Stadnina wątpi w szkodliwość malowania koni przez dzieci. Eksperci: Zwierzę to nie blok rysunkowy!

Niedawno jeden z hoteli wywołał burzę w internecie, bo pozwolił dzieciom malować kuce. Jedna ze stadnin koni nadal przekonuje jednak, że nie ma w tym nic złego. Czeka na "racjonalne argumenty".

Malowanie i przebranie kuców za pegaza i pszczołę było jedną z "zabaw", zorganizowanych na Dzień Dziecka w hotelu Pałac Alexandrinum. Zdjęcia z wydarzenia trafiły do internetu i wywołały oburzenie.

Sprawę skomentowała wtedy m.in. Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni. "Dzieci nauczyły się, że zwierzęta to zabawki... Co o tym myślicie?" - napisała na swoim facebookowym profilu.

Wśród komentarzy pojawiły się też głosy popierające tego rodzaju zabawę. Argumentowano, że farby, których użyto, nie mogły zaszkodzić zwierzętom.

Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni podkreślała jednak, że zarzuty dotyczą uczenia dzieci braku szacunku do zwierząt i ich przedmiotowego traktowania.

W reakcji na falę oburzenia, hotel wystosował oświadczenie, w którym zapewnił, że w jego zamiarach “nigdy nie leżało złe traktowanie zwierząt”, a całą sytuację nazwał "niefortunna 'zabawą'" i "nieprzemyślanym działaniem".

Czytaj też: Myśliwi grozili mistrzowi świata w psich zaprzęgach: "Chcesz, żeby trafiła cię kulka?"

Hotel zapewnił też, że sytuacja się nie powtórzy, oraz że unika on innych "szkodliwych działań" dla zwierząt.

Temat jednak nie ucichł. Z opinią, że malowanie kucyków przez dzieci to szkodliwy pomysł, nie zgadza się Stajnia Zielone Wzgórza z okolic Wałbrzycha, w której również pozwala się dzieciom malować zwierzęta.

Odbędzie się tam panel dyskusyjny pod hasłem Spotkanie dyskusyjne-temat: Malowanie koni: tak czy nie?

Organizatorzy obiecują, że jeżeli że jeżeli komuś za pomocą racjonalnych argumentów uda się przekonać, iż malowanie koni jest choćby w najmniejszym stopniu szkodliwe dla nich lub dzieci malujących, to tego rodzaju zabawa już nigdy w stajni się nie odbędzie.

Niezgodne z prawem i szkodliwe

O opinię w tej sprawie poprosiliśmy ekspertki.

- Ta sprawa ma dwa aspekty. Fizycznie się nic nie dzieje, jeżeli korzysta się z bezpiecznych farb, a zwierzę nie ma problemów dermatologicznych. Podejrzewam, że właśnie to mają na myśli organizatorzy takich zabaw, mówiąc, że są bezpieczne - mówi Klaudia Kuraś, zoopsycholog, członkini Polskiego Towarzystwa Etycznego.

- Ale jest też drugi aspekt - edukacyjny i etyczny. Czego uczą się dzieci w taki sposób? Czy to pełni jakąkolwiek rolę edukacyjną? Moim zdaniem zwierzę jest w takiej sytuacji uprzedmiotowione - dodaje.

Podobnego zdania jest Karolina Kuszlewicz, adwokatka i ekspertka w zakresie prawnej ochrony zwierząt. - Jestem przeciwniczką tego typu wykorzystywania zwierząt, bo polega na uprzedmiotowieniu żywej istoty. To nie jest kartka papieru, blok rysunkowy - mówi w rozmowie z tokfm.pl. - W tym przypadku konie traktowane są w sposób czysto rozrywkowy. Moim zdaniem jest to sprzeczne z art. 1 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt, który mówi, że zwierzę nie jest rzeczą i należy mu się poszanowanie - dodaje. Mecenas Kuszlewicz podkreśla też, że prawo chroni zwierzęta przed krzywdą rozumianą nie tylko jako cierpienie fizyczne, ale też przed stresem.

Prawniczka zauważa również szkodliwy wpływ tego rodzaju zabaw na dzieci, ponieważ uczą je one relacji ze zwierzęciem, w której występuje ono w wypaczonej, czysto użytkowej roli.

- Co innego, gdyby chodziło o jakąś niezbędną funkcję, którą zwierzę ma pełnić, ale tutaj mamy do czynienia ze zbędną rozrywką. Namawiam do stosowania zasady, że jeżeli mamy wątpliwość, czy jakaś aktywność może zaszkodzić zwierzęciu, to rezygnujemy z niej. Działajmy na korzyść zwierzęcia, malowanie można zorganizować przecież na przykład na kartce, albo betonie - apeluje.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM