Dziennikarka o śmierci radnego: Nie czuję się przekonana, że to było po prostu samobójstwo

Ciało głogowskiego radnego zostało znalezione 31 maja. Jako przyczynę śmierci sekcja zwłok wskazała uduszenie. Nie wiadomo, czy doszło do ingerencji osób trzecich. Jest coraz więcej pytań.

Prokuratura skłania się ku tezie o samobójstwie Pawła Chruszcza, ale sprawdza również możliwy udział osób trzecich.

Arsen i Zielone Przedszkole

Paweł Chruszcz był radnym od 2014 roku. - Jednym z najbardziej aktywnych. Był bardziej postrzegany jako społecznik niż polityk. On nie patrzył na to, czy sprawa dotyczy lewej, czy prawej strony, on się po prostu przejmował ludźmi i ich losem - mówiła, w programie Analizy, Karolina Baca-Pogorzelska, dziennikarka Dziennika Gazety Prawnej. Z radnym zetknęła się m.in. przy okazji badania przekroczonych w Głogowie norm arsenu. 

Tą kwestią Chruszcz zajmował się jeszcze zanim został głogowskim radnym. KGHM, który ma w Głogowie jedną ze swoich hut, utrzymywał, że odpowiada tylko za 30 proc. emisji pierwiastka, którego poziom w zeszłym roku zdecydowanie przekroczył tam dopuszczalne normy.

- Po wielu latach pracy właśnie m.in. Pawła Chruszcza, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w swoim raporcie o jakości powietrza na Dolnym Śląsku za 2017 rok przyznał, że rzeczywiście coś jest na rzeczy i chyba KGHM odpowiada za trochę więcej niż deklaruje - przypominała dziennikarka.

Chruszcz tropił afery. Kolejną była sprzedaż przez prezydenta Głogowa nieruchomości, na której znajdowało się przedszkole. Za 940 tys. złotych kupiła ją osoba prywatna. 

- Radny Chruszcz, podczas ostatniej sesji, zapytał prezydenta, dlaczego użył opcji bezprzetargowej i z czego wynikała kwota sprzedaży tego przedszkola. Według wycen analityków tego typu nieruchomość, w takiej lokalizacji, powinna kosztować przynajmniej dwa razy więcej - wyjaśniała Baca-Pogorzelska.
 
W odpowiedzi radny usłyszał, że dostanie dokumenty. Prezydent miasta sprawę zgłosił jednak do prokuratury. Zarzut? Znieważenie funkcjonariusza publicznego. 

"Czegoś się bał"

Rodzina i przyjaciele nie wierzą w samobójstwo. Wskazują, że w ostatnich dniach radny czegoś się bał i o coś się martwił.

- Rozmawiałyśmy z bardzo wieloma osobami, które z różnych stron znały Pawła Chruszcza, a nie znały się miedzy sobą. W rozmowach pojawiał się jeden wspólny wątek: od tygodnia, może dwóch, Paweł był ewidentnie inny. Urywał rozmowy telefoniczne, bardzo zdawkowo się zachowywał - tłumaczy Baca-Pogorzelska. Dodaje jednak, że jego bardzo bliski przyjaciel mówił z kolei, że radnemu zdarzało się i wcześniej tak zachowywać, gdy miał gonitwę myśli. 

Co mówi rodzina? -  Nie wierzą, żeby się tak po prostu targnął na własne życie, ale nie nie odrzucają wersji, w której ktoś wywierałby na radnym naciski, być może go szantażował - tłumaczy dziennikarka - Nie wiemy tego. Jest za wcześnie - dodaje.
  
Żona zgłosiła zaginięcie od razu, po tym jak mąż nie odebrał z przedszkola syna i nie odbierał telefonu. - To była sytuacja niesamowita, bo chodzi o jego młodszego niepełnosprawnego synka, który był jego oczkiem w głowie. To było tak niemożliwe dla żony, że od razu zgłosiła się na policję - wyjaśnia Baca-Pogorzelska. 

Bez wędek i bez profili

Radny Chruszcz był zapalonym wędkarzem. W dniu śmierci miał być na rybach, nie zabrał jednak z domu wędek. Z miejsca, w którym miał się znajdować, do dwóch kolegów wysłał mapkę, która wskazywała, gdzie jest. Była też prośba , żeby go z tego miejsca odebrali. Potem jednak napisał, że odbiór go z tego miejsca nie jest konieczny. Jego ciało znaleziono właśnie w tym miejscu. 

- Tyle, że sygnał telefonu wcześniej pokazywał logowanie się w zupełnie innym miejscu. Na podstawie tego sygnału policjanci wszczęli na początku poszukiwania 20 km dalej. Koledzy dostarczyli mapki policji dopiero, kiedy dowiedzieli się, że radny zaginął. Wcześniej nie byli zaniepokojeni. Jeden tylko na początku lekko się zdziwił: dlaczego on dzwoni do mnie, żeby go odebrać, skoro wie, że nie mam samochodu? - relacjonuje dziennikarka.

Kolejna zagadką są znikające profile radnego. Nie wiadomo kto i kiedy usunął jego profil na Facebooku. Konto na Twitterze było aktywne jeszcze w czwartek, czyli w dzień, kiedy znaleziono ciało. Wyłączony został również komunikator Messenger. 

Priorytet śledztwa jest bardzo wysoki, nieoficjalnie wiadomo, że o sprawie informowany jest premier, Mateusz Morawiecki, i minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro

Czy Karolina Baca-Pogorzelska, która od kilku lat znała radnego, wierzy w jego samobójstwo? 

Na razie dziennikarka nie jest w stanie przychylić się do żadnej wersji wydarzeń z powodu zbyt wielu znaków zapytania.

- Nie czuje się jednak przekonana tym, co wiem, że było to po prostu samobójstwo - podsumowała redaktorka Dziennika Gazeta Prawna w rozmowie w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM