Rzecznik Kukiz'15 przyznaje, że mieli też złych kandydatów. "Nasz pomysł na wybory jest innowacyjny"

- My postrzegamy rolę opozycji nie jako całkowite przeciwieństwo rządzących, bo wtedy to jest ślepa opozycja. A jak jest ślepa, to i głupia - mówi poseł Jakub Kulesza, rzecznik Kukiz'15.

Roch Kowalski, TOK FM: Panie pośle, jakie plany ma ugrupowanie Kukiz’15 na nadchodzące wybory samorządowe?

Jakub Kulesza, rzecznik Kukiz’15: Przede wszystkim otwarcie samorządu na obywateli nieuwikłanych w lokalne układy partyjne. Naszym głównym celem rozbicie układów cementowanych przez partie polityczne, które są finansowane z naszych kieszeni.

Jako ugrupowanie jesteście w znacznie trudniejszej sytuacji. Partie mają swoje struktury w regionach, członków, działaczy. W jaki sposób będziecie wyłaniać kandydatów, którzy wystartują z waszych list?

- Właśnie dlatego jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji. Partie traktują wybory samorządowe jak okazję do nakarmienia swojego aktywu. Ludziom, którzy pomagali w kampanii parlamentarnej, teraz trzeba dać jakieś stanowiska, miejsca pracy, zlecenia. Niestety tak wyglądają realia polityki lokalnej.

My nie mamy wieloletnich struktur osadzonych w samorządach i stawiamy na środowiska obywatelskie, które chcą iść do samorządu po to, żeby coś w swoim regionie zmienić. Dzięki temu nie mamy ani związanych rąk, ani aktywu partyjnego do wykarmienia i możemy współpracować z lokalnymi, obywatelskimi środowiskami.

Na państwa stronie jest ankieta do wypełnienia. Można się zgłosić jako kandydat na odpowiednim szczeblu samorządu. Jak zweryfikujecie państwo tych ludzi?

- Nasz pomysł na te wybory jest bardzo innowacyjny. Nie słyszałem, żeby jakiekolwiek inne ugrupowanie stosowało ten zabieg.

To prawda. Pytanie, na ile skuteczne.

- Skuteczne, co pokazały wybory parlamentarne.

Gdyby nie otwarty system naboru, nie stworzylibyśmy list  po sukcesie wyborczym Pawła Kukiza w 2015 roku.

Wtedy też była otwarta ankieta, w której każdy mógł się zgłosić i wyrazić chęć startowania. Dzięki temu mamy wielu niezależnych, aktywnych i kompetentnych posłów.

Ta "innowacyjna" procedura doprowadziła też do wejścia narodowców do Sejmu.

- Jest wiele osób o poglądach narodowych, które bardzo ciężko pracują i bez których nie wyobrażam sobie Sejmu. Gdyby nie ta weryfikacja internetowa, jeden z najbardziej pracowitych posłów obecnej kadencji, Tomasz Rzymkowski, nie byłby posłem.

Armia Krajowa kłamała? "Oczywiście!". Poseł Kukiz'15 broni Brygady Świętokrzyskiej NSZ

Z drugiej strony posłem jest Robert Winnicki.

- Jest ryzyko, oczywiście. Możemy się ograniczyć tylko na kandydatów partyjnych, ale w tym przypadku selekcja jest z pewnością negatywna. Mieliśmy kandydatów i pozytywnych, i negatywnych, ale na pewno jest różnorodnie.

To w jaki sposób weryfikujecie państwo swoich kandydatów w wyborach samorządowych?

- Jest cykl rozmów, spotkań. Mamy powołanych pełnomocników wojewódzkich i powiatowych. Sam w przyszłym tygodniu rozmawiam z kandydatami na kandydatów na prezydenta Lublina. Jest ich kilku.

Myślę, że to bardzo dobrze, że obywatele mają w szansę wystartować i dostać poparcie trzeciej siły politycznej w kraju.

Uda wam się zarejestrować listy we wszystkich województwach, do wszystkich sejmików?

- To jest akurat najmniejsze zmartwienie…

A jakie jest największe?

