Jaruzelska ujawnia kulisy swojej kandydatury. "Patrzę na ludzi, którzy zostali zdradzeni przez państwo"

"Przez wiele lat trzymałam się z dala od polityki. Teraz jednak PiS-owska polityka sięgnęła po mnie" - powiedziała w TOK FM Monika Jaruzelska.

Jaruzelska podkreśliła, że jej aktywność polityczna ma m.in. zminimalizować konsekwencje "ustawy degradacyjnej".

Monika Jaruzelska, córka zmarłego przed blisko czterema laty generała Wojciecha Jaruzelskiego, która dotychczas zajmowała się modą, postanowiła kandydować w wyborach samorządowych z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jak przyznała w audycji Wywiad Polityczny w TOK FM, nie zdecydowała jeszcze, czy zapisze się do SLD.

Powiedziała, że jest za wcześnie, by określić, o jaki mandat będzie się ubiegać, ale prawdopodobnie będzie kandydować na radną, raczej Sejmiku, nie wchodzi natomiast w grę ubieganie się o bardziej eksponowane funkcje, jak np. prezydenta miasta. Deklarowała, że chce raczej zająć się pracą organiczną.

Jaruzelska przyznała, że jej "podejścia" do zaangażowania się w politykę mają kilkuletnią historię. Niegdyś miała propozycję uczestnictwa w polityce od Janusza Palikota, potem od Leszka Millera, ale wówczas - jak podkreślała - jej osobista sytuacja nie była sprzyjająca. Ostatecznie umówiła się na kandydowanie z list SLD z Włodzimierzem Czarzastym.

Przyznała, że jakąś inspiracją było, że zaczynało ponownie być głośno o projektach przepisów tzw. "ustawy dezubekizacyjnej" i degradacyjnej. Jak podkreśliła córka PRL-owskiego ministra obrony, premiera i I sekretarza KC PZPR, jeżdżąc po Polsce, spotykała się z wojskowymi.

Miałam wrażenie, że patrzę na ludzi, którzy całe swoje życie poświęcili służbie, bo służba wojskowa ma tę służbę w nazwie, i w jakiś sposób zostali zdradzeni przez państwo. Oni przysięgali na konstytucję - owszem, PRL-owską, bo taką wówczas mieliśmy Polskę i wojsko. Dzisiaj mówi się, że w tamtych czasach ten kraj w ogóle nie istniał, ale jeżeli tak było, to wszyscy, którzy urodzili się przed 1989 rokiem, nie powinni mieć polskiego obywatelstwa

- ironizowała Monika Jaruzelska, podkreślając, że kwestią pozbawienia "z automatu" dystynkcji członków dawnej Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (której przewodniczył gen. Jaruzelski) w swej działalności nie wypowiada się i w ogóle się nie zajmuje, a zdegradowanie jej ojca przez dzisiejszą ekipę polityczną traktuje wręcz jako nobilitację.

Wszyscy pytają, czy usunę stopień wojskowy z nagrobka ojca. Jeśli będzie taka decyzja, to usunę. Napis 'żołnierz' zostanie. Choć może też uznają, że nie był żołnierzem. Cóż z tego, że skończył wojnę w stopniu porucznika, skoro degradacja oznacza pozbawienie ojca nawet tego - czyli zakwestionowanie jego całego szlaku bojowego

- powiedziała Monika Jaruzelska. Dodała, że ma 55 lat, więc czuje się osobą dojrzałą i mocno osadzoną w rzeczywistości, kieruje się wobec tego pragmatyzmem; dostrzega korzyść, którą może mieć SLD z jej kandydowania, ale też wie, że sama skorzysta z takiego obrotu rzeczy.

- Po co pani polityka w wieku 55 lat? - zapytała prowadząca rozmowę Karolina Lewicka.

Jaruzelska podkreśliła, że przez wiele lat nieprzypadkowo stroniła od polityki, pozostając w odległym od niej świecie mody. - Ale, można powiedzieć, PiS-owska polityka sięgnęła po mnie, do mojego życia prywatnego, choć dotąd patrzyłam na to, co dzieje się w Polsce ostatnio z dużym spokojem - widząc złe rzeczy, które obecna władza robi, ale i doceniając pozytywy, związane z np. sprawami socjalnymi.

Jak przyznała, wraz z SLD i środowiskiem wojskowych przy zaangażowaniu byłego ministra obrony Janusza Zemkego i płk Marka Bielca, prezesa Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego, uruchamiają Centrum Monitorowania Skutków Ustawy Degradacyjnej. Ponieważ ustawa nie została jeszcze podpisana (prezydent ma na to jeszcze 3 tygodnie), na razie powstają różne projekty.

- Będziemy otwierać stronę, gdzie będą kontakty, gdzie będzie można zwracać się do nas o pomoc prawną, ale też po nagłośnienie pewnych spraw. Myślę, że nie wszyscy jednak mamy świadomość tego, co się dzieje i nawet w środowiskach wojskowych może być myślenie typu "a może mnie to nie dotyczy, w związku z tym nie będę się angażował". Może uda nam się zatrzymać dalsze konsekwencje tej ustawy i to będę traktowała jako największy sukces - powiedziała Monika Jaruzelska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM