Od 15 lat pomagają cudzoziemcom w Polsce, w tym uchodźcom. A dziś? Muszą prosić o 3 tysiące zł

Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć z Krakowa boryka się z poważnymi problemami finansowymi, bo rząd nie uruchomił unijnych pieniędzy z FAMI - Funduszu Azylu, Migracji i Integracji.

Krakowskie Centrum im. Haliny Nieć to organizacja pozarządowa, która powstała w 2002 roku w Krakowie. Działa po to, by pomagać obcokrajowcom, często całym rodzinom, z małymi, kilkuletnimi dziećmi.

Od lat pomagają - dziś sami potrzebują pomocy 

Prawnicy współpracujący z centrum od lat działają na rzecz ochrony praw człowieka, przede wszystkim świadczą bezpłatną pomoc prawną osobom z grup zagrożonych wykluczeniem społecznym i dyskryminacją, w tym w szczególności cudzoziemcom w procedurze uchodźczej i cudzoziemskim ofiarom handlu ludźmi.

Przez 15 lat działalności centrum udzieliło porad prawnych niemal 15 tysiącom osób. Problemy finansowe pojawiły się w 2015 roku.

- Nasza bardzo trudna sytuacja finansowa wiąże się ze wstrzymaniem wypłaty środków unijnych z funduszu FAMI, które wcześniej w głównej mierze zapewniały nam działalność na rzecz cudzoziemców w procedurze uchodźczej. Dlatego staramy się poszukiwać innych źródeł finansowania i wpadliśmy na pomysł finansowania społecznościowego, czyli crowdfundingu - mówi Magdalena Zybała z Centrum im. Haliny Nieć. 

Jak dodaje mimo ogłaszania konkursów przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, konkursy te pozostawały bez rozstrzygnięcia. - Nie mamy żadnych nadziei, że sytuacja się zmieni - mówią nam przedstawiciele organizacji.

Zmieniły się też zasady przyznawania pieniędzy - teraz mają one trafiać do wojewodów i oni będą decydowali o ich podziale.

Więcej na ten temat: Kto pomoże cudzoziemcom? Pieniądze dostaną tylko organizacje wybrane przez wojewodów

Pomagają kilkuletnim dzieciom

Centrum pomaga głównie tym, którzy uciekają ze swoich krajów z obawy przed prześladowaniem. Prawnicy jeżdżą na granicę w Terespolu, gdzie rodziny z Czeczenii od długiego już czasu mają problemy ze składaniem wniosków o status uchodźcy, bo Straż Graniczna nie chce tych wniosków przyjmować (mimo że wynika to z prawa międzynarodowego, o tym, czy danej osobie należy przyznać ochronę międzynarodową, czy też nie powinien decydować Urząd do Spraw Cudzoziemców, a nie pogranicznicy). Pracownicy organizacji odwiedzają też cudzoziemców w ośrodkach zamkniętych, czyli tzw. detencji.

- Najczęściej są to rodziny z dziećmi, które decyzją sądu, na czas postępowania, zostają na szereg miesięcy zamknięte i odizolowane od polskiego społeczeństwa. W naszym odczuciu, tym osobom jest szczególnie potrzebny prawnik. Bo mają bardzo ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym, nie potrafią się poruszać po polskich przepisach. To jest ważne również z psychologicznego punktu widzenia - mówi Katarzyna Przybysławska z Centrum Pomocy Prawnej z Krakowa.

- W większości tych ośrodków, do których jeździmy, połowa, a nawet więcej niż połowa mieszkańców to są dzieci w wieku kilku lat. Nasi prawnicy działają m.in. na rzecz skrócenia czasu pobytu takiej rodziny w ośrodku zamkniętym po to, by reszta procedury związanej z ubieganiem się o status uchodźcy mogła być prowadzona kiedy oni będą już w warunkach wolnościowych (czyli  np. w wynajętym mieszkaniu ze wsparciem organizacji pozarządowych) - wyjaśnia Przybysławska.

Brak środków na czynsz 

Centrum Pomocy Prawnej nie miało pieniędzy nawet na opłacenie swojej siedziby, czyli kilku pomieszczeń w kamienicy w Krakowie, w których przyjmuje obcokrajowców.

- Obliczyliśmy, że potrzebujemy do końca roku trzech tysięcy złotych. Kwota może się wydawać bardzo niska, ale przyznam szczerze, że baliśmy się czy nawet to uda nam się zebrać bo wiadomo, że temat pomocy uchodźcom budzi kontrowersje - mówi Zybała.

Okazało się jednak, że jest cała grupa osób, które chcą pomóc i potrzebną kwotę niemal błyskawicznie udało się zebrać.  

- Byliśmy zaskoczeni całą sytuacją, wręcz pozytywnie zszokowani. Postanowiliśmy, że wszystkie pieniądze ponad te wstępnie założone trzy tysiące zostaną przeznaczone na opłaty za biuro, czynsz, rachunki w kolejnych miesiącach, czyli w 2019 roku. Bo trzeba zaznaczyć, że liczy się każda kwota, każda złotówka - mówi Zybała.

Cudzoziemcy, którzy trafiają do Polski i czekają na decyzję w swojej sprawie, najczęściej nie znają języka, polskiej kultury, przepisów, zasad. Nie wiedzą, czy mają szansę na uzyskanie statusu uchodźcy, nie dostają wsparcia, nie potrafią się z urzędnikami porozumieć. Dlatego pomoc organizacji pozarządowych jest tak niezwykle ważna.

- Staramy się, by przekazywać tym rodzinom wszystkie ważne informacje i doradzać im w taki sposób, co może je w Polsce czekać, z jakimi konsekwencjami muszą się liczyć - mówi Katarzyna Przybysławska.

Nie tylko Centrum im. Haliny Nieć

Problemy, m.in. w związku ze wstrzymaniem wypłaty środków z FAMI, mają też inne organizacje. Na przykład: "Stowarzyszenie Interwencji Prawnej", które po wielu latach pracy musiało wstrzymać działanie sekcji pomocy dziecku i rodzinie.

"W związku z brakiem finansowania, a co za tym idzie, brakiem wykwalifikowanej kadry, działalność Sekcji Pomocy Dziecku i Rodzinie od początku 2018 roku została zamknięta" - można było przeczytać na stronie SIP.

O swoich problemach donosiła też lubelska organizacja, pomagająca migrantom i migrantkom "HOMO Faber". 

DOSTĘP PREMIUM