O mało nie dostała zawału: wyliczyli jej 134 zł emerytury. Dlaczego ZUS to robi?

Pani Zofia* ma 62 lata. Od 35 lat wychowuje niepełnosprawnego syna, który jest całkowicie niesamodzielny. Gdy dostała pismo z ZUS, była załamana. Od nas dowiedziała się, że... nie ma się czym przejmować.

Słuchaczka TOK FM przed urodzeniem syna była pielęgniarką. Przez cztery lata pracowała w szpitalu w małej miejscowości na północy Polski. Po porodzie musiała jednak z pracy zrezygnować. Syn ma dziś 35 lat, nie chodzi, potrzebuje stałej opieki rodziców.

– Przez wszystkie lata nie miałam urlopów, wolnych weekendów czy wakacji. Ale nie narzekam – podkreśla nasza rozmówczyni. Stara się zapewnić dorosłemu już dziecku godne i dobre życie.

Tak jak inni rodzice, pani Zofia dostaje świadczenie pielęgnacyjne na syna. Dziś jest to prawie 1500 zł, wcześniej było dużo, dużo mniej. Od tego świadczenia składki na ZUS przez lata opłacała za nią opieka społeczna.

Z ZUS przychodzi pismo, które o mało nie powoduje zawału

Nasza słuchaczka osiągnęła już wiek emerytalny, co oznacza, że - przynajmniej w teorii - mogłaby przejść na emeryturę. Ale gdy dostała pismo z ZUS, złapała się za głowę. - Bo jak miałabym żyć za 134 zł? - pyta retorycznie. A właśnie taka kwota znalazła się w "Informacji o stanie konta ubezpieczonego". Pani Zofia o mało nie dostała zawału, były łzy i ogromny stres. I powtarzające się pytanie: "Czym sobie na to zasłużyłam?"

134 zł to nie faktyczna emerytura, ale tego ZUS już nie wyjaśnia

Cały problem w tym, że w przesłanym z ZUS piśmie (takie pisma dostaje co roku większość z nas) nie było wyjaśnień, że to nie jest rzeczywista kwota emerytury do wypłaty. Prognoza nie uwzględnia bowiem szeregu informacji o nas, w tym naszych składek w OFE. W efekcie - jest to kwota, która często nijak ma się do rzeczywistości, a budzi tylko niepotrzebne emocje.

Prognoza to nie decyzja o emeryturze


Jak tłumaczy nam rzeczniczka ZUS w Lublinie, Małgorzata Korba, osoby, którym w tej prognozie wychodzą bardzo niskie kwoty, powinny pójść do ZUS, do doradcy emerytalnego i zapytać o szczegóły. Bo być może należy im się zagwarantowana przez państwo emerytura minimalna. – Trzeba bowiem pamiętać, że dla osób, które zgromadziły niewiele składek jest zawarta w przepisach określona gwarancja – mówi Korba.

Emerytura gwarantowana - dla kogo?

– Jeżeli taka osoba ma odpowiednio długi staż ubezpieczeniowy, to bez względu na to, ile składek zgromadziła na swoim koncie w ZUS, podwyższamy jej emeryturę do kwoty gwarantowanej. W tym momencie jest to 1029,80 zł brutto – tłumaczy rzeczniczka ZUS. Ten odpowiednio długi staż ubezpieczeniowy to 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Osobami, które mogą liczyć na emeryturę gwarantowaną są m.in. właśnie rodzice osób niepełnosprawnych.

Dlaczego tych informacji nie ma w wysyłanych do nas pismach?

- Takie informacje nie są zawarte w "Informacji o stanie konta", przesyłanych co roku do ubezpieczonych z tego względu, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy dana osoba w przyszłości będzie miała odpowiednio długi, wymagany staż ubezpieczeniowy czy nie. Dlatego tak naprawdę dokładna informacja o tym, jak wysoka będzie nasza emerytura, znajdzie się dopiero w decyzji o jej przyznaniu - mówi Korba.

Dziś już wiemy, że pani Zofia, jeśli zrezygnuje ze świadczenia pielęgnacyjnego na syna, powinna dostać emeryturę gwarantowaną, bo ma odpowiednio długi okres składkowy (w jej przypadku jest to 25 lat).

Na dziś w skali kraju ośrodki pomocy społecznej opłacają składki emerytalno-rentowe za opiekunów dzieci niepełnosprawnych. Dotyczy to blisko 154 tysięcy osób (dane na koniec roku 2017).

*Imię słuchaczki na jej prośbę zostało zmienione

DOSTĘP PREMIUM