Na Czarnym Proteście była sama. "Ciągle słyszę, że następnym razem nie będę. I nikt nie przychodzi"

- Największe zainteresowanie było jak Borys Budka do Gryfic przyjechał, ludzie się zlecieli, porobili sobie selfie. Następnego dnia znów byłam sama - o samotności w Gryficach mówiła w TOK FM Beata Katkowska.

Mieszkankę zachodniopomorskich Gryfic śmiało można nazwać, jedną z największych gwiazd Czarnego Piątku. Zdjęcie z jej samotnego protestu zrobiło furorę.

- Ciepło mi się robi na duszy, że takie zainteresowanie jest. Nie myślałam, że to zdjęcie wywoła taką falę i dobre reakcje - mówiła Beata Katkowska w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u". 

Słynne zdjęcie, samotnej kobiety z dwoma transparentami, zrobiła córka pani Beaty. Rodzina bardzo ją wspiera i także uczestniczy w protestach. W piątek na rynku był też wnuczek pani Beaty.

Ale nikt z mieszkańców ponad 20-tysięcznych Gryfic nie dołączył do manifestacji. - To nie jest aż tak malutkie miasteczko, by nie zostać zauważonym. Ale nikogo nie było. To przykre, że nikt mnie nie wspiera - powiedziała mieszkanka Gryfic w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Czytaj też: Poseł w piątek był na Węgrzech. Ale zna prawdę o Czarnym Piątku. "Po prostu była kompromitacja">>>

Jak przyznała, pochwały pod swoim adresem słyszy nie pierwszy raz. - Cały czas słyszę gratulacje, że jestem wspaniała, że następnym razem nie będę sama. I na tym się kończy - podsumowała gorzko.

Żeby nie było, jak za komuny

Aktywność Beaty Katkowskiej zaczęła się od pierwszego Strajku Kobiet. Wcześniej, jak przyznała, nie interesowała się polityką "jak większość ludzi w Gryficach".

- Chodziłam na wybory, bo uważam, że to mój obowiązek. Ale nie interesowałam się. Przełomem było dojście do władzy Prawa i Sprawiedliwości. Czytałam komentarze w internecie i denerwowało mnie to, że wszyscy tylko piszą i komentują. Napisałam, że jestem gotowa wyjść z domu i iść na pieszo do Warszawy, żeby zaprotestować. A nie tylko siedzieć przed komputerem, bo to nic nie daje. Wtedy odezwał się do mnie  KOD ze Szczecina - wspominała w TOK FM.

Dziś gryficzanka ma na koncie nie tylko demonstracje w swoim mieście, lecz także uczestnictwo w jednym z protestów podczas miesięcznicy smoleńskiej, wyjazd na obchody Sierpnia'80 w Gdańsku. Ale też wyjazd do Szczecinka, by wspierać protestującego kolegę.

W Gryficach ciągle może liczyć głównie na wsparcie rodziny. - Na poprzednim proteście, nie powiem, trochę ludzi było. Jak pod sądami stałam, to przewinęło się 10-15 osób. Największe zainteresowanie było jak Borys Budka do Gryfic przyjechał, ludzie się zlecieli, porobili sobie selfie. A następnego dnia znów byłam sama. Razem z rodziną staliśmy dwa tygodnie. Dlaczego ludzie nie przychodzą? Nie wiem... Może się boją? Albo uważają, że to nie ma sensu, bo rządzący i tak zrobią po swojemu. Może widzą, że opozycja nic nie robi? Nie mam zielonego pojęcia - stwierdziła Beata Katkowska

Przeczytaj: Nagroda Radia TOK FM - nominowani Obrońcy Sądów: Trzeba pielęgnować w sobie wolnego człowieka>>>

Przyznała, że popierają ją sąsiedzi. Ale w protestach nie wspierają. - Większość się boi. Mają prywatne firmy, boją się, że to stracą. Tłumaczyłam i przekonywałam, że po to walczymy, żeby się nie bać – jak za komuny - mówiła w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Nikt nie ma prawa decydować za kobietę

Jak podkreślała mieszkanka Gryfic, sama jest przeciwniczką aborcji. Ale nie zgadza się, by ktoś inny decydował w takich kwestiach za kobiety. - Nie wiem, czy odważyłabym się usunąć ciążę. Ale uważam, że to decyzja kobiety a nie kleru czy posła Kaczyńskiego. To nie rządzący powinni decydować, bo to decyzja kobiety. A przecież są różne życiowe sytuacje - przekonywała w TOK FM.

Pani Beata zapewnia, że z protestów nie zrezygnuje. Choć popularność jej ostatniej akcji nie skutkuje jedynie ciepłymi słowami, wsparciem i pochwałami. W internecie pojawiły się też nienawistne wpisy.

- Że jestem komunistką, złodziejką. Wczoraj ktoś pisał, że jestem brzydką kretynką, albo że skoro ma dwójkę wnuków, to powinnam się nimi zająć. Ja się nie przejmuję, ale jak ktoś tyka osobiście zwłaszcza moje wnuki, to jest to denerwujące. Ale nie komentuję tych wpisów, nie będę się zniżać do poziomu tych ludzi. Ale jakiś niepokój to budzi - przyznała mieszkanka Gryfic.

Czytaj też: Tysiące ludzi przed siedzibą PiS. "Za każdym razem będziemy was tak odwiedzać">>>

DOSTĘP PREMIUM