Ciało i "ja". Dimitrova i Stawiszyński o współczesnym kulcie cielesności

"Uczyń z siebie prezent dla świata" zachęca reklama jednej z popularnych sieci amerykańskich klubów fitness. Pojawiają się w niej bezpośrednie odwołania do mitu o Narcyzie, a nieustanne zaabsorbowanie wyglądem własnego ciała prezentowane jest jako najwyższa cnota.

To oczywiście tylko jeden z niezliczonych przykładów opisywanego już przez Christophera Lascha w „Kulturze narcyzmu” współczesnego kultu cielesności. W świecie, z którego wyparowała transcendencja, a więc jakaś rzeczywistość inna niż tylko ta materialna - przekonywał Lasch - możemy inwestować wszelkie emocje i nadzieje wyłącznie w ciało. A że wraz z jego śmiercią bezpowrotnie znikamy - staramy się ze wszystkich sił, żeby ciało było wiecznie młode, zdrowe, a najlepiej: nieśmiertelne. Stąd właśnie narastająca w ostatnich dziesięcioleciach moda na fitness i zdrowe żywienie, przybierająca coraz częściej rozmiar bez mała religijnego kultu. Tyle że ten kult wiąże się także z autoagresją, autonegacją, obsesyjną koncentracją na zewnętrzności oraz - last but not least - samotnością.

Piszcie do nas: naszewewnetrznekonflikty@gmail.com

DOSTĘP PREMIUM