"Od początku kadencji obserwuję element zastraszania". Poseł PO o tym, jak PiS chce zamknąć usta opozycji

Wg Tomasza Lenza, podległa min. Ziobrze prokuratura poświęca coraz więcej uwagi politykom PO, bo PiS zajrzała w oczy wizja przegranych wyborów.

Szef klubu PO Sławomir Neumann jest kolejnym - po Stanisławie Gawłowskim - prominentnym działaczem Platformy, którego oskarża prokuratura. Zbigniew Ziobro - prokurator generalny - na wniosek śledczych z Jeleniej Góry wystąpił o uchylenie mu immunitetu.

Chodzi o zdarzenia z czasów, kiedy Neumann był wiceministrem zdrowia. Zdaniem prokuratury, na skutek jego działań jedna z warszawskich klinik osiągnęła korzyści majątkowe w wysokości 13,5 mln zł.

- Prokuratura ministra Ziobry w sposób nadzwyczajny i nietypowy interesuje się tymi, a nie innymi politykami, czyli politykami opozycji. Wzywa ich na przesłuchania i oskarża o rzeczy, które wydarzyły się przed laty. Dotychczas prokuratorzy nie byli zainteresowani tymi osobami. Przewodniczący Neumann powiedział, że zrzeknie się immunitetu. W sądzie jest w stanie udowodnić, że sprawa jest dęta - komentował Tomasz Lenz (PO) w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Zdaniem posła, nie ma przypadku że właśnie teraz pojawiły się zarzuty wobec Neumanna, choć przed laty sprawa została umorzona. Nie ma też przypadku w tym, że prokuratorzy zajmujący się śledztwami smoleńskimi wezwali na przesłuchanie byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

- To nagłe zainteresowanie prokuratury politykami PO, po wybuchu afery z nagrodami, świadczy o tym, że Prawu i Sprawiedliwości zajrzała w oczy groźba przegrania wyborów parlamentarnych - uważa Lenz.

Czytaj też: "PiS i Szydło zachowali się jak chytra baba z Radomia". Sienkiewicz krytykuje nagrody rządu>>>

"Element zastraszania"

Poseł Platformy zasugerował, że rządzący od dawna próbowali wywierać presję na opozycję. - Obserwuję od początku kadencji element zastraszania wobec parlamentarzystów, którzy mają silną osobowości, odwagę. Do tych parlamentarzystów docierają informacje: uspokój się, nie zabieraj głosu, nie szukaj informacji niekorzystnych dla PiS, bo możemy cię oskarżyć - mówił w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM.

- Kto jest posłańcem tych wieści? - pytała Karolina Lewicka.

- To się czuje. Krzysztof Brejza ma już chyba trzy sprawy w sądzie. Ja kiedy na początku kadencji mówiłem o ochronie konstytucji, miałem 9-miesięczną kontrolę CBA. Badano moją działalności gospodarczą nawet w okresie studiów, sprzed ponad 20 lat . Nie mam nic do ukrycia, ale fakty są takie, że wobec parlamentarzystów PO próbuje się stosować działania, które są zastraszaniem, męczeniem czy wręcz opresją - jak w przypadku Stanisława Gawłowskiego, Sławomira Neumanna, Bronisława Komorowskiego czy Donalda Tuska - wyliczał Tomasz Lenz.

Czytaj też: "No ale nie było ośmiorniczek". Tak poseł PiS bronił wielotysięcznych nagród Szydło dla podwładnych>>>

Prokuratura będzie miała jeszcze więcej pracy?

Poseł zapewnił, że politycy Platformy nie przestraszą się aktywności prokuratury. I nadal będą pytać o pieniądze, którymi rządzący się sowicie nagradzają.

- Dowiedzieliśmy się, że w rządzie istniał zalegalizowany system nieuczciwych nagród. Bo zgodnie z przepisami: pracodawca musi określać, za co nagrody są przyznane. A pani premier Szydło utworzyła "lewe" pensje.Okazuje się, że wojewodowie przyznawali nagrody sobie i swoim pracownikom. Dowiadujemy się, że gabinety polityczne przy ministrach przyznawały sobie nagrody. Chcemy, żeby opinia publiczna się dowiedziała kto, komu, ile nagród dał - stwierdził gość TOK FM.

Brejza o premiach dla ministrów: Taka jest twarz PiS. Pazerna i chytra

DOSTĘP PREMIUM