Prokuratury w całym kraju zalane zawiadomieniami w sprawie alimentów. "Nie nadążamy z pracą"

Przepis, który miał pomóc w ściąganiu alimentów, paraliżuje prokuratury. Muszą zajmować się sprawami, gdzie płaci już Fundusz Alimentacyjny. - Egzekucja takich alimentów jest bezskuteczna - mówią eksperci.

Mowa o art. 209 § 1 Kodeksu Karnego, który - zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Sprawiedliwości - miał być batem na osoby, które uchylają się od płacenia alimentów. Przepis ten pozwala na ściganie takich osób i na skierowanie przeciwko nim aktu oskarżenia. Wystarczy, że ojciec czy matka przez minimum 3 miesiące nie płaci na dziecko.

Przepis, który miał pomóc w ściąganiu alimentów, na razie nie do końca działa. Są oczywiście sprawy, w których jest skuteczny, ale w większości jest zupełnie inaczej. Okazuje się, że stosunkowo rzadko zawiadomienia do prokuratury wysyłają osoby prywatne (matka, ojciec). Najczęściej robią to ośrodki pomocy społecznej.

- Tego nie da się normalnie ogarnąć. Jeśli w danej prokuraturze jest kilku prokuratorów, którzy się tym zajmują, to na każdego przypada po kilkadziesiąt spraw, a niemal codziennie wpływają kolejne. Tak naprawdę, trzeba byłoby się zajmować tylko tym, by być w pełni skutecznym. A przecież tak nie jest. Mamy też inne, najczęściej o wiele poważniejsze sprawy - mówi nam jeden z prokuratorów ze wschodniej Polski (prosi o zachowanie anonimowości). - Nie wiem, czy w tej chwili jest jakaś akcja, ale zawiadomień z MOPS przychodzi tyle, że nie da się nawet tego opisać - dodaje nasz rozmówca.

Dodatkowa praca 

O zdanie zapytaliśmy szefów kilku prokuratur w różnych częściach kraju. Wszyscy potwierdzają: zawiadomienia wpływają lawinowo, głównie z ośrodków pomocy społecznej. Bywa, że jednego dnia do śledczych trafia pakiet np. kilkuset zawiadomień. W każdej sprawie trzeba przesłuchać osobę pokrzywdzoną, świadków, zebrać dokumenty, przeanalizować je, a to wszystko trwa. To nie są sprawy, które da się "załatwić" w kilka dni.

Kodeks nałożył na nas obowiązek zawiadamiania prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa tzw. nielimentacji. Zwłaszcza w stosunku do tych dłużników alimentacyjnych, w przypadku których osoby uprawnione do alimentów, pobierają zastępczo świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Wtedy wiadomo, że egzekucja takich alimentów jest bezskuteczna

- mówi Magdalena Sudół, rzecznik Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie. Po zmianie kodeksu wysłano ich już ponad 1500. - Jest to robione cyklicznie, w uzgodnieniu z prokuratorami. Na paru spotkaniach zostało ustalone, jak w najdogodniejszej formie to realizować. Przekazujemy do prokuratury nie tylko zawiadomienie, ale też kopie niezbędnych dokumentów. Jest to więc i dla nas dodatkowa praca - mówi rzeczniczka MOPR.

Było 40 zawiadomień, jest 500

O tym, że zawiadomień są tysiące w skali całej kraju, świadczą liczby. Dla przykładu, w jednej tylko prokuraturze rejonowej w Lublinie, w I kwartale ubiegłego roku doniesień dotyczących niealimentacji było 36 (jeszcze na starych zasadach), a w I kwartale tego roku - jest już prawie 500.

- Prokurator jest zobowiązany do prowadzenia dochodzenia w każdej takiej sprawie, gdy jest podejrzenie popełnienia przestępstwa. Część spraw kończy się aktem oskarżenia - mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Aktów oskarżenia nie jest jednak wiele - we wspomnianej prokuraturze rejonowej od wejścia w życie nowych przepisów było ich około 40.

Bo matka dobrze zarabia

Pani Ewa z Lublina (imię zmienione) złożyła zawiadomienie pod koniec roku. Jak mówi, były mąż nie płaci od dawna.

