Porozumienie, czy próba politycznego rozegrania sprawy? Rząd PiS dzieli niepełnosprawnych

Od środy trwa w Sejmie protest niepełnosprawnych i ich rodziców. Dziś bez ich udziału rząd podpisał "porozumienie", częściowo obejmujące ich postulaty. W TOK FM usłyszeliśmy, że to dzielenie środowiska.

- To nie jest nasze porozumienie, to porozumienie rządu z rządem - mówili dziś protestujący w Sejmie rodzice dorosłych z niepełnosprawnościami. Minister Elżbieta Rafalska w Centrum Dialog, do którego wcześniej nieskutecznie próbowała "przeprowadzić" (to ważne, bo wówczas fizycznie opuściliby Sejm) protestujących, parafowała dokument, który ma rozwiązywać spory z przedstawicielami niepełnosprawnych. Mimo tego, że kilkanaście minut wcześniej przyjechała do Sejmu i od protestujących usłyszała, że ci jej propozycji nie przyjmują.

"Porozumienie" jednak podpisano

Rząd popisał więc dokument z częścią środowisk, które reprezentują osoby z niepełnosprawnościami. Zapisano w nim m.in. podwyższenie renty socjalnej do poziomu najniższej renty wypłacanej przez ZUS, ale zabrakło, postulowanego przez protestujących w Sejmie, wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 złotych.

Sygnatariusze nie chcieli źle...

Nie chcemy, żeby podpisanie porozumienia z rządem było postrzegane jako odbieranie głosu protestującym w Sejmie

- podkreślał w TOK FM jeden z sygnatariuszy porozumienia z rządem Robert Jagodziński, członek Krajowej Rady Konsultacyjnej ds. Osób Niepełnosprawnych i zarazem wiceprezes Fundacji Aktywnej Rehabilitacji.

Jagodziński tłumaczył, że Krajowa Rada Konsultacyjna to ciało, które reprezentuje osoby niepełnosprawne, pracodawców zatrudniających takie osoby, a także przedstawicieli resortów, które zajmują się problemami osób niepełnosprawnych. Przyznał, że dzisiejsze spotkanie, które zakończyło się podpisaniem "porozumienia" zostało zwołane ad hoc, w trybie pilnym, poza zwykłym harmonogramem prac rady.

Chciałem podkreślić, że podpisując porozumienie, zgodziliśmy się tylko na to, żeby w czerwcu i z początkiem lipca wprowadzić konkretne instrumenty wsparcia osób niepełnosprawnych. Zgodziliśmy się tylko na to. W żaden sposób nie traktujemy tego porozumienia jako rozwiązania problemów, tym bardziej za plecami strajkujących rodzin, rodziców osób niepełnosprawnych

- mówił w audycji Analizy w TOK FM Robert Jagodziński, podkreślając, że sam jest osobą niepełnosprawną oraz rodzicem i opiekunem niepełnosprawnego dziecka. Dodawał też, że na posiedzeniu była burzliwa debata, w której wielu uczestników podkreślało, że nie chce, by dokument służył do podważania sejmowego protestu.

Liczy się jednak to, co na papierze

- Ale o tym nie ma ani słowa w tej uchwale - mówiła prowadząca rozmowę Agata Kowalska. - W dodatku, jeśli przyjrzeć się nagłówkom w mediach takich, jak TVP Info, pojawia się jasne sformułowanie, że doszło do porozumienia. W związku z tym grupa sejmowa może czuć się pominięta, a siła ich oddziaływania została wydatnie zmniejszona. Nie rozumiem, skąd brała się w was nadzieja i takie przekonanie, że to nie wpłynie na szanse tych osób, które koczują w Sejmie - dodała.

Robert Jagodziński podkreślał, że jeśli rząd przedkłada propozycje, obowiązkiem Rady Konsultacyjnej jest się nimi zająć, analizować, zająć stanowisko i sprzeciwić się albo wyrazić dla nich poparcie, i to właśnie dzisiaj się stało. Przyznał też, że jako ekspert nie może zgodzić się z tezą, że dodatek w wysokości 500 zł rozwiąże problem rehabilitacji dorosłych osób niepełnosprawnych, jak mówił: Rada gra o więcej.

Nasz podstawowy postulat nie został zrealizowany

- mówiła tymczasem w Sejmie Aneta Rzepka, jedna z protestujących od tygodnia matek. Podkreślała, że w centrum Dialog nie było żadnych osób, reprezentujących sejmowy protest oraz że protestujący nie uznają podpisanego dokumentu. Jak dodawała inna z matek, Iwona Hartwich, to protestujący apelują do pani minister, by szybko zabrała się do pracy nad obu, nierozerwalnymi, jak mówiła, postulatami

Baliśmy się też, że już do Sejmu nie wrócimy

Alicja Jochymek z komitetu protestacyjnego osób niepełnosprawnych dodawała w audycji Analizy, że żadna z osób okupujących Sejm nie mogła wybrać się do centrum Dialog także dlatego, że później zapewne nie zostałaby już wpuszczona do gmachu parlamentu. Wspominała, jak po poprzednim proteście przez 2 lata obowiązywał zakaz wstępu protestujących do Sejmu. Dodawała też, że rząd prowadzi swoje działania, by skłócić protestujących ze społeczeństwem oraz skłócić środowiska niepełnosprawnych ze sobą.

Będą okupować Sejm do skutku

Rodzice zapowiadają, że Sejm opuszczą dopiero wtedy, gdy oba ich postulaty zostaną spełnione, a posłowie przyjmą odpowiednią ustawę. Najbliższa szansa 8 maja, bo dopiero wtedy rozpoczyna się, jedyne w tym miesiącu, posiedzenie. Zaś jutro o godzinie 10 przed Sejmem ma się odbyć wiec poparcia dla protestujących opiekunów osób niepełnosprawnych. Pikietę organizuje Ogólnopolski Strajk Kobiet.

Dotychczas w Sejmie z protestującymi spotkali się między innymi prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Na rozmowę z nimi nie znalazła natomiast czasu wicepremier do spraw społecznych, była premier Beata Szydło. Pojawiła się za to rzeczniczka rządu, Joanna Kopcińska. Po jej wizycie - opiekunowie dzieci niepełnosprawnych nie kryli łez i rozgoryczenia. Usłyszeli bowiem m.in., że żaden rząd nie zrobił dla nich tyle dobrego, ile robi rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM