcej zarabiać

- Druga rzecz jest taka, że uważam iż te osoby, które pracują w niedzielę w gastronomii czy usługach również powinny mieć zapewnioną możliwość lepszego funkcjonowania, to znaczy osoby, których nie obejmuje ta ustawa, powinny po prostu zarabiać 250 procent normy, i wtedy nie byłoby takich sytuacji, że różne firmy i różne sieci handlowe próbują omijać ten zakaz, ponieważ by się im to nie opłacało na taką skalę. Myślę, że to bardzo dobre rozwiązanie, które pozwoliłoby ograniczyć zbyt długie przebywanie w pracy. Przypomnę, że Polki i Polacy pracują średnio najdłużej w Europie: to ok. 46 godzin tygodniowo, i jest to stanowczo za dużo - mówiła Zawisza.

Niech wolne będą wszystkie niedziele

Piotr Apel z Kukiz '15 podkreślał, że w przeciwieństwie do niektórych jego klubowych kolegów jest zwolennikiem tego, by wolne niedziele były wszystkie, a nie co druga, bo jego zdaniem ewentualne pomyłki będą wywoływać frustracje u osób, które pójdą na zakupy i zastaną zamknięty sklep.

- W wielu miejscach na świecie to funkcjonuje i naprawdę nie ma tragedii w sytuacji, w której raz w tygodniu tych zakupów zrobić nie można. To jedynie kwestia nawyków, nauczenia się funkcjonowania bez galerii jeden raz w tygodniu - mówił Apel. - Myślę, że wiele osób ze mną się zgodzi, że jesteśmy już na takim etapie rozwoju, że można zacząć myśleć o tym, iż przestajemy być sami dla pracy, tylko praca zaczyna być dla nas. Po to chodzimy do pracy i zarabiamy pieniądze, by móc funkcjonować a nie po to, żeby móc przeżyć. Tak, jak kiedyś skracaliśmy tydzień pracy z 6 do 5 dni, tak teraz idźmy dalej: stwarzajmy sobie przestrzeń do lepszego funkcjonowania, nie tylko w pracy, ale też w przestrzeniach publicznych.

Czytaj też: Gdańska galeria-dworzec dziś otwarta. Kontrolerzy PIP już byli, złamania prawa się nie dopatrzyli

- Oczywiście, możemy w ogóle nauczyć się robić zakupy jeden raz w tygodniu - ironizowała Julia Pitera z PO. - Jak są długie święta, ludzie idą do sklepu, troszkę dłużej postoją w kolejce, mają na tydzień zakupy. Więc można nabrać nawyku, że chodzi się tylko w środę a w pozostałe dni sklepy są zamknięte. Naprawdę można na jeden argument znaleźć drugi kontrargument. Ja pamiętam wszystkie niedziele wolne w PRL, kiedy wszystkie sklepy były pozamykane, widzę, że koledzy politycy wracają pamięcią do tych cudownych lat, kiedy dzieci biegały bez opieki po podwórku a rodzice z piwem przed telewizorem oglądali mecz albo jakiś tam inny film i życie naprawdę było piękne - wspominała Pitera dodając, że wolność jest dla niej wartością absolutnie podstawową a zarazem szkoda jej studentów, którzy nie będą sobie mogli w niedzielę dorobić.

Wolność wyzysku?

- PO tak rządziła, że wprowadziła umowy śmieciowe, które odebrały godność ludziom - odparowała Marcelina Zawisza. - Chodzi o to, by rynek pracy był regulowany i by skracać dopuszczalny tygodniowy czas pracy a nie by był on poddany deregulacji, która umożliwia pracodawcom wyzyskiwanie ludzi tak, jak im się tylko podoba.

Czytaj też: Zwolnienia z pracy przez ograniczenie handlu w niedziele? Ta branża ucierpi najbardziej

- Argument, że wolne od pracy w handlu niedziele są po to, by dać kobietom możliwość spędzania czasu z dziećmi jest kłamstwem - zdawała się powracać do słów posłanki Gosiewskiej posłanka Scheuring-Wielgus. - Bo 71 proc. osób, które dotychczas pracowały w weekendy nie posiada rodzin, a 63 proc. ludzi, którzy pracowali w niedziele to byli studenci, którym teraz odbiera się możliwość dorabiania. A co z osobami, które będą pracowały w kinach, czy restauracjach? One nie mają dzieci, rodzin? Nie możemy ingerować w wolność człowieka a zmieńmy kodeks pracy, po prostu.

Jak za rok ocenimy ten pomysł?

- A za rok, jak się spotkamy myślicie, że partie opozycyjne będą triumfować, czy partia rządząca? - pytał prowadzący "Wybory w TOKu" Jan Wróbel.

- Będę się upierała, że urządzanie ludziom czasu jest rzeczą niedopuszczalną. Obawiam się, że to będzie rodziło kolejne idiotyczne pomysły. Jeżeli ten pomysł zacznie się rozszerzać, bo rząd dojdzie do wniosku, że to zadziałało. to nie będziemy się w kawiarniach spotykać, będziemy musieli najeść w restauracjach się w piątek i sobotę na zapas, żeby na niedzielę starczyło - dzieliła się swoimi obawami Julia Pitera z PO dodając, że jej zdaniem dla ludzi z małych miast kończy się szansa na niedzielną wycieczkę do galerii handlowej w dużym miejskim ośrodku.

To postulat z sierpnia '80

- PO uważa, że wiele lepiej, co chcą obywatele - a ja chcę przypomnieć, że projekt jest projektem obywatelskim, zyskał bardzo duże poparcie społeczne i tak naprawdę jest realizacją porozumień sierpniowych z 1980 roku - sięgała po argumenty historyczne Małgorzata Gosiewska dodając zarazem, że nie wie, jak społeczeństwo będzie oceniało ten projekt za rok ale z badań wynikało że jest dla niego poparcie społeczne.

Legendarna polska pomysłowość

- Za rok będziemy mogli wiedzieć więcej o tym, jak bardzo pomysłowi są Polacy - prognozowała posłanka Scheuring-Wielgus dodając, że już teraz na stacjach benzynowych powstają sklepy mięsne. Z troską wypowiadała się z kolei o kontrolerach PIP, którzy dzisiaj są w pracy, bo muszą sprawdzać kto handluje i studentach, którzy już nie będą mogli sobie w niedziele dorabiać.

To dopiero początek?

- Myślę, że za rok będziemy mieli dyskusję na temat tego, jak jeszcze ograniczyć czas pracy, by spędzać czas z rodziną czy przyjaciółmi, by móc się realizować, znaleźć czas na pracę wolontaryjną czy nawet zapisać się do partii politycznej - puentowała dyskusję Marcelina Zawisza.

Całą dyskusję polityków w "Wyborach w TOKu" znajdziesz w podcaście powyżej albo tutaj:

DOSTĘP PREMIUM