Nawet dwa lata czekania na 500+. Gdy jeden z rodziców pracuje za granicą, postępowania się ciągną

"Czy sprawy o 500+, gdy rodzic pracuje za granicą, są tak karkołomnie trudne?" - pyta słuchaczka TOK FM, która czeka już siedem miesięcy. W jej sytuacji są tysiące osób w całej Polsce, a szans na poprawę nie widać.

Pani Natalia na decyzję w sprawie 500+ czeka już siedem miesięcy. Ona pracuje w Polsce, mąż - w Irlandii, ich córki chodzą do szkoły w Warszawie.

"Wnioski o 500+ na drugie dziecko składało się w sierpniu 2017 r., od tej pory nie mam żadnej informacji o decyzji. Podkreślam, że mąż w Irlandii nie pobiera żadnych świadczeń socjalnych związanych z dziećmi, co deklarowałam we wniosku" - pisze w liście do Radia TOK FM pani Natalia. "Wiem, że w podobnej sytuacji są tysiące kobiet i mężczyzn. Na jakąkolwiek odpowiedź czeka się po kilka miesięcy. Pytam się, chyba już sama siebie, czy takie sprawy jak moja są naprawdę tak karkołomnie trudne, że trzeba je rozpatrywać tak długo? Popieram program 500+, ale wydaje mi się, że zachwyt nad systemem wypłat przez rząd jest grubo przereklamowany!".

Przeczytaj też: Negatywny efekt 500 plus jest najsilniejszy u słabo wykształconych. "Coraz mniej kobiet rozpoczyna pracę"
 

Do grudnia 2017 roku sprawą 500+ w przypadku rodziców, z których jeden pracuje w Anglii, Niemczech czy Irlandii zajmowali się urzędnicy marszałków. Od stycznia się to zmieniło - wszystko przeszło w gestię wojewodów. Dzięki temu miało być lepiej i szybciej, ale na dziś - jak wynika z danych, które zebraliśmy - niestety wciąż nie jest. W poszczególnych województwach są tysiące spraw, takich jak ta pani Natalii. Co więcej - ogrom z nich dotyczy jeszcze wniosków złożonych przez rodziców w roku 2016.

Wojewodowie próbują przyspieszać tempo pracy

W Warszawie marszałek przekazał wojewodzie prawie 15 tys. spraw (dotyczących świadczenia 500+ i zasiłków rodzinnych), przy czym w około połowie postępowania nie były nawet rozpoczęte. - Obecnie rozpatrujemy sprawy w kolejności od najstarszych do najnowszych, z zastrzeżeniem, że jeżeli dana osoba ma nierozpatrzone sprawy z kilku obszarów i z różnych okresów zasiłkowych lub świadczeniowych, to rozpatrujemy wszystkie sprawy klienta kompleksowo - informuje Ewa Filipowicz, rzecznik wojewody mazowieckiego.

Mówiąc inaczej, jeśli pani Kowalska ma nierozpatrzony wniosek o 500+ jeszcze z 2016 r., to urzędnicy rozpatrzą go wraz ze wszystkimi innymi złożonymi przez nią wnioskami. Co ważne, wypłata pieniędzy nastąpi z wyrównaniem, chociaż bez odsetek (bo tych prawo nie przewiduje). Urzędnicy z Mazowsza podkreślają, że problemy z długim oczekiwaniem na decyzję wynikają z ogromnej liczby takich spraw, ale również z tego, że część dokumentów jest niekompletna.

By to zmienić, wojewoda mazowiecki zorganizował szkolenie dla jednostek samorządu terytorialnego z całego Mazowsza, dotyczące tego, jak powinny wyglądać prawidłowo przygotowane dokumenty. - W najbliższych tygodniach planowana jest też przeprowadzka Wydziału Polityki Społecznej do nowego budynku w centrum Warszawy, w alejach Jerozolimskich, co również poprawi jakość obsługi klientów - słyszymy w biurze prasowym urzędu. Urzędnicy dodają, że zwiększono również liczbę osób, które przy tym pracują. - Obecnie zespół pracujący przy koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego liczy 34 osoby, w tym pracownicy oddelegowani z innych oddziałów - zapewniają przedstawiciele wojewody.

