Nowy budżet UE już nie taki hojny dla Polski. Zamiast dotacji... pożyczki. Ale to nie wszystko

Nowy budżet Unii Europejskiej z perspektywy Polski nie będzie już taki hojny jak poprzednie: zakłada się więcej wydatków na bezpieczeństwo i uszczelnianie granic kosztem m.in. funduszy spójności oraz mniej środków bezzwrotnych dla państw członkowskich.

Już 2 maja poznamy nowy budżet Unii Europejskiej. W składzie czteroosobowej grupy odpowiedzialnej za jego tworzenie jest dwóch Polaków: Jan Olbrycht i Janusz Lewandowski.

Przesunięcie środków

- W budżecie na lata 2021-2027 będzie prawdopodobniej mniej środków i zostaną one inaczej, niż dotąd, rozdysponowane - mówił w magazynie EKG eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Janusz Lewandowski. Priorytetem nie będzie już polityka spójności. Kluczowe stać się mogą kwestie bezpieczeństwa:

Polityka spójności i polityka rolna raczej będą na dalszym planie. Co to oznacza dla Polski? To się okaże. Będą nowe wydatki, które są zrozumiałe dla większości Europejczyków. Jest to kontrola migracji, szczelność granic, ogólnie pojęte bezpieczeństwo.

Mniej pieniądza bezzwrotnego

W przyszłym budżecie UE pojawią się nowe instrumenty finansowe, które polegają na gwarancjach albo na pożyczkach, czyli instrumenty zwrotne. Nie jest to dobra wiadomość dla Polski, bo - jak podkreślał Lewandowski - największą wartość dla przemiany Polski lokalnej i centralnej "ma jednak ten pieniądz bezzwrotny".

Trzeba dodać, że z funduszy unijnych skorzystało w Polsce ponad 90 proc. gmin.

DOSTĘP PREMIUM