"Czy to nie jest wstrętne?" - Lewicka o decyzjach Kuchcińskiego wobec protestujących

Marszałek Kuchciński zakazał Jakubowi Hartwichowi i Adrianowi Glince wychodzenia z budynku sejmu. Doradca marszałka tłumaczył w TOK FM, że to wszystko dla ich bezpieczeństwa. Zupełnie inaczej widzi to Karolina Lewicka.

- Czy to nie jest wstrętne? - pytała prowadząca Wywiad Polityczny w TOK FM  prof. Waldemara Parucha, społecznego doradcę marszałka Marka Kuchcińskiego. Bo zakaz dla protestujących niepełnosprawnych to nie jedyna uciążliwość.

Ale według prof. Parucha nic złego się nie dzieje. - Patrzmy z innego punktu widzenia. Z racji tego, że protestujący znajdują się w budynku parlamentu, to władze Sejmu ponoszą odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo. Proszę zwrócić uwagę, że wychodzenie z budynku przez osoby w pełni niepełnosprawne, zagraża ich życiu - przekonywał.

Zakaz wychodzenia to nie wszystko. Marszałek nie wpuścił do protestujących ani 91-letniej Wandy Traczyk-Stawskiej, ani Janiny Ochojskiej. Inaczej niż w czasie protestu w 2014 roku - prowadzący protest nie mogą korzystać z sejmowej stołówki i łazienkę w hotelu sejmowym. Obowiązuje też zakaz otwierania okien przez niepełnosprawnych i ich opiekunów.

- W sejmie jest klimatyzacja, a Kancelaria Sejmu dostarcza protestującym pożywienie. Uruchomiono nawet palarnię dla pań, które opiekują się swoimi dziećmi - odpierał zarzuty prof. Paruch.

Kto eskaluje emocje?

Ale według Karoliny Lewickiej, wygląda tak "jakby Kancelaria Sejmu robiła wszystko, żeby protestujących upokorzyć".

W odpowiedzi doradca marszałka Kuchcińskiego apelował, by nie koncentrować się na "bolesnych szczegółach", bo one tylko "eskalują emocje".

- Każdy radykalny protest zawsze wiąże się z ogromną uciążliwością. Protestujący nie sprowadzili się do sejmu, mam nadzieję, by w nim zamieszkać. Nie będziemy tworzyć w sejmie warunków, w których się będzie mieszkać-protestując. Jest to protest. Protest jest radykalną formą uzewnętrzniania swoich racji, swoich interesów i swoich emocji - mówił w Wywiadzie Politycznym społeczny doradca marszałka.

Sejm odcięty od świata. Marszałek też

Decyzje dotyczące samych protestujących to zaledwie część obrazu, dotyczącego sytuacji w budynku - i wokół - sejmu.

 - Czy w Polsce mamy, a ja o tym nie wiem, stan wyjątkowy czy jest jakieś zagrożenie terrorystyczne? Czy dzieje się coś tak niepokojącego, że trzeba ustawiać zasieki i policjantów? - pytała Lewicka.

Bo nie pierwszy raz wokół parlamentu stoją policjanci, policyjne płotki.

Sejm zamknięty był 3 maja, choć tradycyjnie był to dzień dla tych, którzy chcieliby zwiedzić parlament. Zapadła też decyzja, że w tym roku nie będzie Nocy Muzeów w sejmie. Odwołano też posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży, odbywające się tradycyjnie 1 czerwca.

 - Jak pani sobie wyobraża  w sejmie trzeci szczyt przewodniczących parlamentów państw Europy Środkowej i Wschodniej zaplanowany na lipiec, w warunkach tego protestu, gdyby on uległ eskalacji i rozszerzeniu? Na przykład, gdyby zwiększyła się znacznie liczebność jego uczestników, gdyby nie było żadnej kontroli? - odpowiadał doradca Marka Kuchcińskiego.

Zdaniem Lewickiej, wizerunku sejmu i marszałka nie poprawia to, że Marek Kuchciński ni wyjaśnia swoich decyzji publicznie, nie rozmawia z dziennikarzami. - Marszałek się nie komunikuje, bardzo szkoda.  Nawet przed posiedzeniami nie ma briefingów, co było dobrą tradycją.  A jak jest sytuacja kryzysowa, tak jak w przypadku kryzysu grudniowego w 2016 roku, to ustami polskiego parlamentu jest marszałek Senat - Stanisław Karczewski. Bo marszałek Kuchciński chowa się za kotarą. Naprawdę gigantyczny wstyd. Ja bym się wstydziła, ale nie wiem, czy kategoria wstydu jest znana Kancelarii Sejmu i marszałkowi - stwierdziła dziennikarka TOK FM.

- Używa pan bardzo ostrych słów. One nie są adekwatne do sytuacji którą pani opisuje - przekonywał w odpowiedzi prof. Paruch.

Do tej pory dostępu do gabinetu marszałka pilnowała Straż Marszałkowska. Od wczoraj zamknięty jest korytarz - przegrodzony dużymi tablicami z okazji 550-lecie Parlamentaryzmu Rzeczypospolitej.

Czytaj też: "Biedak się zabarykadował". Z okazji 550-lecia Sejmu, do Kuchcińskiego można się dostać... oknem>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM