"Nawet się nie zorientujemy, jak nas rozjedzie". Czy da się powstrzymać cyfrową apokalipsę?

Mamy problem z monopolizacją rynku usług cyfrowych. To zdanie brzmi, być może, sztywno i nudno, problem jest jednak bardzo blisko każdego i każdej z nas, i dotyczy naszej codzienności, bo z usług Facebooka czy Google'a większość z nas korzysta permanentnie, przyjęliśmy też, niestety, za naturalne i nieuniknione, że firmy te równie permanentnie wykorzystują ogromne ilości danych na nasz temat, dysponując nimi praktycznie dowolnie, najczęściej bez naszej wiedzy, a tym bardziej: bez świadomości większości użytkowników.

Najbardziej centralnym punktem tego zjawiska jest fakt, że prywatne, światowe korporacje gromadzą, w sposób oparty głównie na własnych zasadach, ogromną ilość danych na nasz temat. Danych, nad którymi praktycznie nie ma kontroli. W tej sprawie powinno powstać nowe prawo: polskie, europejskie, międzynarodowe. Powinno się ono opierać o realną, ale i skuteczną koncepcję, zestaw narzędzi, stanowiących pewną politykę, nową politykę cyfrową. Bo jedną rzeczą jest zapanować instytucjonalnie nad samymi danymi, i sposobami ich wykorzystywania a drugą - spróbować wykorzystać owe dane do celów, które służą np. skuteczniejszej polityce społecznej, czy profilaktyce zdrowotnej.

O tym przede wszystkim jest ta rozmowa, o tyle wyjątkowa, że Katarzyna Szymielewicz zaprosiła do niej, choć zazwyczaj tego nie robi, polityka: Adriana Zandberga.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny