Hipnoza - wymysł czy fakt? Co tak naprawdę widzimy w popularnym programie telewizyjnym

Co to jest hipnoza? Czy takie zjawisko w ogóle istnieje? Na te pytania w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim w TOK FM odpowiedział dr Paweł Boguszewski.

Pretekstem do rozmowy był program "Hipnoza" emitowany w TVN. Na początku dr Paweł Boguszewski, biolog, zwrócił uwagę na to, jak wyobrażamy sobie hipnozę i osobę, która wprowadza kogoś w ten stan.

- Potoczne rozumienie hipnozy jest takie, że jakiś dziwny gościu, często w cylindrze albo przynajmniej kamizelce, zaczyna merdać zegarkiem i w pewnym momencie może z nami zrobić wszystko - powiedział. - Według tych wyobrażeń hipnotyzer jest niebezpiecznym osobnikiem, który potrafi zmusić nas do robienia dziwnych harców i potem musimy się tego wstydzić. Zabiera nam kontrolę nad sobą - opisywał dalej naukowiec.

Hipnoza sceniczna, czyli ściema

Następnie panowie poruszyli wątek programu z ramówki TVN. - Jest taki program w jednej z telewizji komercyjnych, przepraszam: upiornie wprost głupi - zaczął Tomasz Stawiszyński. - Jego bohater dokonuje takich dziwnych zabiegów, które wyglądają jak zabiegi medyczne. Usypia uczestników tego programu a następnie wkłada im do głowy jakieś sugestie, że mają się w jakiś dziwny sposób zachowywać, że będą myśleli, że są nadzy albo że mają jakieś uczucia do prowadzącego program, których tak naprawdę nie mają, i oni później, po obudzeniu, zachowują się dokładnie tak, jak ten hipnotyzer im zasugerował. Uważasz, że to tak naprawdę się dzieje, czy to jest po prostu ściema? - zapytał prowadzący.

- Mówiąc językiem fachowym naukowców od neuronauki: jest to ściema. Na 90 proc. - odpowiedział dr Boguszewski. Dodał też, że spektakl hipnozy, jeśli ma być widowiskiem, musi być wyreżyserowany, bo służy rozrywce, obudzeniu w widzu emocji. Tyle, że z prawdziwą hipnozą nie ma to wiele wspólnego.

Stawiszyński przytoczył zaś mit, że hipnoza pozwala dotrzeć do wypartych wspomnień, czyli przypomnieć sobie to, o czym zapomnieliśmy. Tyle, że współczesna wiedza naukowa przeczy istnieniu zjawiska wyparcia, a więc tym bardziej wydobywaniu wypartych wspomnień za pomocą hipnozy.

Wyreżyserowana spontaniczność

Boguszewski podkreślał, że do dziś prowadzi się badania nad hipnozą, bo zjawisko jako takie istnieje, tylko jego przebieg odbiega od nienaukowego wyobrażenia. Jak zauważył, do publicznych seansów hipnozy "scenicznej" wybiera się osobę podatną na sugestie.

Zabawną, ale też trafną przenośnią wydała się rozmówcom walka wrestlingu, gdzie wszystkie ważniejsze sceny walki są starannie wyreżyserowane i przećwiczone, choć chwilami występ wygląda bardzo realistycznie, a publiczność, mimo że wie, iż ogląda przedstawienie, poddaje się towarzyszącym mu emocjom.

Test Stroopa

Naukowiec przypomniał, że niezmiennie trwają badania nad pamięcią i zapominaniem - przywoływał w tym kontekście tzw. test Stroopa. Polega on na tym, że bierzemy wyraz, który oznacza jakiś kolor, np. słowo "czerwony" i malujemy to słowo przy pomocy zielonej farby drukarskiej.

Osoby, które nie potrafią czytać albo czytają w innym języku, powiedzą bez wątpliwości, że widzą zielony. Osoby, które rozumieją treść napisu, ostatecznie przyznają, że napis ma kolor zielony, ale na ogół po namyśle, czy z pewnym opóźnieniem - bo będą miały wątpliwości, jak odpowiedzieć na pytanie, jaki widzą kolor.

Ten test stosuje się przy badaniu hipnozy: można się przekonać, czy polecenie "nie będziesz umiał czytać określonych wyrazów" zadziała. Dr Boguszewski opisał przebieg takiego eksperymentu.

Najpierw wprowadzono uczestników eksperymentu w stan hipnozy, a potem powiedziano im, że nie będą mogli przeczytać słowa po angielsku. Założenie było takie, że szybko podadzą nazwę koloru, jakim wyraz został napisany. Okazało się jednak, że automatyzm czytania został zablokowany sugestią hipnotyczną

- powiedział Boguszewski.

- Dodatkowo skan z rezonansu magnetycznego wykazał mniejszą aktywność mózgu w dwóch rejonach: w przednim zakręcie obręczy - to taki obszar mózgu, który jest odpowiedzialny za wykrywanie konfliktów typu "coś mi nie gra", czyli mam konflikt tego co czytam, z tym, jaki widać kolor. Wygaszenie tego obszaru wykrywano także w innych przypadkach hipnozy. Również mniejsza aktywność była w obszarze tzw. wzrokowej formy słów: to jest obszar odpowiedzialny za to, że umiemy czytać, leży tuż obok regionu odpowiedzialnego za rozpoznawanie twarzy czy obiektów - powiedział Boguszewski

Biolog dodał, że być może hipnoza stanie się w związku z tym standardową procedurą badawczą do badania podstawowych procedur według których działa mózg.

Do czego jeszcze może służyć hipnoza

Tomasz Stawiszyński wspomniał też, że w Kanadzie stomatolodzy stosują hipnozę do redukcji bólu - ten rodzaj wyłączania pewnego obszaru świadomości wykorzystuje się też do leczenia uzależnień. Przywołał też specyficzną definicję hipnozy: iż działa ona tak, jak sztukmistrz, odwracający naszą uwagę, koncentrujący ją na tym, co nie jest istotne, odwraca "snop światła" naszej uwagi od miejsca, w którym wykonuje swą sztuczkę, a na końcu prezentuje już tylko efekt czynności, których nie zauważyliśmy, bo skoncentrował naszą uwagę na czymś innym.

Dlaczego biologia stworzyła zdolność hipnozy?

Boguszewski zadał też jeszcze inne pytanie, na które - jak podkreślał - nie natknął się w publikacjach naukowych o hipnozie, choć wydaje się bardzo ważne: do czego, patrząc z perspektywy ewolucyjnej, jest nam potrzebna hipnoza? Czyli: po co organizm wykształcił taką zdolność odmiennej pracy mózgu?

- Być może ma ona związek z psychologią społeczną, gdzie oddajemy część naszego "ja" grupie lub przywódcy w sytuacjach, w których podporządkowujemy się innej osobie po to, żeby grupa dobrze działała - powiedział Boguszewski przyznając, że to jedynie podejrzenia, bo nie ma badań na ten temat.

DOSTĘP PREMIUM