Tu nie chodzi o dobro dzieci - ekspertka o planowanej nowelizacji ustawy o wsparciu rodziny

- To jest tak naprawdę pomysł nagradzania udanego obrotu dzieckiem i karania, jeżeli ten obrót nie jest zbyt wydajny - Anna Krawczak z UW komentuje planowaną nowelizację ustawy o wsparciu rodziny.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej planuje nowelizację ustawy o wsparciu rodziny. Nie wiadomo jednak, na podstawie jakich danych stwierdziło, że dzieci odebrane rodzicom biologicznym, powinny do nich jak najszybciej wracać - a właśnie temu ma ona sprzyjać.

Dzieci nie odbiera się z biedy

Jak mówiła TOK FM Anna Krawczak, antropolożka z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW, w Polsce dzieci odbierane są rodzinie dość późno. 

- Nie jest tak, że dzieci są odbierane pochopnie i bez przyczyny. Tak naprawdę raczej mamy inklinację do tego, żeby odbierać dzieci na bardzo późnym etapie, kiedy niestety maleje szansa na reintegrację, dlatego że np. sytuacja przemocy, czy uzależnień rodziców jest już tak pogłębiona, że wyciągnięcie rodziny z utrwalonej już sytuacji nieprawidłowości jest bardzo trudne - tłumaczy antropolożka. 

Krawczak uspokajała, że dzieci nie odbiera się też w Polsce z biedy. Tłumaczyła, że asystenci wkraczają do rodzin na etapie zaniedbań i próbują pomóc przywrócić ich normalne funkcjonowanie. - Pomagają ustalać kwestie wydatków, załatwiać sprawy urzędowe, informują o możliwych do uzyskania świadczeniach. Jeśli mimo wszystko nie udaje się poprawić sytuacji, wówczas decyzją sądu dziecko jest odbierane biologicznym rodzicom i trafia do domu dziecka albo rodziny zastępczej, jeśli nie ukończyło jeszcze 10 roku życia - wyjaśniała.

I w tym miejscu mają pojawić się zmiany, które chce wprowadzić ministerstwo. 

Kary i nagrody dla gmin

Nowelizacja ustawy zakłada, że pobyt dziecka w rodzinie zastępczej będzie współfinansowany przez gminę. W pierwszym roku gmina będzie płaciła 30 proc. kosztów utrzymania dziecka, w drugim 40 proc., a przez kolejne lata 50 proc. 

Jeżeli jednak dziecko powróci do rodziców biologicznych przed upływem roku, powiat zwróci określoną część środków uprzednio przekazanych przez gminę. Jednorazowo ma być to 20 proc. poniesionych wydatków. Natomiast w sytuacji, gdy dziecko nie wróci do rodziców biologicznych w ciągu 12 miesięcy, gmina zobowiązana będzie do współfinansowania kosztów ponoszonych przez powiat w wysokości 40 proc. utrzymania dziecka.

Dodatkowo wpłaci również na rzecz powiatu kwotę stanowiącą 10 proc. wydatków poniesionych na dziecko w roku poprzednim. 

- Autorzy uzasadnienia używają w jego dalszej części pojęć kara i nagroda, wskazując na to, że zadaniem państwa i tej ustawy będzie karanie gmin, które są zbyt opieszałe w przywracaniu dzieci rodzinom biologicznym. Nagrody będą zaś przeznaczone dla gmin, które wpłyną na powiaty, aby w ciągu jednego roku od odebrania dziecka z rodziny, to dziecko z powrotem się w niej znalazło - wyjaśnia Krawczak i dodaje:

- Autorzy nowelizacji mają widocznie przekonanie, że jeżeli dziecko wróci do rodziny biologicznej przed upływem roku, to będzie to oznaczało, że powiat wywiązuje się właściwie z pracy z rodziną.

Antropolożka podejrzewa, że skutkiem nowego zapisu będzie gwałtowne przywracanie dzieci rodzicom biologicznym, po to tylko, aby gmina mogła osiągnąć korzyść budżetową. 

Czytaj też: Kobietom będzie trudniej oddać dziecko do adopcji? "Nowy projekt to szantaż emocjonalny"

W Polsce brakuje monitoringu

- To jest tak naprawdę pomysł nagradzania udanego obrotu dzieckiem i karania, jeżeli ten obrót nie jest zbyt wydajny i nie zamknie się w ciągu roku. Tutaj nie chodzi o to, że ktokolwiek jest krytykiem powrotu dziecka do rodziny biologicznej, tylko o to, żeby ten powrót miał w ogóle sens, musimy się upewnić, że problemy, które zostały w rodzinie zdiagnozowane, zostały zlikwidowane - mówiła Krawczak. 

Zwróciła też uwagę na fakt, że w Polsce nie prowadzi się należytych statystyk, ani monitoringu losów dziecka raz odebranego rodzinie biologicznej. Nie istnieją również mechanizmy monitoringu dzieci, które do rodziców biologicznych po pewnym czasie wracają. Nie ma więc żadnych danych dotyczących poprawy lub pogorszenia sytuacji dziecka, które wraca do swojej biologicznej rodziny.  Wiadomo jedynie, że obecnie dzieci nieprzebywających ze swoimi biologicznymi rodzinami jest ponad 70 tys. 

W jej ocenie nowelizacja nie wprowadza żadnych mechanizmów, które zapewniałyby bezpieczeństwo dziecka po powrocie do rodziców biologicznych. Brak w niej zapisów o monitorowaniu jego losów, a także ewaluacji sytuacji, w której będzie się znajdować. 

W Wielkiej Brytanii w ciągu 5 lat od powrotu dziecka do rodziny biologicznej, 80 proc. dzieci wraca do systemu. 

Jakie są konsekwencje braku monitoringu? 

- Losy dzieci nie są monitorowane, więc nie wrócą one do tej samej rodziny zastępczej, w której już były, trafią do zupełnie nowego miejsca. Domy dziecka, między którymi będą się poruszać, nie będą wiedziały ile razy te dzieci już zostały odebrane rodzicom. W ogóle nie śledzimy losów dziecka. Nas w ogóle nie obchodzi los dzieci - mówi o sytuacji w Polsce Krawczak.  

Słuchaj: 

DOSTĘP PREMIUM