Sądy i sędziowie: co poszło nie tak? I kto ma z tego bekę

Problem z sądownictwem, sędziami i sądami jest znany od lat, i od lat nie próbowano go rozwiązać. To zarzut nie tylko wobec polityków, ale też wobec samego środowiska sędziowskiego, choć znane psychologii i socjologii mechanizmy powodują, że trudno oczekiwać, by sędziowie, lekarze, czy np. księża, w ramach samorządu, zastosowali szeroko działające mechanizmy samooczyszczające.

Tak widzą sytuację uczestnicy najświeższego "Sabatu symetrystów" podkreślając zarazem, że oczywiście należało reformować sądownictwo od zewnątrz, ale sposób, w jaki robi to PiS, jest najczęściej absolutnie niewłaściwy, często skandaliczny oraz kontrskuteczny z punktu widzenia oczekiwań społecznych zwłaszcza, że widać gołym okiem, iż nadrzędnym celem "reform" zaprowadzanych przez obecną władzę jest cel polityczny i partyjny, pomnożony przez osobiste ambicje wodzowskie Zbigniewa Ziobry.

Z drugiej strony: diagnoza problemów bywa druzgocąca, co widać chociażby w opisie, jakim jest książka "Reprywatyzując Polskę. Historia wielkiego przekrętu" autorstwa Beaty Siemieniako - adwokatki i działaczki społecznej, która jest, wraz z Galopującym Majorem, gościem podcastu Grzegorza Sroczyńskiego.

DOSTĘP PREMIUM