COVID-19 to tylko "wersja demo" tego, co może spotkać ludzkość, jeśli nie zrezygnuje z gwałtu na bioróżnorodności

A co ma wspólnego COVID-19 z tanią żywnością i faktem, że aż 60 proc. żyjących na Ziemi zwierząt to te, które hodujemy jako żywność dla ludzi? To, że zwiększone zagrożenie epidemiologiczne oraz podporządkowanie struktury fauny i flory potrzebom człowieka przynosi w efekcie zachwianie równowagi w przyrodzie poprzez radykalne zmniejszenie bioróżnorodności. A rezultatem tego będzie zbiorowe samobójstwo ludzkości: w pewnym momencie życie na Ziemi wyginie.

Możesz zadać pytanie: a niby dlaczego, jaki to mechanizm? A na przykład taki, że nadmiar dwutlenku węgla, będący m.in. ubocznym efektem produkcji mięsa, rozpuszcza się w wodzie morskiej i w ten sposób zakwasza oceany. Taka zakwaszona woda rozpuszcza na przykład muszle młodych ostryg - ten gatunek nie jest w stanie się rozwijać, problem mają też mikroskopijne glony, bardzo ważne dla wychwytywania dwutlenku węgla. Powszechne stosowanie środka chwastobójczego, DDT spowodowało w ubiegłym wieku, że zaczęły wymierać ptaki drapieżne. Najbardziej znany przykład gatunku, który ginie w wyniku działalności człowieka to wymierające pszczoły, które nie wprawdzie nie służą nam jako pokarm, ale ich praca jest niezbędna do rozmnażania roślin.

Dokładniej procesy te, i związane z nimi zagrożenia, tłumaczą dr Przemysław Nawrocki, WWF Polska i Małgorzata Szadkowska, prezeska w Compassion in World Farming Polska.

DOSTĘP PREMIUM