Czy internet musi być taki, jakim go znamy? Nie, nie musi. Bo to nie wielkie platformy powinny regulować wolność słowa

Cenzura w social mediach - nigdy nie było o niej cicho, ale ostatnio jest jeszcze głośniej: oczywiście za sprawą blokady konta Donalda Trumpa na Twitterze. Wielokrotnie mówiliśmy już w "Panoptykonie 4.0" że zarządcy wielkich platform zbyt wiele mogą, podejmują arbitralne decyzje posługując się arbitralnymi kryteriami, bo np. nie zawsze treści kontrowersyjne są szkodliwe a ich "gumowanie" z przestrzeni publicznej szkodzi, nie tylko poprzez ograniczanie wolności słowa ale przede wszystkim - ograniczanie debaty publicznej, rozwoju myśli po prostu.

Dlatego też pojawia się w naszej rozmowie fundamentalne pytanie: czy internet musi być taki, jaki znamy, jaki jest? Oczywista odpowiedź - nie musi. Mniej oczywista: to jaki, kto i jak mógłby doprowadzić do tej zmiany?

Do dyskusji na ten temat zaprosiłem doradczynię ds. polityki unijnej w grupie Wikimedia Deutschland Annę Mazgal i prawniczkę fundacji "Panoptykon", specjalistkę ds. litygacji strategicznych Dorotę Głowacką.

DOSTĘP PREMIUM