Strach nasz powszechny

Tak jak niemal wszystko w czasie Wielkiej Kwarantanny, tak i ten podcast jest inny. Jest bardziej refleksją niż komentarzem. Bardziej apelem niż intelektualną rozrywką. Nie jest też rozmową, tylko serią monologów. Zapraszam Was na spotkanie z moimi gośćmi i ich przemyśleniami na temat strachu. Przemyśleniami, które nie były moderowane, ale popłynęły własnym torem, tak jak płyną teraz nasze myśli, kiedy pozostajemy w izolacji, odcięci od współpracowników, a czasem nawet naszych najbliższych.

To jest trudny czas. Nasze codzienne rutyny posypały się. Utknęliśmy w czterech ścianach, zgięci przed ekranami komputerów, jeśli w ogóle możemy pracować zdalnie. Izolacja potęguje strach. Wraz z pandemią, która w jeden tydzień rozmontowała nam życie społeczne, ten strach rozlał się i stał się naszym wspólnym doświadczeniem. Silnym doświadczeniem społecznym, a zarazem kluczowym czynnikiem, który teraz kształtuje życie polityczne. Dlatego musimy o nim rozmawiać. Musimy się z nim wspólnie zmierzyć.

W tym podkaście nie bagatelizujemy go. Wręcz przeciwnie, podchodzimy do strachu z dużym zrozumieniem, z pokorą nawet. Wojciech Wiewiórowski sam się do strachu przyznaje, ba! - argumentuje, że zdrowa dawka strachu jest nam potrzebna; bo przetrwają raczej ci, którzy się boją. Patrząc z perspektywy ewolucji, choroba to coś, czego człowiek ma prawo, a nawet powinien się obawiać. Żeby przeżyć.

Z tym strachem każdy z nas z osobna ma prawo radzić sobie tak, jak potrafi, ma prawo przeżywać go po swojemu. Jednak, jako bojące się społeczeństwo, musimy nasz wspólny strach przepracować, oswoić i choć trochę odsunąć. Dlatego że strach jest najgorszym doradcą, a my właśnie teraz mamy do podjęcia decyzje, które ukształtują nasz ustrój prawny, rynek i relacje społeczne na długie lata po epidemii.

W sytuacji, w której wspólnie się znaleźliśmy, nie możemy tego strachu wyprzeć ani odsunąć. Ale możemy go oswoić i zrozumieć. A w tej oswojonej formie włożyć w pewne ramy, podporządkować regułom demokratycznej debaty. Nauczyć się zarządzać naszym wspólnym strachem po to, żeby nikt inny - ani media, ani populistyczni politycy - za pomocą tego strachu nami zarządzać nie mogli.

O tym, jak lęk o nasze zdrowie ogranicza naszą społeczną racjonalność, jak wycofuje nas z funkcjonowania we wspólnocie na rzecz koncentracji na swoim ciele i na przetrwaniu naszych najbliższych, w tym podcaście opowie Andrzej Leder, jednocześnie alarmując, że w sferze publicznej dzieją się rzeczy bez precedensu, które wymagają od nas obywatelskiej czujności. Na szczęście będzie też o nadziei i źródłach pocieszenia.

Z kolei Cveta Dimitrova opowie o źródłach naszej lękowej kondycji, które tkwią w deficycie zaufania, opieki i solidarności. I o świecie, w którym iluzja samowystarczalności i kontroli jest już nie do utrzymania. O tym, że ten kryzys wymaga od nas innych, niż indywidualne, taktyk przetrwania.

Wojciech Wiewiórowski podzieli się pięcioma impresjami na temat strachu - pokaże, jak różne ta emocja miewa źródła, przejawy i konsekwencje. Postawi tym samym ciekawe pytania: czy np. niewiedza nie jest aby najskuteczniejszym antidotum na strach, i jak mądrze reagować na straszące nas dane, żeby nie ulegać temu, co sam nazywa "mrożącym efektem".

Ewa Łętowska, pierwsza rzecznik praw obywatelskich, przestrzega przed złym mariażem strachu i prawa. Pokazuje, jak złe mogą być konsekwencje tworzenia prawa w warunkach zbiorowej paniki. Zresztą w tej przestrodze wtóruje jej obecny rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar. Profesor Łętowska przypomina też, po co nam Konstytucja w czasach zarazy i jak powinien działać stan wyjątkowy, ujęty w ramy prawne. Bo nawet taki stan musi mieć ramy prawne.

Na koniec usłyszycie komentarz Wojciecha Klickiego z Fundacji Panoptykon, który przypomni, że już kiedyś baliśmy się niewidzialnego wroga i że tamten strach zaowocował wieloma złymi, niszczącymi naszą wolność rozwiązaniami. Dziś wojna z terroryzmem wydaje się medialnym spektaklem, rozgrywką polityków, o których nikt już nie pamięta. Epidemia SARS-CoV-2 pokazała nam, co to znaczy mieć realnego wroga, który po prostu zabija ludzi. Warto jednak wrócić do tamtych doświadczeń, chociażby po to, żeby wyciągnąć z nich wnioski na czas prawdziwej zarazy.

Potraktujcie ten podcast jako zaproszenie do refleksji, mimo że okoliczności, w których się wspólnie znaleźliśmy, bynajmniej spokojnej refleksji nie sprzyjają. Tak, to jest czas próby. Jak pisze na łamach "Financial Times" Yuval Noah Harari: to być może największy kryzys naszego pokolenia. I czas, w którym wybieramy pomiędzy totalitarnym nadzorem i upodmiotowieniem obywateli. Na naszych oczach waży się, czy Polska i Europa dalej podążą ścieżką strachu a, w konsekwencji, także populizmu, czy zachowamy polityczny rozsądek i postawimy na zaufanie do człowieka.

Ten drugi scenariusz nadal jest możliwy. Pod warunkiem, że nie przestaniemy ze sobą rozmawiać, słuchać ludzi wiedzy, deliberować i pilnować władzy. W tym czasie zarazy musimy zostać w domu, ale jednocześnie nie wolno nam zamknąć się na siebie nawzajem i na sprawy publiczne. To jest warunek naszego przetrwania jako społeczeństwa i zachowania demokracji.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM