Laudacja na cześć stowarzyszenia Tęczowy Białystok: Wierzę, że milcząca większość zrozumie, że świat się nie skończy, kiedy wszyscy będą mieć równe prawa

Pierwszy marsz równości w Białystoku nie został rozbity. On przeszedł całą trasą. Wykonał plan. (...) Wierzę, że również dzięki takim wydarzeniom, prędzej czy później, milcząca większość zrozumie, że świat się nie skończy, kiedy wszyscy będą mieć równe prawa. Wszyscy, społeczność LGBT również.

Białystok nie ma w Polsce najlepszej prasy. Głównie dlatego, że reszta Polski potrzebuje czarnego luda. Miejsca, które - w wyobrażeniu światłego centrum - jest pełne rasistów, homofobów, no i leży blisko Białorusi. Owszem, dzieją się czasem w Białymstoku rzeczy złe. Tak jak wszędzie. Ale dzieją się też rzeczy dobre.

Ja, szanowni Państwo, chciałem opowiedzieć właśnie o tym dobrym i radosnym obliczu miasta. Dobrym i radosnym również w wizualnym wymiarze - o Tęczowym Białymstoku. A właściwie o stowarzyszeniu Tęczowy Białystok, stowarzyszeniu działającym na rzecz osób LGBT+.

Powiedzą Państwo - Tęczowy Białystok? Czy to nie ci, na których marsz równości leciały bluzgi, butelki i kamienie? Obrazki z którego pokazywały telewizje z całego świata, jako ilustrację homofobicznej Polski?

Rzeczywiście, na marsz leciały kamienie, jajka, butelki, petardy. Rzeczywiście, jego uczestników lżono - a lżyli nie tylko kibole i chuligani, lżyli też tak zwani normalni ludzie, matki i ojcowie z dziećmi na rękach, czy - ten akurat zapadł mi w pamięć szczególnie mocno - sympatyczny z oblicza pan w okularach i z brzuszkiem, wymachujący w stronę marszu rowerowym pedałem.

Lżyli, chociaż oczywiście subtelniej i raczej przed marszem, za to nad wyraz zgodnie, obaj lokalni biskupi - prawosławny i katolicki; do tego marszałek województwa i inni działacze PiS-u.

Ale to jedna strona medalu. Łatwiej zapadająca w pamięć - tak zwykle dzieje się z rzeczami złymi. Ja jednak zapamiętałem głównie tę drugą. I nie, nie jestem optymistą. Po prostu ta druga strona wydaje mi się znacznie ważniejsza.

Dziennikarz TOK FM Jakub MedekDziennikarz TOK FM Jakub Medek Darek Kawka

To strona z uśmiechniętymi ludźmi, idącymi pod ogromną, tęczową flagą. Wśród nich np. moi znajomi - lekarz położnik i emerytowany profesor historii. Na pytanie, dlaczego idą, każdy z osobna udzielił mi takiej samej odpowiedzi - bo tu jest miejsce ludzi przyzwoitych.

To strona, z muzyką z platformy i z tańczącymi za nią ludźmi. Tańczącymi przez całą, zaplanowaną trasę. Bo nie, proszę Państwa, pierwszy marsz równości w Białystoku nie został rozbity. On przeszedł całą trasą. Wykonał plan.

Ale najważniejsze po tej drugiej stronie medalu nie było wcale popołudnie 20 lipca 2019 roku. Najważniejszy był następny poranek - ten, w trakcie którego ludzie nieprzyjaźni wobec marszu zobaczyli, że świat się z jego powodu nie skończył. Że z nieba nie leci siarka.

Wierzę, że również dzięki takim wydarzeniom, prędzej czy później, milcząca większość zrozumie, że świat się nie skończy, kiedy wszyscy będą mieć równe prawa. Wszyscy, społeczność LGBT również.

A nie byłoby takich wydarzeń bez osób, które wbrew różnym przeciwnościom, w bardzo trudnych warunkach, potrafią jednak postawić na swoim. Bez takich osób jak te, które tworzą stowarzyszenie Tęczowy Białystok.

Posłuchaj rozmowy z finalistami:

DOSTĘP PREMIUM