- Liczyłam na dobrą zmianę. A moją sprawę umorzono. Bo mój były mąż skutecznie wykazał, że ma trudną sytuację życiową i nie ma z czego zapłacić - opowiada nasza rozmówczyni. Przyznaje, że sama pracuje, zarabia, nie ma problemów finansowych, ale to nie zmienia faktu, że ojciec powinien płacić na syna. - Co z tego, że jest nowy przepis? W moim przypadku nic to nie zmienia. A na forach czytam, że w takiej sytuacji jest cała rzesza kobiet, które też dostały decyzję o umorzeniu - mówi pani Ewa.

Spotkało to również panią Agnieszkę z Małopolski. - Prokurator powołuje się na to, że jako matka relatywnie dobrze zarabiam, a jednocześnie mój były mąż jest niezaradnym życiowo bezrobotnym alkoholikiem i ma nową rodzinę - mówi pani Agnieszka.

Podkreśla, że nie chciała, by jej były partner trafił do więzienia (co przewiduje prawo), ale żeby zaczął poczuwać się do obowiązków rodzicielskich. Nic z tego nie wyszło.

- Nie odwołałam się od umorzenia. Uznałam, że to nie ma sensu - mówi nasza rozmówczyni. I cytuje jedno ze zdań z decyzji prokuratury: "Prawo karne pełniące w tym zakresie funkcję subsydiarną nie jest odpowiednim sposobem wymuszenia na podejrzanym łożenia na utrzymanie dziecka".

Obciążenie dla prokuratorów i policjantów

Szefowa Prokuratury Rejonowej Kraków Podgórze potwierdza w rozmowie z TOK FM, że liczba zawiadomień w sprawie niepłacenia alimentów w jej jednostce od stycznia znacznie wzrosła.

- Wpłynęło do nas prawie 500 takich zawiadomień. Są składane głównie przez Urząd Miasta Krakowa - mówi prokurator Agnieszka Nowak. I dodaje, że jest to znaczne obciążenie pracą i dla prokuratorów, i dla funkcjonariuszy policji, bo śledczy zlecają wykonywanie poszczególnych czynności (np. przesłuchania) - właśnie policji.

- To są kompletne zawiadomienia, często z dołączonymi dokumentami. Jeśli do nas trafiają, musimy im nadawać stosowny bieg - dodaje Nowak.

Ogrom spraw związanych z niealimentacją i z art. 209 § 1 jest również w Prokuraturze Rejonowej Poznań Grunwald. Jej szefowa, Renata Brudło-Kałdyk przyznaje, że śledczy zostali nimi - kolokwialnie mówiąc - zalani.

- Na pewno nie są to tak czasochłonne i skomplikowane sprawy jak duże śledztwa gospodarcze, ale jednak wymagają poświęcenia im czasu. A jest ich taka ilość, że ciężko się wyrobić. Choć oczywiście staramy się, jak możemy - słyszymy w poznańskiej prokuraturze.

Jak dodaje prokurator, tylko z jednej dzielnicy - Jeżyce - w tym roku jest już około 300 takich spraw, do podziału między 9 prokuratorów.

- Pomaga nam policja, ale czynności wykonują też sami prokuratorzy, żeby przyspieszyć proces rozpoznawania tych spraw - mówi Brudło-Kałdyk.

Alimenty i ich ściągalność

W grudniu Ministerstwo Sprawiedliwości informowało, że ściągalność alimentów do państwowego Funduszu Alimentacyjnego wzrosła aż o 100 procent. Zmniejszyła się też liczba osób niepłacących swoich zobowiązań. Ale z ostatnich informacji InfoMonitora, po zauważalnych spadkach w dwóch ostatnich miesiącach 2017 r., w styczniu i lutym tego roku znów wzrosła roku liczba opiekunów niepłacących na dzieci i zgłaszanych do Rejestru BIG InfoMonitor.

Z udostępnionych danych wynika też, że w Polsce zasądzonych alimentów nie płaci ponad 314 tys.opiekunów. W sumie długi alimentacyjne wynoszą prawie 11,5 miliarda złotych.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM