Wściekłość. "Ludzie dyskutują, czy stracą pracę, a w mediach wciąż tylko polityczna nawalanka"

Wściekłość towarzyszy wielu nas z powodu koronawirusa, oczywiście. A dokładniej: z powodu zjawisk współistniejących, bo pojawienie się koronawirusa było od nas niezależne, ale reszta zależy już od konkretnych ludzi. Stąd wściekłość, gdy widać, jak nie radzi sobie państwo, i rządzący. Z powodu tego, że ludzie tracą zarobki i w ogóle pracę: niezależnie od tego, czy stało się to już, czy "tylko" nam to grozi. Jak podkreśla Grzegorz Sroczyński: to nie jest czas, żeby zajmować się w debacie politycznej, czy medialnej zmianą w kodeksie wyborczym, którą, zdaniem przynajmniej dwóch rozmówców, należy uznać za "wrzutkę", mającą medialnie odwrócić uwagę od istoty problemu: niewystarczającej "tarczy antykryzysowej".

Już teraz wielu przedsiębiorców podkreśla, że przepisy tarczy są tak wymyślone, żeby "nikt na nie się nie załapał". A raczej można przewidywać, że wykorzystają je "spryciarze" oraz ci, którzy mają wystarczająco pieniędzy, bo zapłacić sobie za wymyślenie sposobów na wykorzystanie owych przepisów niezgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem. Uwaga rozwścieczonych kieruje się przy okazji na populistów.

Co jeszcze dzieje się na naszych oczach: w najnowszym "Sabacie symetrystów" rozmawiają o tym Grzegorz Sroczyński i jego goście: Michał Tagaziel Filipiak, członek lewicowego kolektywu "Sztuczne chwasty" oraz Galopujący Major.

DOSTĘP PREMIUM