"Do kitu takie solidarne państwo". Rodzice niepełnosprawnych chcą okupować Sejm do skutku

2-3 mld zł na "TVPiS", 4 mld na niepotrzebne Urzędy Pracy - politycy opozycji prześcigali się w TOK FM w pomysłach na to, skąd można wziąć pieniądze na pomoc niepełnosprawnym i ich opiekunom.

Protestujący rodzice dorosłych dzieci z niepełnosprawnościami czwarty dzień spędzają w Sejmie. I to mimo propozycji, jakie w piątek złożył im premier. Mateusz Morawiecki zapowiedział wprowadzenie daniny solidarnościowej - najlepiej zarabiający mieliby się w ten sposób składać na świadczenia dla najbardziej potrzebujących. Protestujący tę inicjatywę odrzucili i domagają się spełnienia ich dwóch podstawowych postulatów: zwiększenia renty socjalnej i wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego.

Czytaj też: Napisali do Kaczyńskiego, bo mają dość. Rodzice dorosłych niepełnosprawnych: PiS nie dotrzymał obietnicy

Projekty ustaw, które odpowiadają na postulaty, złożył klub Kukiz'15. Jego przedstawiciel, Marek Jakubiak, mówił w programie Wybory w TOK-u, że cała sytuacja jest dla niego przerażająca, tak jak porażająca jest kwota 300 złotych, o jakich mówią protestujące matki niepełnosprawnych.

Jeżeli państwo polskie ma być solidarne, o czym w co drugim zdaniu mówi pan premier, to ja chcę powiedzieć, że do kitu takie państwo, jeżeli dzieci niepełnosprawne muszą upominać się o środki na rehabilitację

- mówił poseł Jakubiak.

Opozycja wypomina też rządowi, że na swojej konwecji tydzień temu zapowiedział wydawanie kolejnych środków z budżetu, a na osoby z niepełnosprawnościami zabrakło:

Przed tygodniem to było tylko dbanie o dobry wizerunek, populizm, by stworzyć dobre wrażenie, a jak przyszło realizowanie postulatu, to już pojawił się problem

- mówiła wicemarszałek Barbara Dolniak z Nowoczesnej. Senator Marek Borowski wyliczał, że gdyby program 500+ został dedykowany dla najbardziej potrzebujących, wielodzietnych i ubogich rodzin, wówczas - w jego opinii - kosztowałby jedynie połowę z wydawanych dzisiaj na niego 23 mld zł rocznie. A drugą połowę można byłoby wówczas przeznaczyć na takie cele, jak chociażby postulaty rodziców dorosłych niepełnosprawnych.

Borowski wyliczał też, na jakich wydatkach można byłoby zaoszczędzić: jako pierwsze wymienił dotację budżetową do - jak nazwał telewizję publiczną - TVPiS, wg senatora chodzi o 2-3 mld zł. Jego zdaniem należało też zastanowić się, czy wydatek 500 mln zł "dla Czartoryskich" był w tym momencie konieczny.

Jakubiak do tych kwot dodawał ćwierć miliarda, jakie wydaje się na Ochotnicze Hufce Pracy, kolejne ćwierć miliarda - na Polską Fundację Narodową, czy ponad 4 mld zł na Powiatowe Urzędy Pracy, które - jak mówił - są utrzymywane, mimo że w Polsce bezrobocia praktycznie nie ma.

Wiem też, dlaczego premier Szydło nie pojawiła się w Sejmie. Bo chyba pamiętała, co mówiła w sierpniu 2015 roku na wiecu wyborczym, w internecie pojawiają się filmy z nagraniem tego wystąpienia. Krzyczała, tak jak to premier Szydło potrafi, na wysokim C, że to skandal z tymi dziećmi, że PO wycenia godność tych ludzi na 500 zł, my to uporządkujemy, my to zrobimy

- cytował senator Marek Borowski.

Przedstawiciel partii rządzącej próbował bronić propozycji premiera Morawieckiego wyjaśniając jednocześnie, że ostateczny kształt propozycji premiera nie jest jeszcze ustalony.

To jest na razie pewna koncepcja. Z założenia na pewno nie może ona dotyczyć osób, które dopiero wchodzą na rynek pracy czy przedsiębiorców, którzy dopiero rozpoczynają działalność

- mówił poseł Zbigniew Gryglas z PiS.

W przyszłym tygodniu mają się rozpocząć prace nad przygotowaniem projektu ustawy. Rodzice niepełnosprawnych pozostają zaś w Sejmie. Na razie perspektyw na porozumienie z rządem nie ma, bo opiekunowie odrzucili piątkowe propozycje premiera Mateusza Morawieckiego.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM