Scheuring-Wielgus do Karskiego: Nie macie prawa robić tego referendum, staniecie przed Trybunałem

Możliwe referendum konsultacyjne w sprawie zmian w ustawie zasadniczej proponowane przez Andrzeja Dudę to wewnętrzna rozgrywka w obozie władzy - uważa Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej.

Podczas obchodów święta Konstytucji 3 maja prezydent Andrzej Duda zadeklarował, że złoży wniosek w sprawie referendum dotyczącego zmian w ustawie zasadniczej, choć nie podał na jakie pytania mieliby odpowiedzieć 10 i 11 listopada. Zarysował jednak, jaka może być ich tematyka - waluta, ochrona zdrowia, system rent i emerytur, oświata, pozycja i przywileje rodziny. 

- Pomysł konsultacji bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że to jest początek, który zwieńczy się tym, co przedstawiciele Kancelarii Prezydenta określają na rok 2021. Wtedy można by w trybie przewidzianym przez rozdział 12 obowiązującej konstytucji dokonać zmiany poszczególnych przepisów - mówił w audycji Wybory W TOK-u Tomasz Rzymkowski  z Kukiz'15.

Czytaj też: ''Referendum ws. konstytucji może być śmiertelnym zagrożeniem dla Dudy. Dziwię się, że do niego dąży''

Konstytucja się zestarzała?

O tym, że zmiana konstytucji jest potrzebna, przekonywał też Karol Karski, europoseł PiS. Mówił, że należy dyskutować nad zmianami w konstytucji, ponieważ, jak uważa, obecna konstytucja jest w małym stopniu legitymizowana demokratycznie. - Została przyjęta przez Sejm II kadencji, który był najmniej reprezentatywnym demokratycznie Parlamentem w wyniku przedziwnej ordynacji wyborczej. Do tego w referendum zadecydowała wtedy mniejszość społeczeństwa - argumentował.

Przypomniał też, że obowiązującą konstytucję przyjęto, kiedy Polska nie była jeszcze w UE.

- Niech pan nie podważa ważności tej konstytucji, każdy Polak miał prawo wziąć udział w referendum i ją odrzucić - apelowała prowadząca audycję Dominika Wielowieyska.

Przeciwna organizowaniu referendum jest Joanna Scheuring-Wielgus  z Nowoczesnej. Zapowiedziała, że nie weźmie w nim udziału.

- Zwykłymi ustawami PiS zmienia ustawę zasadniczą, nie ma na to naszej zgody. Prezydent Duda łamie konstytucję. Nie wezmę udziału w spektaklu, który Andrzej Duda organizuje dla swoich politycznych celów. Chce pokazać Jarosławowi Kaczyńskiemu, że jest najlepszym kandydatem na następną kadencję prezydencką. To walka między obozem prezydenckim i obozem PiS. Prezydent za 100 mln. zł, bo tyle ma kosztować referendum,  chce sobie zorganizować kampanię - oceniła posłanka.

- Nie macie moralnego prawa organizować takiego referendum i staniecie wszyscy przed Trybunałem Stanu - zwróciła się do europosła Karskiego.

Organizacyjne wyzwanie

Przeciwnikiem referendum jest też Maciej Konieczny  z Partii Razem. - Prezydent Duda kontynuuje tradycję zapoczątkowaną przez prezydenta Komorowskiego, czyli organizuje referendum kompletnie od czapy. W Polsce wyszło tylko jedno referendum, dotyczące kwestii dyskutowanej w naszym kraju przez lata, czyli wejścia Polski do UE. Społeczeństwo było dobrze poinformowane. Teraz mówimy o zabiegu PR-owym prezydenta, który chce w referendum umieścić 10 pytań o różnym poziomie skomplikowania. Dotyczą z jednej strony kwestii systemowych i administracyjnych, z drugiej kwestii wartości. Spodziewam się klęski frekwencyjnej. Będziemy mieli wynik, który nie jest reprezentatywny, to tylko utrudni dyskusję.

- Ale może to będzie świadczyło o tym, że Polacy ni są zdeterminowani, żeby konstytucję zmieniać, bo akceptują obecną? - pytała Dominika Wielowieyska.

Maciej Konieczny zauważył jednak, że referendum to duży wysiłek organizacyjny i finansowy. Przypomniał też. że ma ono odbyć się tydzień po wyborach samorządowych, co do których pojawiły się obawy, czy uda się je przeprowadzić w nowej formie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM