Pomnik smoleński w Krakowie? Małgorzata Wassermann: Nie będę o to występowała

- Ani ja, ani moje rodzeństwo, ani moi rodzice nie dzielimy ludzi. Jestem praktykującym katolikiem, ale to nie znaczy, że kiedykolwiek będę oceniała kogoś, kto nim nie jest - mówi Małgorzata Wassermann.

Roch Kowalski: Rozmawiamy w Krakowie. Jestem tu pierwszy raz od wielu lat. Piękne, historyczne miasto.

Małgorzata Wassermann: Bardzo piękne, ale przede wszystkim bardzo klimatyczne. Ma w sobie magię. Ten klimat tworzą nie tylko Rynek, Planty czy Kazimierz, ale przede wszystkim ludzie: mieszkańcy, studenci, turyści. Jesteśmy drugim największym ośrodkiem akademickim. Przyjeżdżają tutaj turyści z całego świata. Dalej powinno się dbać o to, aby wszyscy dobrze się tutaj czuli.

Ale po 16 latach wymaga zmiany?

- Ale nie w tych obszarach, gdzie wszystko działa dobrze. Te elementy wymagają kontynuacji. Są inne pola, która wymagają pewnej korekty. Mieszkańcy muszą poczuć, że wprowadzane zmiany są robione dla nich, dla ich komfortu i bezpieczeństwa. Na przykład dzisiaj się trwa spór na temat ograniczeń w parkowaniu w dzielnicy Podgórze, czy w centrum miasta.

Wydane zostały zakazy i ograniczenia, które owszem mają na celu pewne uporządkowanie ruchu w niektórych dzielnicach, ale nie można tego robić kosztem mieszkańców. Ludzie się skarżą, że nie mają gdzie zaparkować, a przedsiębiorcy, że stracą klientów. Mam wrażenie, że przy opracowywaniu nowej organizacji ruchu zapomniano właśnie o mieszkańcach. Kolejny problem, który zgłaszają np. biura turystyczne, to kwestia braku parkingów dla autokarów przyjeżdżających z turystami. Rodzice piszą o braku miejsc do parkowania, kiedy odwożą dzieci do szkół czy przedszkoli. Trzeba będzie się z tym uporać, ale należy to zrobić w sposób rozsądny. Nigdy jedna strona nie ma stu procent racji, trzeba wyważyć stanowiska.

To jeden problem. A z czym profesor Majchrowski jeszcze sobie nie radzi?

- Chciałby Pan, żebym ujawniła swój program, a na razie tego nie mogę, bo nie ma jeszcze oficjalnie rozpoczętej kampanii. Nie chciałabym dzisiaj, tego robić. Tym bardziej że ja i eksperci, do których się zwróciłam, jeszcze pracujemy nad szczegółami. Nie chciałabym, żeby mój program był zbiorem pustych haseł, tylko pakietem rozwiązań. Wszystko trzeba przeanalizować, przeliczyć, zmierzyć, sprawdzić, czy to jest możliwe.

Na co będzie chciała pani postawić? Na rozwój, na inwestycje, na kulturę, zabytki?

- Każda z tych dziedzin jest dla mnie ważna, bo jest ważna dla Krakowa. Polityka miasta w kilku aspektach wymaga korekty. Tak by ludziom żyło się, jak najlepiej, mam na myśli problemy doskwierające każdemu. To między innymi korki, czy jak już wspominałam brak miejsc do parkowania. Inwestycje są kluczowe dla rozwoju każdej aglomeracji, ale muszą być wyważone. Kraków to usługi, IT, branża turystyczna, ale na pewno nie przemysł, który może być uciążliwy dla mieszkańców.

Krakowskie zabytki to narodowe dobro i nie zabraknie na nie pieniędzy. Nie tylko w kasie samorządu. Będę walczyła o środki z budżetu  państwa. Instytucje kultury działają bardzo dobrze – festiwale robione przez KBF ścigają turystów, nowe muza czy repertuary teatrów stawiają Kraków na czele miast kultury w Polsce.   

Piękne miasto z tysiącami turystów, którzy w takiej liczbie zaczynają już być problemem.

- Kraków ma już wybudowaną infrastrukturę pod turystykę. To zapewnia bardzo duży dochód miastu i ludziom, którzy się z tego utrzymują. To są tysiące miejsc pracy. Na pewno turystyka to nasz wielki atut i należy to mądrze wykorzystywać. Nie chciałabym tego ograniczać. Miasto jest piękne, ale może być jeszcze piękniejsze.