- Dużym zmartwieniem są niektóre, zwłaszcza mniejsze, gminy.

Za mało kandydatów?

- Za mało. Już nawet nie chodzi o radnych. Chodzi bardziej o wójtów. Bardzo często taka gmina, biorąc pod uwagę wszystkie instytucje gminne, wszystkie spółki komunalne, jest największym pracodawcą.

Wystarczy, że wójt da sygnał, że jeżeli ktokolwiek inny zostanie wybrany, to zrobi czystkę kadrową, i wszyscy zatrudnieni w sektorze publicznym oraz ich rodziny walczą o to, by ich wójt został, nawet jeśli jest niekompetentny. To jest duży problem. Naszym celem jest podnoszenie aktywności obywatelskiej, pokazanie, że każdy może wystartować.

Co z wyborami prezydentów większych miast? Tam też wystawiacie kandydatów?

- Z pewnością.

A w Warszawie?

- Jako trzecia siła polityczna jesteśmy zobligowani przez swoich wyborców, żeby wystawić kandydatów na prezydenta nie tylko w Warszawie, ale w każdym wojewódzkim mieście.

To kogo trzecia siła polityczna wystawi w Warszawie?

- Myślę, że poinformujemy wszystkich o naszej kandydaturze jak tylko pierwsza i druga siła polityczna przedstawią swoje kandydatury.

Druga siła polityczna, połączona z czwartą siłą, już przedstawiła. Pierwsza zdaje się, że też już wybrała.

- Czekamy na ostateczne potwierdzenie…

To ja czekam na pana deklarację. Kogo trzecia siła polityczna wystawi w Warszawie?

- Czekamy na pierwszą i drugą siłę. Zobaczymy.

Jak po ponad dwóch lata kadencji ocenia pan działalność Kukiz’15 w parlamencie?

- Mało która siła do tej pory w historii polskiego parlamentaryzmu podejmowała się tak wielu inicjatyw legislacyjnych, nawet wiedząc, że z góry są skazane na porażkę.

Mamy taki system totalnych rządów wygranego.

Niezależnie od tego, kto rządzi, projekty opozycji są wrzucane do zamrażarki albo są od razu odrzucane.

Zgłosiliśmy ponad 80 projektów, łącznie z uchwałami. Większość była odrzucona, ale wpłynęliśmy przez to na debatę publiczną, nawet biorąc pod uwagę to, że nie mamy zaprzyjaźnionych mediów, tak jak pierwsza i druga siła polityczna.

Nie czujecie się państwo oszukani jako klub? Wielokrotnie głosowaliście za kontrowersyjnymi ustawami Prawa i Sprawiedliwości, a PiS się na was nie ogląda. Na przykład ostatnio rządzący złożyli własny wniosek dotyczący powołania komisji śledczej ds. VAT, kiedy w Sejmie czeka państwa projekt.

- To oszustwo, ale mnie nikt niczego nie obiecywał. Ja się niczego po rządach i ugrupowaniu PiS nie spodziewałem, więc się oszukany nie czuję.

Nie szkodzi wam bliska współpraca z PiS?

- Nie wiem, o jakiej współpracy pan mówi.

W głosowaniach nad ustawami sądowymi, o Trybunale…

- Głosowałem przeciw.

Rozumiem, że nie macie dyscypliny partyjnej.

- Część posłów się wstrzymała przy ustawach sądowych, bo mamy negatywną ocenę systemu sądownictwa, ale to nie oznacza, że popieramy projekt PiS.

Część waszego klubu popiera też kandydatów PiS do Trybunału Konstytucyjnego, którzy są zgłaszani na już obsadzone stanowiska, zgłosiliście własnych kandydatów do nowej KRS…

- Były zgłoszenia, ale do mnie jako do posła nikt nie przychodził z żadną propozycją współpracy. My postrzegamy rolę opozycji nie jako całkowite przeciwieństwo rządzących, bo wtedy to jest ślepa opozycja. A jak jest ślepa, to i głupia. Dopuszczamy możliwość poparcia jakiejś ustawy. To nie oznacza, że jest nam blisko do PiS.

DOSTĘP PREMIUM