Jeszcze trudniejsza sytuacja jest w Krakowie

Małopolski Urząd Wojewódzki w styczniu przejął od marszałka prawie 70 tys.spraw, w tym ponad 21 tys. niezałatwionych wniosków o 500+. - Najwięcej sił i środków przeznaczamy obecnie na załatwienie wniosków o ustalenie prawa do świadczeń wychowawczych za okres zasiłkowy 2016/2017. Wnioski o 500+ załatwiamy wraz z innymi wnioskami tej samej rodziny - przekazał nam Paweł Gofron z biura wojewody małopolskiego. Jak dodał, w I kwartale 2018 roku udało się rozpatrzyć 1623 takie wnioski. To jednak wciąż kropla w morzu potrzeb. Przy obsłudze tego zadania pracują 73 osoby.

Trudna sytuacja jest też w wielu innych polskich miastach. Długi czas oczekiwania na decyzję wynika z ogromu wniosków do rozpatrzenia, ale nie tylko. - Złożoność postępowań w ramach wniosków 500+, które objęte są koordynacją systemów zabezpieczenia społecznego, polega na konieczności porównywania 500+ do wysokości zagranicznych świadczeń, a nie tylko samego ustalenia uprawnienia. Dodatkowym elementem jest konieczność tłumaczenia dokumentów. Często też nie posiadamy żadnych informacji na temat miejsca pracy i zamieszkania za granicą jednego z rodziców - przekazał nam Adrian Mól, rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego.

Na odpowiedź z zagranicy się czeka. Nawet do 2 lat

W części spraw urzędnicy mogliby działać szybciej, ale muszą czekać na odpowiedź z instytucji zagranicznej. - Jest to wielomiesięczne oczekiwanie. Bez tego nie można zakończyć postępowania administracyjnego i wydać decyzji - informuje Małgorzata Nowak z Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim. Tu do rozpoznania jest aktualnie około 6 tys. spraw- na razie wydano jedynie 750 decyzji. - Z uwagi na znaczne zaległości prosimy klientów o cierpliwość oraz dziękujemy za wyrozumiałość i współpracę - dodaje M. Nowak.

Z informacji uzyskanej z Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie wynika, że czas oczekiwania na decyzję w sprawie 500+ może wynieść nawet do dwóch lat. - Najdłuższe okresy oczekiwania na wydanie decyzji są w sprawach wymagających przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego przed instytucją zagraniczną, gdzie okres oczekiwania wynosi od 6 miesięcy do dwóch lat, a nawet dłużej - słyszymy od Bożenny Ulewicz, rzecznika Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie. 

Na Podkarpaciu wojewoda dostał od marszałka 8,5 tys. spraw o 500+, przy czym od stycznia wydano już prawie 2 tys. decyzji. Problemy są też we Wrocławiu. - Dokładamy starań, aby decyzje wydawać tak szybko, jak to możliwe. Sprawa przejętych zaległości i duża liczba spraw do rozpatrzenia powoduje jednak, że jest to proces, który musi być rozłożony w czasie - to odpowiedź urzędników z Wrocławia. Z kolei w Lublinie na ponad 6 tys. przejętych spraw wydano do tej pory około tysiąca decyzji. By proces usprawnić, zorganizowane zostanie szkolenie dla pracowników urzędów gmin. Mają na nim dostać tzw. checklist'ę, by przy przyjmowaniu wniosków od rodziców po kolei sprawdzić, czy są wszystkie dokumenty i wszystkie dane. 

Przeczytaj też: Biskupi naciskają na rząd PiS w sprawie katechetów. Abp Głódź: Sami uczniowie tego pragną

Na tle Polski pozytywnie wyróżnia się Białystok - wojewoda przejął od marszałka zaledwie 540 wniosków, ogromna większość z nich już zakończyła się wydaniem decyzji. - Postępowanie administracyjne w sprawie 500+ jest u nas realizowane w terminie jednego miesiąca, co jest regułą. Jedynie w przypadkach szczególnie skomplikowanych w terminie do dwóch miesięcy - informuje Roman Czepe, doradca wojewody podlaskiego.

Dodajmy, że nie wszystkie wnioski o 500+ kończą się pozytywną decyzją administracyjną. Bywa, że wniosek zostaje przesłany wraz z decyzją tymczasową do instytucji kraju w pierwszej kolejności właściwego do wypłaty świadczenia. W takiej sytuacji wojewoda może wypłacić różnicę między świadczeniem w kraju X a polskim 500+ (tzw. dodatek dyferencyjny). - Jednak dopiero po udzieleniu odpowiedzi przez instytucję zagraniczną  - podkreśla rzecznik wojewody podkarpackiego, Małgorzata Waksmundzka-Szarek.

DOSTĘP PREMIUM