A co z działalnością w mieście Ubera albo Airbnb?

- Należy stworzyć równe szanse dla wszystkich. Wszyscy powinni podlegać tym samym regułom. Nie może być sytuacji, w której jedna grupa jest uprzywilejowana.

Niezależnie od tego, trudno zapraszać do miasta, nad którym unosi się chmura smogu.

- Smog jest dzisiaj już nie tylko problemem Krakowa. Rząd przygotował program antysmogowy.

Który obejmuje głównie mniejsze miejscowości. Kraków na nim nie skorzysta.

- Przypominam, że Kraków leży w niecce, przez to duża część zanieczyszczeń w Krakowie to efekt złej polityki gmin wokół Krakowa. Zanieczyszczenia do nas napływają. Oczywiście jako prezydent Krakowa, na pewno będę mogła sporo spraw załatwić szybciej i łatwiej dzięki współpracy z rządem. 

Problem smogu wynika głównie z palenia w piecach, a nie z ruchu samochodowego. Pracujemy nad strategią, robimy wyliczenia, ale na pewno będziemy rozwijać program związany z termoizolacją, z wymianą pieców, z dopłatami.

Widzi Pani w Krakowie miejsce na pomnik smoleński?

- Na pewno jako córka Zbigniewa Wassermanna, jako osoba zainteresowana, o taki pomnik występować nie będę.

A jako prezydent miasta?

- Też nie. Odkąd dostałam się do parlamentu, nie angażuję się w tę sprawę. Obiecywałam w kampanii, że nie idę do polityki dla swoich prywatnych spraw. Zdałam się na pełnomocników i prawników. Nie ingeruję w to kompletnie.

Opozycja mówi, że kiedy Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy w poszczególnych miastach, to one przestaną być otwarte, tolerancyjne. Na ile Kraków, jeśli zostanie pani prezydentem, będzie konserwatywne?

- Kraków nigdy nie będzie zamknięty, zaściankowy i nietolerancyjny. To nowoczesne, tolerancyjne, europejskie miasto. Na pewno nie chcę tego zmieniać. Złego Prezydenta mieszkańcy zawsze mogą odwołać w referendum, które organizuje się na wniosek mieszkańców, lub gdy nie otrzyma absolutorium. 

To kwestie finansowe i organizacyjne, a ja pytam o kwestie światopoglądowe.

- Jestem w Prawie i Sprawiedliwości odłamem  najbardziej…

Liberalnym?

- Liberalnym i wolnorynkowym. To wynika z całej mojej drogi życiowej. Otworzyłam swoją kancelarię, nie dostając żadnej pomocy publicznej. Pamiętam, żeby były takie momenty, gdy od mamy pożyczałam pieniądze. Brakowało mi na ZUS, zwłaszcza na początku. Zaczynałam od zera. Firma stanęła na nogi dzięki mojej ciężkiej pracy. W kancelarii wykształciłam wielu aplikantów, a byli praktykanci dzisiaj na rynku funkcjonują samodzielnie.

Znam biznes od tej drugiej strony. Patrzę na gospodarkę z dwóch perspektyw. Z jednej jako prowadząca działalność, a z drugiej jako prawnik, który przez lata prowadził sprawy i udzielał porad ze wszystkich dziedzin. Reprezentowałam i pracodawców, i pracowników. Mam podejście wolnorynkowe, ale dostrzegam biedę i wiem, że szanse trzeba wyrównywać.

Nadal poglądy gospodarcze.

- Panie redaktorze ani ja, ani moje rodzeństwo, ani moi rodzice nie dzielimy ludzi. Jestem praktykującym katolikiem, ale to nie znaczy, że kiedykolwiek będę oceniała kogoś, kto nim nie jest. I nie dotyczy to tylko wyznania, ale innych spraw światopoglądowych. Jeśli ktoś mówi, że za mojej prezydentury Kraków będzie miastem zamkniętym, to opowiada bzdury.

Po pracach w parlamencie, w komisji ds. Amber Gold naprawdę chciałaby tu pani wrócić?

- Bardzo.

I bez problemu porzuci pani ławy poselskie?

- W ogóle nie jestem do nich przywiązana, a w polityce nie podoba mi się bardzo wiele rzeczy. 

DOSTĘP PREMIUM